Produkcja węgla koksowego, choć z innych niż pogodowe względów, zmniejszyła się także w Polsce. W pierwszym półroczu polskie górnictwo wydobyło 6,4 mln ton tego rodzaju węgla, to prawie 600 tys. ton mniej niż rok wcześniej. Kopalnie dysponujące złożami koksowego muszą schodzić z wydobyciem coraz głębiej, to zwiększa znacznie koszty produkcji, wymaga pomnażania nakładów na bezpieczeństwo pracy a dodatkowo związane jest z koniecznością pokonywania coraz bardziej skomplikowanych problemów geologicznych.
Ceny oszalały i będą nadal rosły
Takiego obrotu sytuacji nie spodziewali się ani krajowi, ani zagraniczni analitycy. Ceny węgla koksowego osiągnęły w lipcu rekordowy poziom. Już w 2005 roku, gdy nastąpił gwałtowny skok cenowy do 125 USD, mówiono o swoistym rekordzie.
Wahania sprzed trzech lat były jednak w jakiś sposób przewidywalne, bowiem jak zauważa dr inż. Urszula Ozga–Blaschke z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, ceny węgla koksowego zmieniały się w dotąd cyklach siedmioletnich. Jak należało się spodziewać, po wysokich notowaniach z 2005 roku, w następnych dwóch latach nastąpił spadek cen. Za węgiel typu hard, a więc ten najlepszej jakości, płacono w latach 2006-2007 115 i 98 USD. Wbrew zaobserwowanym przez analityków regułom 2008 rok nie przyniósł kolejnego spadku cen.
W wyniku uzgodnień kontraktów z koncernami na rynku azjatyckim, ceny australijskich węgli koksowych typu hard wzrosły o 206-240 procent, do poziomu 285-300 dolarów za tonę. Dr Blaschke tłumaczy tę sytuację faktem, że spowodowane niekorzystnymi warunkami pogodowymi i transportowymi ograniczenie podaży przez głównych eksporterów zbiegło się z rosnącym zapotrzebowaniem ze strony koncernów hutniczych. Jej zdaniem w bieżącym roku na rynku światowym brakować będzie około 7 mln ton węgla koksowego, a przyszłoroczna produkcja nie będzie w stanie pokryć zapotrzebowania, co przełoży się na utrzymanie cen, a nawet ich wzrost do 330-350 dolarów za tonę.
Polska produkuje mniej
W Polsce głównym producentem węgla koksowego jest Jastrzębska Spółka Węglowa, a oprócz niej należące do Kompanii Węglowej kopalnie „Szczygłowice”, „Halemba”, „Knurów” i „Bielszowice”. Z roku na rok wydobycie w tym segmencie węgla spada. W 2006 roku polskie kopanie wydobyły 14,57 mln ton węgla koksowego, w rok później o 935 tys. ton mniej. W pierwszym półroczu 2008 roku wydobycie węgla koksowego osiągnęło 6,4 mln ton, z czego 4,75 mln ton przypadło w udziale JSW.
Mimo że ta sytuacja nie wpływa znacząco na zaspokojenie potrzeb rynku krajowego, a spadek produkcji odbija się na poziomie eksportu, do Polski trafia coraz więcej węgla zza granicy. W naszym kraju, podobnie jak na całym świecie, rośnie zapotrzebowanie na węgiel koksowy. Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu w całym 2007 roku import węgla koksowego wyniósł 2,96 mln ton. W ciągu pięciu miesięcy br. na nasz rynek trafiło już 1,84 mln ton. Tylko koncern ArcelorMittal zamierza w tym roku sprowadzić do Polski 1,5 mln ton węgla na swoje potrzeby.
– Import węgla do Polski się zwiększył i nie wynika to z faktu, że jest to węgiel lepszy czy konkurencyjny cenowo, koksownie się modernizują i zwiększają moce produkcyjne, a węgla na polskim rynku jest za mało. Skala importu wynika także z globalnej polityki grupy Mittal Steel – uważa Włodzimierz Hereźniak, prezes firmy Polski Koks SA.
Inwestycje w górnictwie nie nadążyły za rozwojem koksownictwa. Oczywiście uruchomienie nowej kopalni czy poziomu to nie jest 1,5 roku jak w przypadku budowy nowej baterii, jednak jakieś fatum spadło na górnictwo. Spójrzmy na bilans wypadków w kopalniach koksowych.
Naczynia połączone
Polska ma niewielki udział w eksporcie węgla koksowego, ale w skali roku sprzedajemy za granicę prawie 6 mln ton koksu, co daje nam status drugiego eksportera w skali światowej tuż po Chinach. Odbiorcami są głównie kraje Unii Europejskiej. Choć więc eksport węgla koksowego jest niszowy, zyskujemy na dobrej koniunkturze sprzedając surowiec przetworzony. Do niedawna koksownictwo było branżą brudną, źle postrzeganą, generująca straty; teraz to prężnie rozwijająca się gałąź przemysłu, która inwestuje w nowe baterie i moce produkcyjne i spełnia ekologiczne standardy.
– Co z tego, że będziemy mieć nowoczesne koksownictwo zdolne do produkcji 11 mln ton koksu, jeśli będzie brakowało węgla. Górnictwo i koksownictwo muszą się rozwijać spójnie i współpracować, bo to naczynia połączone – twierdzi dr Blaschke.
Optymizmem napawa skala inwestycji podjętych w JSW, która do 2020 roku ma zamiar wydać na ten cel przeszło 7 mld zł, udostępniając złoża węgla koksowego w polach „Bzie-Dębina 1 – Zachód” i „Pawłowice 1”. Na efekty tych działań trzeba jednak poczekać. A czekać trzeba tym bardziej, że węgiel koksowy z importu nie będzie opłacalny cenowo. Do wynoszącej 300 USD ceny FOB (czyli w porcie eksportera) doliczyć trzeba rosnące ceny frachtów, powodujące, że węgiel typu hard w portach ARA (Antwerpia, Rotterdam, Amsterdam) dla odbiorców w Europie kosztuje już 360 dolarów za tonę. Do tego dodać trzeba koszty dodatkowe: opłaty portowe, przeładunek, składowanie i transport. Polski koks będzie coraz bardziej poszukiwanym towarem, bo w opinii analityków Chiny mogą ograniczyć swój eksport do 10 mln ton rocznie.
Więcej x strona 2 i 3
Ponad 60 proc. młodych Polaków korzysta z AI podczas zakupów
Ze sztucznej inteligencji przy podejmowaniu decyzji o zakupach korzysta 65,5 proc. Polaków - wynika z badania UCE Research i Shopfully Poland. Eksperci wskazali, że AI jest wykorzystywana m.in. do porównywania produktów, szukania najlepszych cen czy inspiracji.