Stypendia i nagrody oferowane przez spółki węglowe nie przyciągają młodych do zawodu górnika

fot: Maciej Dorosiński

Protest w PGG rozpocznie się od 2-godzinnego strajku ostrzegawczego

fot: Maciej Dorosiński

 Rozpoczął się nowy rok szkolny. Z kształceniem kadr dla górnictwa będzie krucho. Mimo licznych zachęt ze strony pracodawców młodzież nie garnie się specjalnie do górniczej profesji, a pandemia koronawirusa zapewne skomplikuje proces edukacji tych, którzy zdecydowali się związać swe życie z kopalnią. 

W słynącym niegdyś z kształcenia młodych kard dla górnictwa Powiatowym Zespole Szkół w Bieruniu uczniów, którzy wybrali zawód górnika jest z roku na rok coraz mniej. W tym roku nie otwarto klasy typowo górniczej.

Będzie się jednak można kształcić w kierunku technik mechanik i technik elektryk. Chętnych zgłosiło się 40. Kto chciałby zdecydować się ukończeniu technikum na pracę w kopalni, nie będzie miał raczej problemu.

Polska Grupa Górnicza oferuje stypendia, nagrody roczne za dobrą naukę i zatrudnienie po ukończeniu technikum, ale chętnych do podpisania stosownej umowy jest mało.

- Zawsze jest obawa, że za pięć lat zmienią się zainteresowania i preferencje. Stąd rodzice i uczniowie nie chcą wiązać się umowami – zwraca uwagę Teresa Horst, dyrektorka szkoły.

Kandydaci do pracy w górnictwie będą korzystać z doskonale wyposażonych warsztatów szkolnych. Gorzej sprawa przedstawia się z praktykami w kopalni. Generalnie w dobie pandemii zakłady pracy raczej nie są skłonne do wpuszczania na swój teren osób spoza załogi. W żółtych i czerwonych strefach, jeśli zostaną ogłoszone, sytuacja może się jeszcze bardziej komplikować.

- Planowanie zajęć dla uczniów poza szkołą będzie w tym roku bardzo trudne – potwierdza Teresa Horst.

Pozostaje jeszcze istotny problem braku nauczycieli przedmiotów zawodowych.

- Trudno ich znaleźć. Tak jest wszędzie. W naszej szkole średnia wieku nauczyciela zawodu przekracza już 60 lat – dodaje dyrektorka bieruńskiej szkoły.

W Zespole Szkół Ogólnokształcących nr II w Pawłowicach w tym roku również nie otwarto klasy górniczej.

- Chętnych do zawodu górnika jest mniej jak dziesięciu, więc podejmą oni naukę w klasie wielozawodowej. Przedmiotów ogólnokształcących będą uczyć się wspólnie, zawodowych osobno – mówi Henryk Turoń, wicedyrektor.

Stypendia i nagrody oferowane przez Jastrzębską Spółkę Węglową nie zdołały przyciągnąć młodych do nauki profesji.

- Spółka nie ma obowiązku zatrudnienia absolwenta – podkreśla wicedyrektor Turoń.

W klasach wyższych kształci się ok. 50 przyszłych górników i na tym na razie koniec.

W wodzisławskim Centrum Kształcenia Ustawicznego w br. nie zdecydowano się uruchomić klas górniczych. Nie będzie nawet kwalifikacyjnych kursów zawodowych dla pracujących. Brakuje kandydatów. Szkoła uruchomiła za to klasy kształcące młodzież w kierunkach: mechatronik, elektryk i mechanik. Kto się zdecyduje, może zawrzeć umowę z Polską Grupą Górniczą.

Fiaskiem przeprowadzonego naboru na kierunki górnicze zaskoczeni są także w Łęcznej.

- Nikt się nie zgłosił do nauki zawodu technik górnictwa podziemnego. W ciągu trzech kolejnych lat wypuścimy do pracy ok. 70 górników i kilkunastu specjalistów od przeróbki mechanicznej węgla. Obawiam się, że już niebawem zabraknie rąk do pracy, jeśli wspólnie z Bogdanką stanowczo nie zadziałamy – przyznaje Arkadiusz Marucha, dyrektor Zespołu Szkół Górniczych w Łęcznej.

W jego opinii górnictwu zaszkodził szkodliwy PR, niskie subwencje, stagnacja wynagrodzeń w kopalniach, co powoduje, że zawód górnika staje się coraz mniej atrakcyjny, a także zmiany w mentalności młodzieży.

- Ciężka praca, a z taką mamy do czynienia w górnictwie, jest mało popularna. Kopalnia zachęca stypendiami najlepszych uczniów, ale to już nie wystarcza. Niebawem obudzimy się z dużym brakiem kadrowym i nie będzie innego wyjścia, jak tylko gasić światła – podsumowuje dyrektor Marucha.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.