Stocznie na dywaniku w Brukseli
Sprawa jest poważna. Dotychczas bowiem unijni urzędnicy domagali się zamknięcia dwóch z trzech pochylni albo zwrotu pomocy. Jak dużej? Nieoficjalnie padają różne kwoty — od 30 do nawet 200 mln zł - czytamy w \"Pulsie Biznesu\".
- Mieliśmy kurtuazyjne spotkanie z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Ustaliliśmy, że na kolejnym przedstawimy swoje stanowisko, a Bruksela swoje i będziemy pracować nad uzgodnieniem porozumienia — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska.
Spotkanie ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu.
Szybkie porozumienie z Komisją Europejską jest dla ukraińskiego inwestora bardzo istotne. Donbas od kilku miesięcy pracuje bowiem nad konsolidacją swoich aktywów i wprowadzenia ich na giełdę. Bez uzgodnienia sprawy pomocy czy cięć mocy w Stoczni Gdańsk trudno myśleć o udanym debiucie.
Spotkanie z Donbasem nie wystarczy, by uspokoić unijnych urzędników, którzy od lat prowadzą śledztwo dotyczące pomocy nie tylko dla Stoczni Gdańsk, lecz także dla Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa. Komisja Europejska przysłała polskiemu rządowi pismo, w którym domaga się przyśpieszenia prywatyzacji. Według nieoficjalnych informacji, w lutym stoczniowi inwestorzy powinni przedstawić jej gotowe plany restrukturyzacyjne.