Tablica Wojciecha Korfantego w Pradze
Ten wybitny przywódca powstań śląskich, publicysta i działacz polityczny musiał 6 kwietnia 1935 roku pójść śladem przywódców Stronnictwa Ludowego i opuścić rodzinny kraj, który tak wiele zawdzięczał jego postawie, talentom przywódczym oraz politycznym. Tu można wspomnieć tylko, że dzięki umiejętnie prowadzonej przez niego akcji powstańczej i dyplomatycznej Polska uzyskała najbogatszą część Górnego Śląska, czego Niemcy nigdy nie mogli zaakceptować. Uchodził z kraju przed uwięzieniem i prześladowaniami, którym nie był w stanie się przeciwstawić.
Wspomnienia Mariana Szyjkowskiego
Tuż po drugiej II Wojnie Światowej wspomnienia o pobycie Wojciecha Korfantego w Pradze opublikował w 1946 roku profesor polonistyki na Uniwersytecie Karola w Pradze Marian Szyjkowski1).
Jak zauważa, Wojciech Korfanty prowadził w Pradze żywot samotniczy. Był on jednym z bardzo niewielu ludzi, z którymi Korfanty stykał się stale i przebywał codziennie na dłuższych pogawędkach. Miejscem spotkań było tzw. „okno polskie”, w kawiarni „Szroubka” na centralnym wtedy bulwarze Wacława. Dziś lokal ten nosi nazwę „Europa” i mieści się na Václavské Nâmêsti.
Ulica Nerudova w Pradze, przy której pod numerem 13 mieszkał Wojciech Korfanty.
fot. stopin.praha.cz
W kawiarni tej przy dużym wystawowym oknie każdego wieczoru zbierali się Polacy, aby podzielić się najnowszymi wiadomościami, lub też spotkać tu ciekawych ludzi z kraju. Jednakże Korfanty wieczornych spotkań w „oknie” unikał, gdyż nie chciał spotykać tam ludzi oficjalnych i półoficjalnych, którzy tam nieraz zachodzili. Do „okna” przychodził z odległej willi, ale zwykle popołudniu, na czarną kawę i na spotkania z Szyjkowskim, którego darzył dużym zaufaniem.
W sprawie tej interweniowała zarówno Ambasada RP w Pradze, jak i MSZ, proponując, aby profesor zaniechał tych spotkań. W omawianych tu wspomnieniach tak opisuje on pobyt Korfantego w Pradze: „Musiał przyjechać Korfanty na praskie wygnanie z poczuciem głębokiej krzywdy, ale nigdy o tym nie mówił, ani się nie skarżył. W kawiarni siadywaliśmy obaj nad stosem pism, zbierając dziennikarski materiał i nawzajem go komentując. Rozmowy toczyły się stale i wyłącznie na jeden i ten sam temat: sprawa Polski. Z tego powodu najwięcej podziwiałem hart i niezłomność ducha polskiego egzulanta, dla którego troska o przyszłość Polski nie przestała być nigdy zagadnieniem najbardziej centralnym i wcale nie osłabionym ze strony ówczesnych sterników nawy Rzeczypospolitej\". Nie o własnej satysfakcji, ale o zabezpieczeniu zbiorowej doli myśli Korfanty w ostatnich, praskich latach swego życia. Wiedział i dobrze rozumiał, że największe śmiertelne niebezpieczeństwo grozi Polsce ze strony germańskiej hydry, którą zwalczał przez całe życie. I w Pradze wszystkie jego poczynania szły po tej linii. W tym duchu pragnął jak najgłębiej czesko-polskiego „zbliżenia”, utrzymując stosunki z ówczesnym stronnictwem czeskich agrariuszy, którzy wtedy chętnie rozmawiali na tematy czesko-polskiej „federacji”.”
Ostatni raz spotkał się on z Korfantym w lutym 1939 roku, na miesiąc przed zajęciem Pragi przez Niemców. Po wojnie profesor Marian Szyjkowski mieszkał we Wrocławiu. Na temat „okna polskiego” napisał książkę, której maszynopis złożył w „Ossolineum”. Niestety zaginął on i do dziś nie został odnaleziony. Kilka lat temu staraniem „Klubu Polskiego” w Pradze na ścinanie przy „oknie polskim” umieszczono tabliczkę upamiętniającą przebywanie w tym miejscu Wojciecha Korfantego.
Wspomnienia Stefana Glasera
Często odwiedzał Korfantego w Pradze jego bliski przyjaciel i adwokat Stefan Glaser, który również opublikował swoje wspomnienia2). Głównym celem przyjazdu Glasera były narady o tym, jakie należy podjąć kroki, aby umorzyć postępowanie karne, jakie prowadzono w kraju przeciwko Korfantemu. Na praskie spotkania wyjeżdżał on zwykle z synem Korfantego – Zbigniewem. Glaser jednocześnie pełnił zwykle rolę łącznika pomiędzy stronnictwami demokratycznymi a ich przywódcami na emigracji – Korfantym i Witosem.
Tak wspomina on swoje spotkania z Korfantym na czeskiej ziemi: „Smutne to były spotkania zwłaszcza w okresie, kiedy ciemne chmury poczęły się coraz bardziej gromadzić nad Polską. Obaj gorzko ubolewali, ze w takich chwilach nie mogą powrócić, by pracować dla kraju. O sytuacji w kraju byli dobrze poinformowani. Utrzymywali też stały kontakt z innym więźniem brzeskim, bawiącym naówczas we Francji, Hermanem Libermanem, a także ze znajdującym się w „stanie dyspozycji” generałem Władysławem Sikorskim. Który też najczęściej przebywał we Francji.... Na wiosnę 1939 roku, kiedy zawierucha wojenna wydawała się już nie do uniknięcia, Korfanty wszczął starania o zezwolenie na powrót do kraju, uważając, że w takim czasie jego miejsce jest na ukochanym Śląsku. Łudził się, że w tak groźnej dla kraju sytuacji pójdą w niepamięć czy też osłabną nienawiści, i że ówcześni wielkorządcy zrozumieją konieczność porozumienia i zgody.
Starania Korfantego w konsulacie polskim w Paryżu o uzyskanie dokumentu umożliwiającego mu powrót, okazały się bezskuteczne. Wówczas, dzięki zabiegom swych przyjaciół Francuzów – głównie na skutek starań posła Ernesta Pezeta – Korfanty uzyskał paszport francuski i pod obcym nazwiskiem, 27 kwietnia 1939 r. wylądował w Gdyni.”
Listy
Trzecim źródłem wiadomości o pobycie Wojciecha Korfantego w Pradze są pisane stąd jego liczne listy, które zachował i opublikował prof. Henryk Przybylski.3) Pierwszy z zachowanych listów z Pragi nosi datę 12.07. 1935 r. i jak prawie wszystkie stąd listy skierowany jest do prokurenta wydawnictwa „Polonia” Franciszka Olszewskiego (1901-1959). Korfanty obawiając się inwigilacji przez służby specjalne z terenu kraju niezwykle rzadko podaje adres swojego zamieszkania. Adres ten podaje na ogół w celu przesyłania mu prasy krajowej.
I tak w jednym z listów bez miejsca i daty podaje adres: „Praha XVIII, Slunna ul. 17, tak jak dawniej”. W liście datowanym z 14.09 1936 r. nadanym z Kupari (Jugosławia) podaje on adres w Pradze „Dr Vojtéch Beneš, Praha XII, Nerudova 13.”
Kilka listów datowanych z końca kwietnia i do połowy maja 1936 roku datowanych jest z Karlovy Vary, Hotel Paradies. W połowie sierpnia 1936 roku Korfanty na krótko opuścił Czechosłowację udając się na kurację do Jugosławii, gdzie przebywał w miejscowości Rab, w Hotelu Imperial. Pod koniec sierpnia tego roku powrócił na kilka dni do Pragi, a stąd powtórnie udał się do Jugosławii, gdzie zamieszkał w hotelu Exclesior w Dubrowniku. W liście z dnia 11.12.1936 wspomina on swoją znajomość z prof. Szyjkowskim4). Pisze o nim do F. Olszewskiego: „Wczoraj posłałem do świątecznego numeru „Polonii” artykuł profesora Mariana Szyjkowskiego****. Cena 40 zł. Profesor Szyjkowski chce pisać dwa artykuły miesięcznie do Polonii z dziedziny literatury, zł.30 za każdy. Szyjkowski jest znanym uczonym i profesorem literatury polskiej przy uniwersytecie w Pradze.”
W Zakładzie Słowiańszczyzny Wydziału Literatury Uniwersytetu Karola Korfanty otrzymał podobiznę Jana Kollára (1793 – 1852), pisarza słowackiego, panslawisty i rzecznika współpracy Słowian, która była ilustracją do artykułu prof. Szyjkowskiego. W tym czasie współpracował w Pradze z Wańkowiczem, który nadawał depesze do „Polonii”. W styczniu 1937 udał się na krótki wypoczynek do Prissinitz Sanatorium w Gräfenberg u państwa Grywaldow.
W 1937 roku prosił, aby przesyłać „Polonię pod adresem praskim: Pan Alois Fail, Praha III, Waldštynska 1. Na kilka tygodni sierpnia 1937 r. w związku z przybyciem Elżbiety Korfantowej zmienił adres na: Luhačovice, Augustiniansky Dúm. Od 26.09.1937 r. pisze kolejne listy pod adresem: Praga XVIII, Slunna 17. Jeden z kolejnych listów z dnia 12.10.1938 nosi adres Praga II, Na Zboŕenci 9. Ostatni list z Pragi do Franciszka Olszewskiego (prokurenta \"Polonii\") nosi datę 14 marca 1939 roku, czyli w przeddzień wejścia Niemiec do Pragi.
W kolekcji listów prof. Henryka Przybylskiego zachował się list datowany jest na dzień 23 kwietnia 1939 z Kopenhagi. W cztery dni później Korfanty powrócił do kraju. Odnośnie do treści listów są to polecenia techniczne i organizacyjne związane z wydawaniem gazety „Polonia”, której Korfanty był głównym udziałowcem. Są tu też odezwy i listy polityczne do Zjazdu Zjednoczeniowego Stronnictwa Pracy.
Tablica w Pradze
Kilka organizacji z Dolnego i Górnego Śląska5) po wielu latach starań i zabiegów doprowadziły do wykonania tablicy upamiętniającej pobyt w tym mieście Wojciecha Korfantego. Ozdobna tablica odlana z brązu, o wymiarach metr na 0,6 metra, została uroczyście odsłonięta w Pradze dniu 3 października 2007 roku, w pasażu budynku przy ul. Nerudova 13 z następującym napisem w języku polskim i czeskim: „Wojciech Korfanty – 1873 – 1939. Polski działacz niepodległościowy, przywódca Chrześcijańskiej Demokracji, przyjaciel narodu czeskiego, mieszkał w Pradze 1935 – 1938.”
Patronat nad tym przedsięwzięciem objął ówczesny Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Michał Ujazdowski. Bez poparcia tej sprawy przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Anny Olszewskiej – Konsula Generalnego RP w Pradze nie byłaby możliwa realizacja tego zamiaru. Znaczącej pomocy udzielił też senator RP Bronisław Korfanty (wnuk brata Wojciecha Korfantego) oraz Wojewoda Dolnośląski Krzysztof Grzelczyk. Swoją przychylność w konkretnych decyzjach i poradach wyraził najpierw ówczesny (dziś już nieistniejący) Konsulat Generalny Republiki Czeskiej we Wrocławiu, a następnie władze miasta Pragi wydając stosowne dokumenty ze strony budowlanej i konserwatorskiej umożliwiające jej montaż i odsłonięcie.
Wykonanie tej tablicy możliwe było dzięki sponsorom, którymi byli Grażyna Janik i Roman Kuś z Przedsiębiorstwa Robót Geologicznych i Wiertniczych ze Sławkowa oraz dzięki innym darczyńcom, którzy anonimowo wnieśli swój wkład finansowy. Artystyczny jej projekt nieodpłatnie wykonał architekt Jerzy Maksymowicz z Nowego Jorku i artysta z Katowic – Gerard Grzywaczyk, który nadał jej ostateczny kształt. Wysokiej jakości odlew wykonany został w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych (GZUT), znanych ze swej jakości wyrobów na całym świecie.
Wszystkim czeskim i polskim władzom, organizacjom oraz poszczególnym osobom, które podjęły trud doprowadzenia dzieła tego do końca składam w tym miejscu serdeczne podziękowania.
2) Stefan Glaser – Urywki wspomnień. Odnowa. Londyn 1974
3) Henryk Przybylski – Listy Wojciecha Korfantego i Karola Popiela przywódców polskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa im. Wojciecha Korfantego w Katowicach. Katowice 2004.
4) Marian Szyjkowski (1883 – 1952), historyk literatury, 1919 –1923 prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1923 r. w Uniwersytecie Karola w Pradze, od 1919 r. czł. Polskiej Akademii Umiejętności. Zajmował się między innymi polsko–czeskimi związkami kulturalno–literackimi.
5) Stowarzyszenie – Związek Dolnośląski, Związek Górnośląski, Ruch Obywatelski „Polski Śląsk”, Civitas Christiana Oddział Dolnośląski we Wrocławiu.
Czytaj też:
Recenzja: Śląska opowieść o Wojciechu Korfantym
Adam Maksymowicz: Korfanty - hetman ludu śląskiego
Adam Maksymowicz: Biblioteka Wojciecha Korfantego
Korfanty – człowiek niezłomny
Rok Korfantego - kulminacyjne wydarzenia w sierpniu