Taniejąca ropa nie pomoże zbić cen na stacjach
fot: ec.europa.eu
fot: ec.europa.eu
Ceny ropy na światowych giełdach lecą w dół. W piątek baryłka w Londynie kosztowała tylko 77 USD, a jeszcze trzy miesiące temu była prawie dwukrotnie droższa. Dla światowej gospodarki to manna z nieba — tania ropa obniża koszty działalności wielu firm, a to stymuluje wzrost gospodarczy. Ale Polska na dobrodziejstwie taniejącego paliwa zyskuje niewiele. Powód to tracący na wartości złoty. W lipcu dolar kosztował 2,04 zł, obecnie — 2,6 zł - napisał \"Puls Biznesu\".
— W przeliczeniu na złote ropa tanieje więc znacznie wolniej niż w dolarach, dlatego na stacjach benzynowych nie zobaczyliśmy ostatnio gwałtownego spadku cen — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.
Według danych portalu e-petrol.pl średnia cena benzyny na stacjach benzynowych w ubiegłym tygodniu wynosiła 4,35 zł i w najbliższych tygodniach wiele taniej nie będzie.
— Ostatnie dni przyniosły bardzo silne osłabienie złotego. Przez tydzień cena dolara wzrosła o około 20 gr. Taniejąca ropa i drożejący dolar w najlepszym wypadku ustabilizują ceny benzyny — uważa Piotr Kalisz, ekonomista banku Citi Handlowy.
Jest jednak nadzieja, że za kilka miesięcy na stacjach ceny spadną — ekonomiści spodziewają się umocnienia złotego.
— Na koniec roku dolar będzie kosztował 2,39 zł. Jeśli do tego czasu ropa nie zdrożeje, benzyna w 2009 r. może być tańsza — twierdzi Piotr Kalisz.
Jak zauważa Jarosław Janecki, pogarszające się perspektywy dla światowej gospodarki osłabiają popyt na ropę, co powinno zatrzymać jej ceny na niskim poziomie.