Szereg wątpliwości do dokumentu mają górniczy związkowcy, argumentując, że jest on sprzeczny z umową społeczną dla górnictwa
fot: Maciej Dorosiński
Przewodniczący MZZ "KADRA" Górnictwo argumentuje, że już od marca przedstawiciele górniczych związków zawodowych apelowali do rządu, żeby spółki energetyczne kupowały węgiel z polskich kopalń
fot: Maciej Dorosiński
Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r. wyznacza założenia i cele polityki energetycznej. Właśnie rozpoczęły się konsultacje tego dokumentu. Co do jego zapisów szereg wątpliwości mają górniczy związkowcy argumentując, że jest sprzeczny z umową społeczną dla górnictwa.
W minionym tygodniu Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło rozpoczęcie konsultacji publicznych projektu aktualizacji Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030, które potrwają do 15 listopada 2024 r.
Projekt zawiera dwa scenariusze prognostyczne – ambitny (WAM – With Additional Measures) i scenariusz bazowy (WEM – With Existing Measures). Pierwszy scenariusz zakłada, że w 2030 r. z węgla będzie pochodzić 22 proc. energii elektrycznej (obecnie ponad 60 proc.), 16 proc. ma pochodzić z gazu, a 56 proc. z odnawialnych źródeł energii. Krajowe zużycie węgla kamiennego energetycznego w 2030 r. ma nie przekroczyć 22,5 mln t. Natomiast w przypadku scenariusza bazowego ma to być 30 mln t.
Jak do tego dokumentu odnoszą się przedstawiciele górniczych związków zawodowych, które trzy lata temu podpisały umowę społeczną dla górnictwa?
– Mamy trochę czasu, więc na razie pracujemy, czytamy i skupiamy się na tych kwestiach, które dotyczą górnictwa. Natomiast póki co, mogę powiedzieć, że nie jest prawdą, iż w KPEiK w ogóle nie są brane pod uwagę zapisy umowy społecznej dla górnictwa. Jeśli chodzi o działania do 2030 r., to umowa jest na poziomie realnym zaszyta w planie normalnym, który jest również określany jako mniej ambitny. Te zapisy zabezpieczają funkcjonowanie kopalń mniej więcej tak, jak to zostało ujęte w umowie społecznej. Natomiast plan określany jako bardziej ambitny, jest planem całkowicie niezgodnym z umową społeczną. I tutaj rzeczywiście jest powód do niepokoju, tym bardziej że podczas ostatniego spotkania dotyczącego umowy społecznej dowiedzieliśmy się od wiceminister Zielińskiej, że po zakończeniu konsultacji do Brukseli zostaną przesłane obydwie wersje – mniej i bardziej ambitna. Nie rozumiem, jakim prawem ma tam trafić plan bardziej ambitny, który jest zdecydowanie niezgodny z umową społeczną – wskazuje Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo.
– Już nie tyle jako związkowca, ale jako obywatela niepokoi mnie również kierunek, w jakim zmierza nasza energetyka, zapisany w KPEiK. Można powiedzieć, że nowy rząd nie różni się tutaj za bardzo od poprzedniego. Stara ekipa powodowała zamykanie górnictwa i kurczenie się energetyki węglowej poprzez raptowne przechodzenie na gaz. Natomiast nowy rząd chce to samo załatwić zieloną energią. To niestety wydaje się bardzo ryzykowne, bo tak jak poprzednio byliśmy uzależnieni od Rosji, to teraz wpadamy w kolejne uzależnienie od dostaw elementów do produkcji instalacji OZE z Chin albo niestabilnych państw niedemokratycznych w Afryce. W przypadku kolejnego dużego konfliktu, choćby zajęcia Tajwanu przez Chiny, może to mieć fatalne skutki dla naszego bezpieczeństwa energetycznego – dodaje.
Jednoznacznie źle zapisy KPEiK ocenia Bogusław Ziętek, szef WZZ Sierpień 80.
– Jest to dokument, który jest całkowicie niespójny z polityką energetyczną kraju, umową społeczną i harmonogramem odejścia od węgla. Jest też oderwany od rzeczywistości, z którą mamy do czynienia, bo jeśli chodzi o budowę atomu czy offshoru, to nie wygląda to najlepiej – tutaj będziemy mieli na pewno opóźnienia i poślizgi. Natomiast jeśli chodzi o przyspieszenie, które proponuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, czyli przyspieszenie odchodzenia od węgla, to spowoduje to ogromne perturbacje. Wciąż nic nie wiadomo, czy coś będzie robione z blokami, które mają być odstawione w latach 2025-26, czyli tzw. dwusetkami. Jeżeli one wypadną z systemu i nie będą nawet w rezerwie, to mamy pewne, że w najbliższych latach będziemy mieli niedobory energii. Oprócz tego proszę spojrzeć na koszt wytworzenia energii w Polsce – w tej chwili koszt jej wytworzenia z węgla kamiennego lub brunatnego to ok. 300-400 zł, podczas gdy offshory to już jest ponad 500 zł. To oznacza, że tak naprawdę nie fundujemy sobie tańszej, tylko droższą energetykę, która na dodatek będzie tworzona z perturbacjami i nieprędko – mówi związkowiec.
– Niespójne też jest, w jaki sposób rząd przygotowuje się do transformacji Śląska. Z jednej strony umowa społeczna jest wciąż notyfikowana i to jest jeden problem. Jednak kolejnym, jeszcze większym problemem, jest to, że nie mamy też zmian w ustawie o restrukturyzacji górnictwa. Te zmiany miały umożliwić m.in. likwidację kopalń przez spółki, taką wewnętrzną likwidację. Już w przyszłym roku będziemy mieli do czynienia z likwidacją kopalni Bobrek i nie wiemy, w jaki sposób to ma się odbywać. Bez tych zmian nie będzie można wprowadzić możliwości pakietu dobrowolnych odejść, a bez tych podstawowych instrumentów transformacja górnictwa w spokoju społecznym nam po prostu nie uda się. Obecnie wszystkie spółki powinny zaproponować swoim pracownikom programy dobrowolnych odejść, tak żeby dostosować zatrudnienie do gwałtownie spadającego wydobycia – nie tylko Polska Grupa Górnicza i Południowy Koncern Węglowy, ale też Jastrzębska Spółka Węglowa, która ma ogromny przerost zatrudnienia, jeśli chodzi o pracowników administracyjnych – dodaje Ziętek.