Syndyk WRJ bez pieniędzy
Walcownia Rur Jedność (WRJ) to chyba najbardziej pechowa śląska inwestycja. Od rozpoczęcia jej budowy mija 28 lat, a perspektyw na happy end nie widać. 23 stycznia wydawało się, że problem zostanie rozwiązany, bo sąd zdecydował o upadłości likwidacyjnej. Do akcji wkroczył syndyk. Okazało się jednak, że ma spętane ręce - czytamy w \"Pulsie Biznesu\".
— Zarząd WRJ zaskarżył decyzję sądu, nie mogę więc podejmować żadnych kroków — mówi syndyk Jan Czyszczoń.
Syndyk nie ma także pieniędzy na prowadzenie upadłości likwidacyjnej. Wystąpił do największych wierzycieli WRJ, czyli Walcowni Rur Silesia (WRS) i Fereksu (spółek w 100 proc. zależnych od państwowego Towarzystwa Finansowego Silesia), o wsparcie finansowe. Sąd i syndyk oczekiwali, że wpłacą oni 0,6 mln zł na prowadzenie likwidacji walcowni.
— Nie otrzymałem ani grosza — mówi Jan Czyszczoń.
W tej sytuacji syndyk powinien złożyć wniosek o umorzenie postępowania.
— Powstrzymałem się z decyzją do czasu rozpatrzenia przez sąd zażalenia zarządu WRJ oraz wniosku WRS w sprawie ogłoszenia upadłości likwidacyjnej z układem — wyjaśnia syndyk.