Stopy procentowe w przyszłym roku również na niskim poziomie

1541491260 elzbietamaczynska crop

fot: Newseria

– W momencie, kiedy koniunktura światowa i u naszych sąsiadów spada, podwyższenie stopy procentowej nie byłoby zasadne, z tym zastrzeżeniem, że stopa procentowa musi uwzględniać inflację – wyjaśnia prof. Elżbieta Mączyńska.

fot: Newseria

Mimo wyraźnego wzrostu gospodarczego i dobrej koniunktury ceny towarów i usług rosną w tempie bardzo umiarkowanym. Sprzyja temu rywalizacja cenowa między producentami i detalistami, ale też względnie łatwy dostęp do taniego pieniądza – czyli kredytów bankowych – na inwestycje. Zdaniem ekonomistów wszystko wskazuje na to, że oprocentowanie nie wzrośnie także w przyszłym roku.

– Stopy procentowe kształtują się na niskim poziomie. Prezes NBP Adam Glapiński co prawda nie mówi, że nie będzie podwyżki stóp procentowych, ale podkreśla, że w zasadzie nie ma podstaw, żeby je zwiększać i prawdopodobnie ten trend utrzymywania się niskich stóp procentowych będzie podtrzymany jeszcze w 2019 r. – mówi prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

– To oznacza tani pieniądz, tanie kredyty, więc niska stopa procentowa sprzyja gospodarce i inwestycjom - dodaje.

Stopy procentowe w Polsce pozostają na rekordowo niskim poziomie od marca 2015 r. Stopa referencyjna wynosi od tej pory 1,5 proc. Warto przypomnieć, że w 1998 r. miała ona wartość 24 proc., a poniżej dwucyfrowego poziomu zeszła dopiero na początku 2002 r. przy inflacji na poziomie 3,4 proc. w ujęciu rocznym. Choć przed dwoma laty ceny przestały spadać tylko raz, w listopadzie 2017 r., ich dynamika dotknęła celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. W tym roku ani razu inflacja nie przyspieszyła do więcej niż 2 proc. rok do roku.

– W momencie, kiedy koniunktura światowa i u naszych sąsiadów spada, podwyższenie stopy procentowej nie byłoby zasadne, z tym zastrzeżeniem, że stopa procentowa musi uwzględniać inflację – wyjaśnia prof. Elżbieta Mączyńska.

– Tutaj problem z inflacją jest taki, że ekonomiści ciągle kraczą, że będzie inflacja, natomiast prawie zawsze jest tak, że prognozy są wyższe niż rzeczywistość. W skali światowej mamy do czynienia w krajach rozwiniętych z gospodarką nadmiaru, półki się uginają – i te dosłowne, i te elektroniczne, więc jeśli tylko mamy pieniądze, to każdy produkt jest w zasięgu naszej ręki. W związku z tym producenci nie mają swobody w podnoszeniu cen - mówi.

Narodowy Bank Polski, który trzy razy do roku publikuje raporty o inflacji, przewidując, jakich poziomów może ona sięgnąć przyszłości, przez ostatnie trzy edycje obniżał swoje prognozy na 2018 r. W listopadzie 2017 r. sądził, że średnioroczna inflacja wyniesie 2,3 proc., w marcu br., że ceny wzrosną średnio o 2,1 proc., a cztery miesiące później – że już tylko o 1,9 proc.

Ze względu na niskie bezrobocie rosną natomiast płace. Średnie wynagrodzenie w przedsiębiorstwach było we wrześniu br. o 6,7 proc. wyższe niż rok wcześniej, a w trzech kwartałach roku nawet o 7,2 proc. Zatrudnienie wzrosło natomiast o 3,7 proc.

– Producenci zwracają uwagę, że rosną ich koszty, bo zwiększają się płace. Wskazują, że to może osłabić ich wyniki i chęć inwestowania. Nie słyszałam jednak, żeby jakikolwiek producent mówił o tym, że przecież wzrost płac to też wzrost konsumpcji, bo przecież te płace na coś idą, czyli na zakupy. Zwiększając płace, producenci tworzą dodatkowy popyt – tłumaczy prezes PTE. – To jest motor, który dotychczas napędzał naszą gospodarkę, czyli konsumpcja.

Spożycie ogółem w II kwartale br. było wyższe niż przed rokiem o 4,8 proc., przy czym w gospodarstwach domowych wyniosło 4,9 proc., a w sektorze publicznym – 4,4 proc. Nakłady brutto na środki trwałe, czyli inwestycje, zwiększyły się o 4,5 proc. Stopa inwestycji – relacja nakładów brutto na środki trwałe do produktu krajowego brutto w cenach bieżących – wyniosła, podobnie jak przed rokiem, 16,2 proc. Natomiast bezrobocie jest w Polsce jednym z najniższych w UE: we wrześniu według unijnej metodologii zatrzymało się na poziomie 3,4 proc., podobnie jak w Niemczech. Niższe było jedynie w Czechach (2,3 proc.). Te dwa czynniki – wyższe koszty wynagrodzeń i brak rąk do pracy – mogą przyczynić się do zastępowania pracy ludzkiej przez roboty.

– Jeżeli płace rosną, to producenci muszą się zastanawiać, czy będzie im się opłacało inwestowanie w pracooszczędne technologie. Na razie wolą zatrudnić tańszych Ukraińców czy innych cudzoziemców zamiast inwestować w tańsze technologie, ale jeżeli sytuacja będzie się utrzymywała, jeżeli wzrost płac będzie się utrzymywał, to z pewnością będzie to dodatkowy bodziec do tego, żeby przemyśleć politykę inwestycyjną – uważa prof. Elżbieta Mączyńska. – Na razie przedsiębiorcy dość słabo inwestują, więc jeszcze jest przestrzeń do wzrostu. Jednak żeby inwestowali, muszą mieć pewność, że ich produkty znajdą nabywców, a wzrost płac oznacza, że szanse na znalezienie nabywców rosną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP PLK planują przyjąć do końca roku strategię elektryfikacji linii kolejowych do 2045 r.

PKP PLK planują przyjąć do końca roku strategię rozwoju elektryfikacji linii kolejowych do 2045 r. - przekazała w piątek spółka. Chodzi m.in. o budowę systemu pod koleje dużych prędkości. 

Rząd o przyszłości JSW Koks: Biznes, bezpieczeństwo energetyczne i militarne decydują o losach zakładów

Na dzisiaj nie ma decyzji o likwidacji któregokolwiek zakładu spółki JSW Koks – powiedziała w piątek (23 października 2026 r.) w Sejmie wiceszefowa MAP Eliza Zeidler. Wskazała, że podstawami ich funkcjonowania są uzasadnienie biznesowe, ale też kwestie bezpieczeństwa energetycznego i militarnego.

Są nowe dane o ruchu na trasie A4 Katowice-Kraków

Średnio 50 883 pojazdy dziennie korzystały w pierwszych trzech kwartałach 2026 roku z autostrady A4 Katowice-Kraków. Przy utrzymującym się wysokim natężeniu ruchu Grupa Kapitałowa Stalexport Autostrady szacuje, że wypracowała 174,8 mln zł zysku netto, o 39 proc. więcej niż rok wcześniej.

Pioruny zaprezentowane europejskim armiom. Pokazy na poligonie w Ustce

Polski przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy PIORUN, produkowany przez MESKO z Grupy PGZ, został zaprezentowany na poligonie Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce przedstawicielom armii państw UE oraz delegacji Szefostwa Zamówień Zagranicznych Agencji Uzbrojenia – informują w PGZ. Pokazy dotyczyły potencjalnych wspólnych zakupów w ramach unijnego instrumentu SAFE.