Sześciu górników uratowanych w kopalniSiltech\"

- We wtorek o godzinie 7.10 ratownicy dokopali się do sześciu górników uwięzionych w zawale pod ziemią w kopalni "Siltech" - zawiadomiła nettg.pl Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

 

Akcja ratownicza w prywatnej zabrzańskiej kopalni węgla dobiega końca. Ofiarą wypadku, do którego doszło w poniedziałek wieczorem w chodniku na poziomie 248, jest nadsztygar zmarły w wyniku zatrzymania akcji serca na powierzchni podczas prowadzenia akcji.

 

Górniczy uwięzieni przez kilkanaście godzin pod ziemią wyjechali już na powierzchnię. Są cali i zdrowi. Jak poinformował dyrektor techniczny kopalni Mirosław Bagiński, po wstępnych badaniach lekarskich nie strwierdzono u mężczyzn poważniejszych obrażeń. Pojadą jeszcze na dodatkowe badania w szpitalu.


Aby dotrzeć do zasypanych, ratownicy musieli przejść ok. 11 metrów rumowiska prawie 250 m pod ziemią. Niemal od początku akcji z górnikami był kontakt. Do strefy zawału tłoczono sprężone powietrze, pracownikom podawano też wodę i jedzenie. 


Czytaj więcej:

Zabrze: Zasypani górnicy żywi i zdrowi, mają jedzenie, wodę i powietrze

Nadsztygar zmarł na powierzchni w kopalni "Siltech"

"Siltech": 10 metrów dzieli ratowników od zasypanych

Sześciu górników zasypanych w prywatnej kopalni "Siltech"

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.