Szklary: Ponad 2 miliardy dolarów leży tuż pod glebą
Dziś całkowicie zapomniane, zaniedbane i opuszczone, mimo że pozostały tu znaczne zasoby rudy, nadającej się do eksploatacji. Od kilku lat złożem zainteresowany jest dolnośląski potentat górniczy KGHM Polska Miedź SA. Jednakże ze względu na własne kłopoty, których mu nigdy nie brakowało, decyzja o inwestycji w Szklarach stale odsuwana jest w przyszłość.
Odkrycia rud niklu dokonał tu w latach 80. XIX wieku ząbkowicki inżynier górniczy A. Reitsch. Początkowo sądzono, że są to złoża żyłowe i ich eksploatację prowadzono podziemnymi chodnikami, które zachowały się do dzisiaj. Chodniki te były niedawną przyczyną dramatu dwóch grotołazów, którzy chcieli je spenetrować. Liny, na których opuścili się do otwartych szybików, szybko namokły i stały się tak śliskie, że o wyjściu nie było już mowy. Ponieważ nie zostawili o sobie żadnej informacji, kilkutygodniowy pobyt w zimnych i mokrych chodnikach o mało nie pozbawił ich życia.
Podziemnymi wyrobiskami wydobywano rudę i wytapiano z niej w miejscowej hucie nikiel do 1920 roku. Dla wojskowych potrzeb I wojny światowej wybrano najbogatsze partie rudy. Potem aż 15 lat nic się tu nie działo. Dopiero niemiecki program intensywnych zbrojeń, poprzedzających II wojnę światową, spowodował powtórne uruchomienie wydobycia rudy i budowę zmodernizowanej huty, przystosowanej do wytapiania metalu ze znacznie już uboższych rud. Wtedy po dokładniejszych badaniach okazało się, że jest to złoże zwietrzelinowe miejscowych skał serpentynitowych budujących okoliczne wzgórza. Okazało się też, że ruda zalega tuż pod glebą. Dlatego zaniechano jej eksploatacji podziemnej, na rzecz znacznie tańszego i bardziej wydajnego systemu wydobycia odkrywkowego.
W roku 1945 na skutek zniszczeń wojennych zespół ten przestał pracować. Pięć lat później znów rozpoczęto wydobywanie rudy, a w hucie wytapiano nikiel. Produkując 1000 ton rocznie Zakłady Górniczo-Hutnicze w Szklarach zaspokajały ok. 10 proc. rocznego zapotrzebowania Polski na nikiel.
Wydobycie i przeróbka zostały zatrzymane w 1983 roku. Kopalnia została zamknięta rok później, a wydziały huty zostały przystosowane do produkcji nawozów wapniowo-magnezowych i dekarbonatu do uzdatniania wody. Zakład postawiono w stan likwidacji, który trwa po dzień dzisiejszy.
Pozostało tu jeszcze do wybrania ok. 14 mln ton rudy bilansowej o średniej zawartości niklu ok. 0,8 proc., czyli ok. 116 tys. ton tego metalu. Jego obecna cena wynosi ok. 20 tys. dolarów za tonę. Jak łatwo przeliczyć, jest to wartość ok. 2,3 mld dolarów. Szacunkowo drugie tyle metalu zalega w złożach jeszcze nieudokumentowanych i w starych hałdach. Nikiel stale czeka na swego inwestora.
Dzisiaj jedyną atrakcją tego złoża są żyłowe wystąpienia chalcedonów, chryzoprazów i opali, które zagospodarowują miejscowi zbieracze. Dwa pierwsze z nich, to zielonej (zwykle) barwy kamienie półszlachetne, które cieszą się powodzeniem szczególnie u zagranicznych nabywców. Podobnie atrakcyjne są intensywnej białości opale zbliżone pod tym względem do swoich najdroższych australijskich odmian.