To najlepszy czas na inwestycje
fot: ARC
Odbudowa mocy wytwórczych jest priorytetem dla Grupy Tauron - podkreśla Dariusz Lubera
fot: ARC
W tym roku w „Łagiszy” został oddany nowy blok 460 MW...
- Nie tylko nowy, lecz również bardzo nowoczesny, największy na świecie wybudowany w tej technologii, o bardzo wysokiej efektywności i parametrach ekologicznych. Jego budowa była możliwa dzięki wielkiej odwadze i determinacji kolegów z, należącego do naszej grupy, Południowego Koncernu Energetycznego.
Będą kolejne?
- To konieczne, bowiem w polskiej energetyce średni wiek pracujących jednostek sięga 30-40 lat. Dlatego oddanie bloku w „Łagiszy” traktuję jako początek olbrzymiego programu inwestycyjnego we wszystkich obszarach: wytwarzania, dystrybucji i sprzedaży. Priorytetem jest odbudowa mocy wytwórczych.
Zatem gdzie?
- Pierwszą taką inwestycją – o ile uda nam się sfinalizować porozumienie z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem – miałby być blok parowo-gazowy 400 MW w Stalowej Woli.
A na Śląsku?
- Także i tu chcemy uruchomić kolejne inwestycje w obrębie wytwarzania. Do niektórych przedsięwzięć – myślę o Elektrowni „Blachownia” – pozyskaliśmy partnerów tej miary co KGHM. Mam nadzieję, że PKE własnym wysiłkiem zdoła przystąpić do budowy bloku 50 MW w Zespole Elektrociepłowni „Bielsko-Biała”. Miałaby to być jednostka, pracująca w systemie skojarzonym, a więc wytwarzająca energię elektryczną i ciepło. Trwają prace organizacyjne związane z budową. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to ta inwestycja zostanie rozpoczęta już w przyszłym roku. W następnej kolejności chcielibyśmy uruchomić budowę bloku 900 MW w Jaworznie. Do 2020 r. zakładamy także uzyskanie do 400 MW z wiatru.
Jaki jest finansowy wymiar tych inwestycji?
- Blok parowo-gazowy 400 MW to – jak niedawno liczyliśmy – około 2 mld zł. Typowy blok 900 MW – w technologii węglowej o najwyższych sprawnościach – to już 5–6 mld zł. Gdyby więc zsumować nasze inwestycyjne aspiracje do 2012 r., to – tylko w warstwie wytwórczej – mówimy o kwocie rzędu 20 mld zł.
Eksperci przestrzegają, by nie odwoływać przedwcześnie kryzysu gospodarczego. Czy – w Pana ocenie – jest dziś dobra pora dla tak rozbudowanej strategii inwestycyjnej?
- Nie dobra, lecz doskonała.
Dlaczego?
- Wstępnie wyliczyliśmy – powtórzę – że jeden blok parowo-gazowy 400 MW to inwestycja na miarę około 2 mld zł. W tej chwili – właśnie w kontekście kryzysowych okoliczności – mamy „na biurku” oferty kontrahentów gotowych „opuścić” nawet 200-300 mln zł. Innymi słowy: ten moment aż prosi się, by go wykorzystać. I to niezwykle szybko.
Grupę Tauron stać na tak niewyobrażalną – dla zwykłego konsumenta prądu – skalę inwestycji?
- Nasze plany są realne i przejrzyste, acz dziś jako grupa nie mamy na te projekty wystarczających środków. Chcę zwrócić uwagę na fakt, że inwestycje w energetyce mają tę specyfikę, iż, przed ogłoszeniem przetargu na budowę bloku, nikt z potencjalnych partnerów nie jest gotów przystąpić do rozmów bez stuprocentowej gwarancji zabezpieczeń finansowych.
Zatem...?
- Konieczny jest debiut giełdowy. Pozwoli to pozyskać środki od zewnętrznych inwestorów. Nasz debiut – do którego bardzo intensywnie się przygotowujemy – jest planowany na czerwiec przyszłego roku. Tak więc na mix finansowy, umożliwiający uruchomienie projektowanych przedsięwzięć rozwojowych, muszą się złożyć się środki z trzech źródeł: własnych i od naszych potencjalnych partnerów, pozyskanych z giełdy oraz uzyskanych z kredytów bankowych.