Targi ProfiAuto Show 2010
fot: Bartłomiej Szopa
Organizatorzy zapewniali, że na targach poznać będzie można ofertę ponad stu europejskich producentów, w większości byli to producenci części zamiennych
fot: Bartłomiej Szopa
- Ognistoczerwone modele Ferrari, diabelskie Lamborgini Gallardo, futurystyczne Audi R8, luksusowe modele Bentleya i wiele wiele innych unikatowych samochodów sportowych i rajdowych – to zapowiedź jaką organizatorzy targów motoryzacyjnych ProfiAuto, które odbywały się w weekend 29 – 30 maja w katowickim „Spodku”, zachęcali na swojej stronie internetowej do przybycia. Niestety większość z tych rzeczy pojawiła się tylko w owej zapowiedzi i impreza przypominała raczej festyn połączony z ekspozycją części samochodowych niż targi na światowym poziomie.
ProfiAuto Show podzielony był na dwie lokalizacje: wewnątrz hali „Spodka”, gdzie mieściła się "nieruchoma" ekspozycja, oraz na zewnątrz, gdzie odbywały się pokazy, sprzedawano napoje i posiłki oraz „wodzirej” prowadził konkursy i zabawy dla zgromadzonych.
W części wystawowej dominowały stanowiska skierowane raczej do właścicieli warsztatów i sklepów motoryzacyjnych niż do spragnionych atrakcyjnych pojazdów zwiedzających, którzy za jednodniowy bilet płacili 10 zł. Rozczarowanie zwiedzających rekompensowała w pewnym stopniu część „festynowa” zlokalizowana na zewnątrz „Spodka”. Można tam było zobaczyć m.in. pokaz driftu (czyli efektownej jazdy „bokiem”, w kontrolowanym poślizgu). Niestety dla drifterów przygotowano bardzo mały plac z kilkoma pachołkami, co uniemożliwiało zaprezentowanie pełni możliwości kierowców oraz ich tylnonapędowych monstrów.
W części zadaszonej młodsi wystawcy zaprezentowali też drifting w wykonaniu samochodów zdalnie sterowanych.
W galerii: Targi ProfiAuto Show 2010 w katowickim "Spodku" (zdjęcia Bartłomiej Szopa - nettg.pl)