Święta wielkanocne na Śląsku

Tramwaj muz sl JM

fot: Jerzy Mucha

Wielkanocne zwyczaje prezentowane będą także w zabytkowym tramwaju, kursującym po śląskich miastach do 6 kwietnia. Ekspozycję przygotowało Muzeum Śląskie

fot: Jerzy Mucha

Wielkanoc, oprócz obrzędów religijnych i duchowej symboliki, obfituje w szereg tradycji ludowych, związanych z odradzaniem się życia. Jedną z nich jest zwyczaj święcenia palm w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą.

 

Palmowe gałązki święcone w kościele mają chronić zagrodę i ludzi od nieszczęść oraz zapewnić żywotność i urodzaj. Kościół nadał temu zwyczajowi własną interpretację, wykorzystując podobieństwo do wątków z Nowego Testamentu – wyjaśnia Marcin Ogrocki, etnograf z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.
 

W wielu śląskich parafiach, zamiast palmowych gałązek, święciło się palmy wyplatane z rosnących w okolicy roślin. W palmie powinno się znaleźć coś zielonego, coś co właśnie zakwita, najczęściej wierzbowe gałązki, kotki i coś kolczastego, symbolizującego mękę Chrystusa.
 

– Jeszcze w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku dość powszechnym zwyczajem było połykanie bazi. Miało to chronić przed bólem gardła i niestrawnością po sutym wielkanocnym jedzeniu – opowiada Ogrocki.
 

Palmą po nogach

 

Poświęconą palmą biło się dziewczyny po nogach „żeby się nie gziły”. Palmy przechowywało się najczęściej na strychu, nie mogło być w nich ani kawałka drutu, bo miały chronić dom przed piorunami.

 

W Wielką Sobotę trzonek palmy opalało się w kościele i po przyjściu do domu robiło się z niego krzyżyki nad drzwiami chałupy, chlewa i stodoły, we wszystkich kątach domu, zabudowaniach gospodarskich i na polu. Krzyżyki chroniły dobytek i zapewniały pomyślność. Gospodynie pamiętały, że dom powinien być wysprzątany do środy.

Dobrze, jeżeli przed Wielkim Czwartkiem udało się zasiać owies lub wczesne kartofle, bo rosły wtedy szczególnie dorodne. W czwartek „wiązało się” dzwony w kościele, można było co najwyżej klekotać kołatkami, które przypominały ludziom o stacjach męki pańskiej i wieczornych obrzędach.
 

– Z klekotkami chodzili dookoła kościoła wyłącznie chłopcy. Ich dźwięk był symbolem żałoby w liturgii wielkotygodniowej – wyjaśnia etnograf.
 

Kąpiel przed świtem

 

Przed świtem w Wielki Piątek cała rodzina biegła do najbliższej płynącej wody, aby obmyć nogi – dla zdrowia, i „gemba” – żeby być urodziwym. Aby obmywanie przyniosło pożądany skutek, trzeba było nie tylko myć się przed wschodem słońca i to w całkowitym milczeniu, ale jeszcze w wodzie płynącej z zachodu na wschód.
 

Już w piątek gotowało się jajka, które zdobiono w różny sposób. Wsie gliwickie i opolskie słynęły z kraszanek. Wzory kwiatowe wyskrobywane były na wcześniej barwionych jajkach nożykiem wykonanym ze złamanej brzytwy. To było zajęcie dziewcząt i kobiet. Na pisankach wzór „pisało się” roztopionym woskiem, a potem wkładało jajko do farby.
 

Dziś zwyczajem kojarzonym powszechnie z Wielką Sobotą jest święcenie potraw, tymczasem znaczne obszary Śląska tego nie znały. Na dobre upowszechnił się on w śląskiej kulturze dopiero w latach 50. i 60. Święcono pokarmy podstawowe: chleb, sól, jajka i chrzan, który każdy z zasiadających przy świątecznym stole musiał zjeść, aby pamiętać, „jaka męka pańska gorzka była”. W sobotę piekło się kołocze i babówki, a na znak końca postu „wymiatało się żur”.
 

Zobaczyć Zbawiciela

 

W niektórych częściach Śląska w Wielkanocną Niedzielę przed świtem wychodzono na wzgórza, by wraz ze wstającym słońcem zobaczyć Zbawiciela, który w postaci baranka pojawiać się miał na tarczy słonecznej. W tym dniu starano się spożywać wyłącznie potrawy poświęcone, resztek nie można było wyrzucać, musiały być spalone.
 

Poniedziałek – to przede wszystkim polewanie wodą. Woda jest symbolem życia, przynosi płodność, dlatego każdy synek powinien oblać swoją frelkę. Im dziewczyna była bardziej mokra, tym większy to był dla niej honor. W miastach zwyczaj ten traktowano bardziej symbolicznie, kawaler przychodził do narzeczonej z flaszeczką perfumowanej wody. Dziewczyna powinna się zrewanżować, ofiarowując chłopakowi własnoręcznie zrobione kraszanki, będące także symbolem życia.
 

W wielu miejscowościach polewanie wodą w poniedziałek było symboliczne, a dopiero we wtorek wylewano na kryjące się w chałupach dziewuchy, często wyjmując szyby z okien, całe wiadra wody. Dziewczęta z kolei wylewały na chłopaków wszystko, co miały pod ręką: kiszone ogórki, maślankę i kompoty.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Presja kosztowa w tym ceny paliwa, może podbić ceny żywności przed Bożym Narodzeniem

Presja kosztowa w rolnictwie może skutkować podwyżkami cen żywności już w IV kwartale 2026 r., a dodatkowym czynnikiem ryzyka jest sytuacja w cieśninie Ormuz - oceniają analitycy Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Bytom pokazuje indyjskiej delegacji, jak zmieniają się tereny pokopalniane

Przedstawiciele indyjskiego Ministerstwa Węgla odwiedzili Bytom, aby zobaczyć, jak w praktyce przebiega transformacja regionu. W programie znalazły się m.in. tereny dawnej kopalni Centrum oraz Centrum Sportów Wspinaczkowych i Siłowych w Rozbarku – informują w Urzędzie Miejskim w Bytomiu.

Kolejny KGHM LAB otwarty. Nowoczesna pracownia chemiczna dostępna dla uczniów LO w Złotoryi

Uczniowie w Złotoryi zyskali nowoczesną przestrzeń do nauki przedmiotów ścisłych. W ramach programu KGHM LAB otwarto trzecią pracownię chemiczną, która umożliwia prowadzenie zajęć w formule praktycznej - poprzez doświadczenia, obserwacje i samodzielne eksperymenty. Nowoczesna sala w Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Pawła II została przygotowana z myślą o rozwijaniu kompetencji młodzieży w obszarze nauk ścisłych.

W Bytomiu powstanie nowa droga rowerowa. Połączy dwie dzielnice

Rowerzyści w Bytomiu zyskają bezpieczne i sprawne połączenie między Szombierkami a Łagiewnikami. Miejski Zarząd Dróg i Mostów podpisał 17 września 2026 r. umowę na budowę 3-kilometrowej drogi rowerowej wzdłuż ulicy Zabrzańskiej, której realizacja pochłonie ponad 3,6 mln zł - informują w Urzędzie Miejskim w Bytomiu.