Stavros Dimas: Polska w centrum walki ze zmianami klimatycznymi
fot: ec.europa.eu
- Oczekujemy jednoznacznego wykazania, że podjęto wszelkie możliwe starania w celu spełnienia wymogów unijnych norm w jak najkrótszym czasie - mówi Stavros Dimas
fot: ec.europa.eu
Tej jesieni Polska staje się centrum działań przeciwko zmianom klimatu. Dziś i jutro ministrowie z całego świata spotykają się w Warszawie na zaproszenie ministra Macieja Nowickiego. Celem ich dyskusji jest przygotowanie gruntu pod pomyślne obrady podczas następnej konferencji klimatycznej ONZ, która odbędzie się w grudniu w Poznaniu.
Zmiany klimatu to jedno z najpoważniejszych wyzwań stojących przed współczesnym człowiekiem. Stanowią nie tylko zagrożenie dla oblicza naszej planety, ale z czasem mogą też wywołać światowy kryzys gospodarczy i społeczny.
Ze zmianami klimatu musimy się zmierzyć, rozwijając światową gospodarkę przy niskim zużyciu węgla. Realizacja tych celów przyniesie ważne korzyści ekonomiczne. Dzięki nim Europa zajmie najlepszą pozycję w wyścigu o rozwój globalnej gospodarki opartej na niskim zużyciu węgla, uzyskując przewagę na arenie międzynarodowej. Wpłynie to też stymulująco na innowacje technologiczne, wzrost gospodarczy i tworzenie nowych miejsc pracy.
Nasz pakiet opiera się na uczciwości i solidarności między państwami członkowskimi UE. Zobowiązuje zamożniejsze kraje członkowskie do większego wysiłku, pozostawiając mniej zamożnym więcej możliwości manewru dla kontynuowania rozwoju ich gospodarek.
W ten sposób Polska będzie mogła zwiększyć emisje gazów cieplarnianych w sektorach nieobjętych handlem emisjami, na przykład w gospodarstwach domowych, transporcie, gospodarce odpadami, o 14 proc. powyżej poziomu z roku 2005. Dla porównania - najbogatsze kraje będą w tym wypadku musiały zredukować emisje o 20 proc.
Podobne specjalne traktowanie będzie obowiązywać wewnątrz wspólnotowego systemu handlu uprawnieniami do emisji. Polska i inne mniej zamożne państwa członkowskie otrzymają dodatkowe kwoty uprawnień do emisji do sprzedaży w drodze aukcji. Aukcje wygenerują znaczący przychód dla polskiego rządu: do 2020 roku, jeśli wszystkie uprawnienia do emisji będą rozdzielane na zasadzie aukcji, oczekuje się, że przychody z tego tytułu wzrosną do poziomu ponad 6 miliardów euro rocznie, z czego miliard będzie pochodził z dodatkowych uprawnień przyznanych mniej zamożnym państwom członkowskim.
Mam świadomość, że istnieje obawa w Polsce, że ceny elektryczności gwałtownie wzrosną, jeśli elektrownie będą musiały kupować uprawnienia do emisji na aukcjach, co zgodnie z naszą propozycja zaczęłoby obowiązywać od 2013 roku. Ale fakty są takie, że ceny prądu w Polsce już teraz rosną. Dzieje się tak dlatego, że firmy sektora energetycznego przerzucają koszty nabycia uprawnień do emisji na odbiorców, mimo że ciągle otrzymują je za darmo. Elektrownie realizują więc już teraz niespodziewane zyski ze swoich uprawnień.
Uważamy, że to wymaga zmian. Proponujemy, by w przyszłości - poprzez system aukcyjny obejmujący pozwolenia dla elektrowni - te wpływy uzyskiwały rządy. Mogłyby je wówczas wykorzystywać do wsparcia inwestycji w czyste technologie, innowacje i infrastrukturę lub do łagodzenia wpływu wzrostu cen energii na najbardziej narażone grupy w społeczeństwie.
Bardzo w to wierzę, że rządy państw członkowskich i Parlament Europejski osiągną porozumienie w sprawie pakietu na czas konferencji w Poznaniu 1-12 grudnia. Jako największe z nowych państw członkowskich Polska ma znaczący głos w tym procesie. Jestem pewien, że porozumienie przed początkiem grudnia przyspieszyłoby negocjacje międzynarodowe i przyczyniłoby się do polskiego sukcesu na konferencji w Poznaniu.