Strażacy z kopalni Piekary gotowi do akcji

fot: Kajetan Berezowski

Pogromcy czerwonego kura z piekarskiej kopalni dysponują wystarczającym sprzętem, by w razie potrzeby nieść pomoc także poza macierzystym zakładem

fot: Kajetan Berezowski

Jeśli sprzęt funkcjonuje właściwie i są odpowiednie zabezpieczenia, nic złego stać się nie może. Zabezpieczają kopalnię Piekary i tam też mają swoją bazę. Stanowią ponadto ważny element lokalnego systemu ratowniczo-gaśniczego. W ciągu dziesięciu minut od chwili powiadomienia o zagrożeniu są w stanie dotrzeć do każdego miejsca w mieście.

Jest poniedziałkowe przedpołudnie. Na teren kopalni Piekary wjeżdża wóz bojowy Państwowej Straży Pożarnej. Pali się budynek dyrekcji. Oficer dowodzący akcją gaśniczą wydaje rozkaz ewakuacji pracowników ze wszystkich pięter. Na miejscu są już: Jerzy Tyrała, dowódca oddziału zakładowej straży ratowniczej w kopalni Piekary, jego zastępca Witold Pajdak oraz sześcioosobowy oddział bojowy. Dwa kopalniane wozy strażackie, z zapasem 6,5 tys. litrów wody, są gotowe do akcji.

Wycofującym się ze strefy zagrożenia pracownikom administracji strażacy wskazują drogi ucieczki. Nie ma z tym żadnego problemu. Cała procedura akcji ratowniczej została zatwierdzona przez kierownika ruchu zakładu. Znają ją na pamięć. Ewakuacja przebiega sprawnie, ale po kwadransie alarm zostaje odwołany. Czyżby w tak krótkim czasie zdołano ugasić płomienie?

- To tylko ćwiczenia, żeby ludzie wiedzieli, jak się zachować w razie pożaru. Oficer Państwowej Straży Pożarnej, który je nadzorował, zmierzył czas poszczególnych działań. Nie miał zastrzeżeń - wyjaśnia Jerzy Tyrała.

Wystarczy niedopałek
Jak niewiele brakuje, by wywołać groźny pożar na powierzchni zakładu górniczego, nikomu nie trzeba tłumaczyć. Wystarczy niedopałek papierosa, rozlana substancja łatwopalna albo uszkodzone przewody wysokiego napięcia. W takich sytuacjach tragedia wisi na włosku. Dwadzieścia pięć lat temu w kopalni Piekary płomienie zajęły nagle łaźnię. Doszczętnie spłonęła. Ale to już historia.

- Jesteśmy po to, aby nie trzeba było gasić. To nasza filozofia działania. Istotna jest profilaktyka. Jeśli sprzęt funkcjonuje właściwie i są odpowiednie zabezpieczenia, nic złego stać się nie może - powtarza Tyrała.

Wraz z 18-osobową grupą kopalnianych strażaków odpowiedzialny jest za zabezpieczenie przeciwpożarowe całego zakładu.

- Kontrolujemy sprzęt przeciwpożarowy, a w razie potrzeby obsługujemy wozy bojowe. W naszej strażnicy pełnimy całodobowy dyżur - wyjaśnia.

W ciągu zaledwie kilku minionych tygodni strażacy z kopalni Piekary interweniowali kilkakrotnie. Raz w rejonie Brzeziny, na terenie dawnej kopalni Andaluzja ktoś wzniecił pożar w tamtejszych zabudowaniach. Byli pierwsi na miejscu zdarzenia. Zanim przybyła z pomocą zawodowa straż pożarna, ogień został ugaszony. Innym razem to "zawodowcy" poprosili "górników" o pomoc. W następstwie wybuchu gazu paliła się jedna z piekarskich kamienic. Musieli jechać.

Roboty nie brakuje
- Działamy w miejskim systemie ratowniczo-gaśniczym. W ciągu dziesięciu minut od chwili powiadomienia jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego miejsca w mieście. Obsługujemy również sanitarkę - dodaje Witold Pajdak.

Przed dwoma laty, w czasie klęski powodzi kopalniani strażacy pracowali bez wytchnienia. Nieśli pomoc wszędzie tam, gdzie była niezbędna. Są dobrze wyszkoleni, doskonale wyposażeni w ubrania bojowe i sprzęt ratowniczy, w tym wydajne pompy wodne.

- Zachowujemy czujność. Teraz jest spokój, ale za chwilę może go już nie być. Przed tygodniem na jednym ze składów materiałowych trzeba było zlikwidować gniazdo os. Wczoraj dwa razy wyjeżdżaliśmy gasić trawy, bo pożar sięgał już ogrodzenia zakładu. W przyszłym tygodniu mamy wspólne ćwiczenia z jednostką PSP. Po nich trzeba będzie sprawdzić ważność wszystkich gaśnic w obiektach na powierzchni kopalni. Roboty nam nie brakuje - podsumowuje dowódca oddziału zakładowej służby ratowniczej Jerzy Tyrała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zabrze i Sardynia. Co mają wspólnego? Górnicze tradycje

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu gościło przedstawicieli geoparku górniczego z Sardynii w ramach międzynarodowego projektu ERIH on Tour.

Podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych? Aż 5,2 miliarda złotych

Wpływy budżetowe z podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych wyniosą ok. 5,2 mld zł - wynika z odpowiedzi Ministerstwa Finansów.

W październiku planują wystąpić do wojewody o zgodę na wstępne roboty pod elektrownię jądrową

Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) jeszcze w tym miesiącu planują wystąpić do wojewody pomorskiej z wnioskiem o pozwolenie na wstępne roboty budowlane pod elektrownię jądrową. Uzyskanie decyzji umożliwi rozpoczęcie głębokich wykopów pod fundamenty reaktorów - poinformował prezes zarządu PEJ Marek Woszczyk.

Energetyczna spółka ogłosiła przetarg na 22 magazyny energii

PGE Energia Odnawialna ogłosiła postępowanie przetargowe na wybór generalnego wykonawcy dla 22 rozproszonych magazynów energii o łącznej mocy 111 MW i pojemności 260 MWh - poinformowała spółka w komunikacie prasowym.