Taki pakiet nie jest nam potrzebny
Po 2013 r. wszystkie emisje dwutlenku węgla będą musiały być wykupione przez elektrownie. Nie ma wątpliwości, że w tej sytuacji ceny energii gwałtownie wzrosną, nawet do stu procent względem 2012 r. W najgorszej sytuacji jest Polska, bo produkuje najwięcej energii z węgla. Prawdziwy paradoks. Zawsze słynęliśmy z nadwyżki energii, a za niedługo możemy zacząć narzekać na jej niedobór, bo nie będzie nas stać na zakup pozwoleń na emisję CO2.
Może okazać się też, że kraje o dobrze rozwiniętej energetyce i posiadające duże możliwości sprzedaży swoich pozwoleń na emisję, zwyczajnie wykupią nasze elektrownie. To jest olbrzymie niebezpieczeństwo. Sądzę, że Polsce nie jest potrzebny żaden pakiet klimatyczny. Podkreślam, że od 1989 r., a więc od momentu podpisania protokołu z Kyoto, nasz kraj obniżył emisję dwutlenku węgla o 32 proc. Teraz się mówi, że wszystkie państwa od 1990 do 2020 r. mają zmniejszyć swoją emisję CO2 o 20 proc. Niezrozumiałym jest zatem narzucenie przez Komisję Europejską Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, który już u nas obowiązuje i który już spowodował, że nasza energetyka z 280 mln ton dwutlenku węgla zeszła do niewiele ponad 200 mln.
Karl Heinz Florenz, sprawozdawca Komisji Tymczasowej ds. Zmian Klimatu, w swoim raporcie nie uznał nawet żadnej potrzeby naukowego wyjaśnienia przyczyn zmiany klimatu, zaś Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu uznał wręcz za nieomylny. Jeśli Komisji o taką „naukową” legitymizację nieodpowiedzialnych i szkodliwych gospodarczo działań w zakresie emisji CO2 chodziło, to wszystko jasne, nie jest ważna prawda, lecz rynek handlu emisjami, bo to jest wielki biznes. Zmiany klimatyczne są faktem, ale nikt nie udowodnił, że prowadzą do globalnego ocieplenia. Zwyczajnym kłamstwem naukowym jest upowszechnianie przez IPCC informacji, że to człowiek w 90 proc. odpowiada za zmiany klimatyczne. Podejmowanie wszelkich decyzji gospodarczych w oparciu o niesprawdzone hipotezy może przynieść katastrofalne skutki. Walczyć należy ze skutkami zmian klimatycznych i na ten cel winny zostać skierowane środki w kwocie 33 mld euro, które Unia chce wydać na ograniczenie emisji.
Teraz czeka nas konferencja klimatyczna w Poznaniu. Kwestie pakietu klimatyczno-energetycznego mają tam zostać zatwierdzone w obecnym kształcie. Bardzo zależy na tym zwłaszcza Francji. Ale i w Polsce działają grupy naukowców oraz polityków, którzy z wielu względów byliby zainteresowani takim rozwojem wydarzeń. Jeśli ich głosy przeważą, wówczas na ostatniej konferencji w Kopenhadze usłyszymy: „Polacy sami chcieli pakietu, to go mają!”.