Tatnieft zakrecił kurek dla rafinerii na Ukrainie
Od piątku ukraińska rafineria w Krzemieńczugu nie dostaje ropy z Tatarstanu, która zaspokaja 80 proc. zapotrzebowania zakładu. Rafineria jest największa na Ukrainie i ma 35 proc. udziału w tamtejszym rynku paliwowym. Może przerabiać 18,6 mln ton ropy rocznie, prawie półtora razy więcej niż rafineria Orlenu w Płocku – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Wszystko zaczęło się od zajazdu na zakład. W piątek rano do centrali rafinerii wdarło się 50 komandosów w uniformach przypominających mundury ukraińskiej jednostki antyterrorystycznej Berkut. Napastnicy pobili ochroniarzy rafinerii, zamknęli jej władze w biurowcu, a rządy nad zakładem przejął jego były prezes Pawieł Owczarenko. Został on zaocznie zwolniony z posady jesienią 2004 r., ale potem zaskarżył tę decyzję do sądu. Pod koniec września, tuż przed wyborami na Ukrainie, sąd przywrócił Owczarence stanowisko prezesa.
Zajazd wywołał skandal międzynarodowy, bo strategicznym udziałowcem rafinerii jest koncern Tatnieftt, który należy do władz Tatarstanu. Premier Tatarstanu zwrócił się do rządu w Kijowie o interwencję. Tatnieft wzmocnił wniosek, zakręcając kurek z ropą.
Ukraińskie i rosyjskie gazety gubią się w domysłach, o co chodzi.