System ETS obciążył polski przemysł?

Zaktualizowana Baza emisji przemysłowych ujawnia prawdziwe bezpośrednie koszty i korzyści z systemu ETS dla polskiego przemysłu. Z danych jasno wynika, że niektóre sektory przemysłu ponosiły tylko ułamkowe koszty emisji CO2, gdyż większość uprawnień do emisji otrzymały za darmo - informuje fundacja Instrat.

fot: ArcelorMittal

Orlen i ArcelorMittal – najwięksi emitenci lokalnie i w skali kraju

fot: ArcelorMittal

Zaktualizowana Baza emisji przemysłowych ujawnia prawdziwe bezpośrednie koszty i korzyści z systemu ETS dla polskiego przemysłu. Z danych jasno wynika, że niektóre sektory przemysłu ponosiły tylko ułamkowe koszty emisji CO2, gdyż większość uprawnień do emisji otrzymały za darmo - informuje fundacja Instrat.

Aktualizacja bazy prowadzonej od lat przez Instrat ujawnia też wciąż powolny spadek emisji z przemysłu oraz pokazuje największych przemysłowych emitentów CO2 w Polsce – w tej edycji na pierwsze miejsce znów wysunął się Orlen z ponad 11 milionami ton CO2 wyemitowanymi w 2025 roku. 

Większość uprawnień do emisji przemysł otrzymał za darmo 

Niektóre z sektorów przemysłu poniosły ułamkowe koszty uprawnień do emisji – tak było w przypadku producentów stali i cementu.  W latach 2010-2024 nawet 90% ich emisji w systemie ETS było pokryte tzw. darmowymi uprawnieniami.  Mniejszy, ale wciąż istotny, bo kilkudziesięcioprocentowy udział darmowych uprawnień, odnotowały sektory papierniczy, chemii i nawozów, petrochemiczny oraz spożywczy - informuje Instrat.

Zdaniem ekspertów wynikało to z polityki Unii Europejskiej. Przemysł w przeciwieństwie do energetyki jest narażony na międzynarodową konkurencję i ryzyko przeniesienia zakładów produkcyjnych poza UE w przypadku wzrostu kosztów produkcji. Dlatego w ramach systemu ETS całemu europejskiemu przemysłowi większość uprawnień przyznawano do tej pory za darmo. 

Dodają, że nie przeszkadza to jednak upatrywać w systemie ETS jedynego winnego kryzysu w polskim przemyśle. Dane pokazują jednak, że nawet w sektorach najbardziej emisyjnych, tj. produkcja cementu, stali czy nawozów produkcja przemysłowa rosła (w 2025 roku wartość produkcji sprzedanej w tych sektorach była o 59% wyższa niż w roku 2010), a emisyjność tej produkcji spadała, nawet o 50% w stosunku do 2010 roku. 

Nie oznacza to, że branże energochłonne nie mierzą się obecnie z trudnościami.  Wzrost wartości produkcji jest w nich mniejszy niż w przemyśle ogółem, gdzie wyniósł 85% w tym samym okresie, ale nie zawsze to system ETS jest ich przyczyną. Emisyjność na jednostkę produkcji sprzedanej, a więc wpływ ewentualnego kosztu emisji CO2 na całkowity koszt produkcji, udaje się bowiem ograniczyć - czytamy w raporcie.

Co dała taryfa ulgowa dla przemysłu? 

Zdaniem Instratu wysoki udział darmowych uprawnień do emisji miał jeden skutek – nie zachęcał do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Produkcja stali i cementu, a także nawozów, to sektory najtrudniejsze do dekarbonizacji. Długi okres przyznawania darmowych uprawnień miał dać firmom z tych sektorów czas na rozwój technologii i przygotowanie się do transformacji. To duży atut dla polskich zakładów przemysłowych na tle ich konkurentów z Europy Zachodniej.

Jak podkreślają eksperci, ta polityka okazała się jednak nieskuteczna, mimo że system ETS wygenerował środki na kontach firm przemysłowych w Polsce, które można było przeznaczyć na niskoemisyjne inwestycje w przemyśle. W pierwszych latach funkcjonowania systemu EU ETS w Polsce w sektorze metalurgniczym udział darmowych uprawnień wynosił ponad 130%. 

Oznacza to że firmy dostały więcej uprawnień niż emitowały i mogły nimi handlować – a zyski przeznaczać na inwestycje dekarbonizacyjne. Kwoty, które zakłady uiszczały za emisje nieobjęte darmowym przydziałem, również w teorii powinny do nich wrócić poprzez organizowane przez państwo programy wsparcia i inwestycje.  Szacujemy, że w latach 2010-2024 system ETS w całości wygenerował oszczędności na poziomie ok. 6 miliardów euro (tj. ok. 25 miliardów złotych) dla polskiego przemysłu. Środki te byłyby dziś w stanie pokryć wyposażenie w instalacje wychwytu dwutlenku węgla wszystkich polskich cementowni i zakładów produkujących nawozy, a starczyłyby jeszcze na wybudowanie nowego pieca do produkcji zeroemisyjnej stali - podkreślają.

I dodają, że tak się jednak nie stało i pieniądze te wróciły do przemysłu głównie w postaci programu rekompensat kosztów energii elektrycznej – w latach 2019-2024 przeznaczono na niego prawie 10 mld złotych. Ten potrzebny program stanowi odpowiedź na globalne wzrosty cen paliw kopalnych i energii elektrycznej, ale nie zachęca do inwestycji w zmniejszanie zależności od głównie importowanych paliw kopalnych.

Orlen i ArcelorMittal – najwięksi emitenci lokalnie i w skali kraju

Niezmienny pozostaje ranking największych emitentów CO2 wśród firm przemysłowych działających w Polsce – zdaniem Instratu na czele wciąż pozostają zakłady należące do grupy Orlen oraz do indyjskiego koncernu ArcelorMittal. Ostatnie miejsce na podium zajęła Grupa Azoty, a pierwszą piątkę zamykają Górażdże Cement i Mondi Świecie – odpowiednio cementownia i papiernia. 

Najbardziej emisyjnym, pojedynczym zakładem przemysłowym w Polsce jest rafineria Orlenu w Płocku, która w 2025 roku wyemitowała prawie 7,5 mln ton CO2, tj. 13% wszystkich przemysłowych emisji CO2 w Polsce. Przejęła tym samym palmę pierwszeństwa od huty ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej, która z uwagi na mniejszą produkcję stali w ubiegłym roku wyemitowała prawie o 1 mln ton CO2 mniej. Z wynikiem 6,4 mln ton CO2 uplasowała się tym razem na drugim miejscu - czytamy.

Emisje spadają, choć nie tak szybko jak powinny

Eksperci ostrzegają: - Trwa również inny niepokojący trend – emisje z energetyki spadają szybciej (-27% w porównaniu do 2010 roku) niż te przemysłowe (-6%). Znów widać zatem skuteczność systemu ETS w dekarbonizacji energetyki i jego dotychczasową nieefektywność w dekarbonizacji przemysłu. Warto przy tym zwrócić uwagę, że niewielki spadek emisji w polskim przemyśle niekonieczne wynika z redukcji emisji w przemyśle wysokoemisyjnym, a raczej z coraz większej koncentracji produkcji przemysłowej w mniej emisyjnych sektorach.

Polska wciąż czeka na falę niskoemisyjnych inwestycji w przemyśle ciężkim. Procedowana właśnie reforma systemu ETS, komentowana przez Instrat, ale także niedawne zniesienie niektórych barier regulacyjnych dla wychwytu i magazynowania dwutlenku węgla mogą wreszcie tę falę uruchomić.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiadomo, kto będzie nowym prezesem CPK. Spółka podała nazwisko

Piotr Borys został powołany na stanowisko prezesa zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego. 

Kierowcy podróżujący autostradą A4 Katowice - Kraków mogą już korzystać z dwóch nowych Miejsc Obsługi Podróżnych

Kierowcy podróżujący autostradą A4 Katowice - Kraków mogą już korzystać z dwóch nowych Miejsc Obsługi Podróżnych - Rudno i Grojec. Obiekty wyposażono w parkingi dla samochodów osobowych, ciężarowych i autobusów, zaplecze sanitarne oraz strefy odpoczynku. Łączny szacowany koszt inwestycji wynosi około 60 mln zł netto.

Kiedy łożysko kulkowe wymaga wymiany? Sygnały ostrzegawcze w maszynach pracujących w trudnych warunkach

Przenośniki taśmowe, pompy odwadniające czy przekładnie napędowe pracują w kopalniach i zakładach przemysłowych często przez całą dobę. Pył, woda i zmienne obciążenia sprawiają, że ich podzespoły zużywają się szybciej niż w typowych warunkach. Szczególnie narażone na takie środowisko jest łożysko kulkowe, od którego zależy płynny ruch obrotowy. Jego awaria rzadko następuje nagle, bo zwykle poprzedzają ją objawy możliwe do wychwycenia podczas rutynowych obchodów. Najważniejsze z nich opisujemy w dalszej części artykułu, do której lektury zachęcamy.

W piątek i sobotę przed dniem Wszystkich Świętych dyskonty będą otwarte dłużej

Przed dniem Wszystkich Świętych niektóre dyskonty wydłużają godziny otwarcia swoich sklepów - wynika z uzyskanych przez PAP informacji.