Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Stres dosłownie pożarł górniczych olimpijczyków, w przyszłości trzeba będzie coś z tym zrobić

fot: Kajetan Berezowski

Łukasz Kolarczyk, zwycięzca Olimpiady Wiedzy Górniczej, ze Złotą Lampką w dłoniach. Towarzyszą mu: Filip Morciński (z lewej) zdobywca III miejsca i Łukasz Pankiewicz, który ukończył rywalizację na drugiej pozycji

fot: Kajetan Berezowski

Podczas olimpiady od samego początku było nerwowo, a przysłowiowej oliwy do ognia dolał fakt, że w finałowej rozgrywce stanęli naprzeciw siebie uczniowie szkół reprezentujących górnictwo węglowe i miedziowe: Łukasz Kolarczyk – przedstawiciel gospodarzy, Mikołaj Rej – reprezentant Zespołu Szkół Miedziowego Centrum Kształcenia Kadr w Lubinie, Wojciech Gawłowski z Technikum nr 1 w Zespole Szkół im. Jana Wyżykowskiego w Głogowie, Łukasz Pankiewicz – uczeń Zespołu Szkół nr 1 im. Bolesława Krupińskiego w Lubinie, Filip Morciński – uczeń Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Ornontowicach oraz Kamil Kostka z Powiatowego Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Wodzisławiu Śląskim.

Wreszcie padły długo oczekiwane pytania. Na początek o pierwszą czynność przy poszkodowanym przez porażenie prądem elektrycznym i objawy zatrucia tlenkiem węgla. Wydawałoby się, że odpowiedzi powinny być banalnie proste. A jednak wcale nie były. Stres, który towarzyszy uczestnikom górniczej olimpiady, z roku na rok jest większy, do tego nawet stopnia, że jeden z finalistów pomylił kombajn z przenośnikiem. Na dobrą sprawę do ostatniej serii pytań olimpijskie trofeum – Złota Lampka Górnicza pozostawała w zasięgu wszystkich uczestników rywalizacji. W pięciu rundach pytań aż jedenaście razy jury nie przyznało nawet jednego punktu, a cztery odpowiedzi oceniono jako niepełne. Po czterech rundach na prowadzenie wyszedł Łukasz Kolarczyk z sześcioma zgromadzonymi punktami. Tuż za nim był Mikołaj Rej z pięcioma punktami na koncie, a po cztery zaliczyli Łukasz Pankiewicz, Filip Morciński oraz Kamil Kostka. Kiedy wydawało się, że po piątej rundzie, poświęconej tematycznie pierwszej pomocy przedmedycznej, gładko zwycięży Łukasz Kolarczyk, okazało się coś zupełnie innego. Padło bowiem wspomniane wcześniej pytanie o jeden z pierwszych objawów zatrucia tlenkiem węgla. Czyżby senność? Bo chyba o to chodziło odpowiadającemu. Jury jednogłośnie postanowiło nie przyznawać punktów za taką odpowiedź.

– Trochę się zdziwiłem, że wpisano mi do tabeli zero punktów – komentował zdziwiony Łukasz Kolarczyk.

– Uczeń odpowiedział „zaśnięcie”. To nie jest precyzyjna odpowiedź – jednoznacznie wskazał dr hab. inż. Jan Kania, przewodniczący jury, i trudno było odmówić mu racji. Specjalistyczne źródła medyczne jednoznacznie podają, że do takich objawów należą: duszności, bóle i zawroty głowy, nudności, wymioty, oszołomienie, osłabienie, przyśpieszenie czynności serca i oddychania.

Łukasz Kolarczyk mógł jednak odetchnąć z sześcioma zebranymi punktami, bowiem w sytuacji, w której trzech jego rywali zebrało w finale tyle samo punktów, olimpijski regulamin nakazuje, aby sięgnąć do wyników rundy eliminacyjnej rozegranej przed trzema miesiącami. Wówczas zdobył on 40 punktów, mocno dystansując kolejnych olimpijczyków. Musiano jednak zarządzić dogrywkę o drugie miejsce pomiędzy Łukaszem Pankiewiczem a Filipem Morcińskim. Zebrali oni po sześć punktów, a eliminacje zakończyli z 33 zgromadzonymi punktami. Z dogrywki odpadł niestety Kamil Kostka, uzyskując w eliminacjach tylko 32 punkty. Uczestnikom barażu zadano w sumie sześć pytań, na które padła tylko jedna prawidłowa odpowiedź. Udzielił jej Łukasz Pankiewicz, i to jemu koniec końców przypadło drugie miejsce na podium. Na trzecim rywalizację zakończył Filip Morciński, a na czwartym Kamil Kostka.

Zwycięzca tegorocznej edycji Olimpiady Wiedzy Górniczej jest tegorocznym maturzystą. Praktyki zawodowe odbywał w ruchu Jankowice kopalni ROW.

– Od najmłodszych lat interesował mnie podziemny świat. Górnicze tradycje mam w rodzinie. Ojciec pracuje w ruchu Knurów kopalni Knurów-Szczygłowice, w branży jest zatrudniony także mój brat i wujek. Czuję trochę taki niedosyt, bo straciłem punkty na dość błahych sprawach. Na planszy podano dwa schematy wentylacji, których nie potrafiłem określić. Ale w sumie większa nerwówka była rok temu. Wówczas zdobyłem drugie miejsce. Nie dawało mi to spokoju, postanowiłem raz jeszcze spróbować i udało się. Teraz czeka mnie egzamin zawodowy i matura, a więc nauki mam nadal sporo – mówił zwycięzca.

W planach ma studia wyższe na Wydziale Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej w Gliwicach, ale myśli również o rozpoczęciu pracy zawodowej.

– Niebawem rozstrzygnę o planach. Być może podejmę studia zaoczne i będę równocześnie pracował. Chciałbym się usamodzielnić. A co do kopalni, to pewnie wybiorę Knurów-Szczygłowice, i nie chodzi mi tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o dojazd. Ta kopalnia jest po prostu blisko miejsca, w którym mieszkam – powiedział Łukasz Kolarczyk.

Tegoroczny zwycięzca górniczej olimpiady przygotowywał się pod kierunkiem Alicji Mańki, nauczycielki przedmiotów zawodowych.

– Łukasz nie jest pierwszym finalistą olimpijskim, którego przygotowywałam. To bardzo zdolny uczeń. Już dziś muszę myśleć o tym, kogo wystawić w kolejnych edycjach. Mam na oku dwóch uczniów, z którymi zamierzam pracować. We wrześniu otwieramy klasę górniczą, więc przede mną nowe zadanie bojowe – przyznała Alicja Mańka.

Łukasz Pankiewicz, reprezentujący górnictwo miedziowe, bardzo cieszył się z zajęcia drugiego miejsca. W końcu przybył na Śląsk, gdzie eksploatuje się węgiel i kształci w tym właśnie kierunku.

– Dałem z siebie wszystko, tak to oceniam. Wybieram się na studia na Politechnikę Wrocławską, ale liczę też na to, że dostanę pracę. Nie jest o nią łatwo, może na początek znajdę etat w firmie świadczącej usługi dla KGHM. Nie mam w rodzinie wielkich tradycji górniczych, jestem pierwszym górnikiem od trzech pokoleń – spointował dowcipnie.

– Pracowaliśmy ciężko, uzupełniliśmy wiedzę o węglu, ponieważ w naszym programie nauczania skupiamy się na miedzi. Tylko podstawy górnictwa i geologia są spójne. Maszyny i technologie są inne. Jednak dla chcącego nic trudnego, a olimpiada jest po to, żeby się rozwijać. Widzę jednak potrzebę lepszego przygotowania psychologicznego do finału. Uczniowie stresują się, nie potrafią do końca przeczytać i zrozumieć pytań, odpowiadają chaotycznie mimo posiadanej wiedzy – oceniła Elwira Waczur, nauczyciel i wicedyrektor w Zespole Szkół nr 1 im. Bolesława Krupińskiego w Lubinie.

Filip Morciński, którego przygotowywał do olimpiady Jerzy Krząkała przyznał, że i w jego przypadku mogło być lepiej.

– Pytania były proste, tylko forma przeprowadzenia finału olimpiady wzbudzała stres. Odpadłem na banalnym pytaniu o kombajn chodnikowy i zaznaczony element, wypaliłem jakiś nonsens, nawet sam nie wiem dlaczego – tłumaczył.

I on zamierza podjąć studia wyższe na Politechnice Śląskiej, a o pracę najprawdopodobniej aplikować będzie do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

– Interesuje mnie kopalnia Budryk, ale też do wyboru JSW obliguje mnie umowa i pobierane stypendium – dodał.

Mikołaj Rej i Wojciech Gawłowski zajęli ostatecznie 5. i 6. lokaty.

– Wszyscy olimpijczycy prezentują dużą wiedzę, o tym jestem przekonany, lecz konieczność udzielania ustnych odpowiedzi w obecności zaproszonych gości kompletnie ich paraliżuje. Być może trzeba będzie w przyszłości zmienić regulamin olimpiady i finał rozegrać na zasadzie testu, na wzór Studenckiego Konkursu Wiedzy Górniczej odbywającego się w ramach Szkoły Eksploatacji Podziemnej – zastanawiał się dr hab. inż. Jan Kania.

Wicedyrektor ZST w Rybniku zastrzega jednak, że nie stanie się to już za rok.

– Obecny regulamin nie przestaje obowiązywać, a wszelkie zmiany musi zaakceptować Ministerstwo Edukacji Narodowej – wskazuje.

Tymczasem olimpijczycy mają dodatkowy powód do satysfakcji, zostali zwolnieni z części ustnej egzaminu zawodowego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.