Stanisław Gajos: - W ocenie ryzyka nie kierujemy się czyimkolwiek widzimisię
fot: Jarosław Galusek
- Ludzie wchodziliby w ograniczonej liczbie, na ograniczony czas, do ściśle wyznaczonych czynności technologicznych, natomiast sam kompleks będzie sterowany zdalnie, z dyspozytorni. Technika umożliwia dziś sterowanie z każdego niemal miejsca - zapowiada Stanisław Gajos
fot: Jarosław Galusek
- Nie da się skakać z wydobyciem po pokładach. Wyklucza to choćby zagrożenie tąpaniami. To niebezpieczeństwo determinuje sposób postępowania. Jeśli nie bierze się jakiegoś pokładu, to natychmiast tworzy się sytuacja jeszcze gorsza od tej, niż gdyby go pozostawiono. Powstaje tzw. koncentracja naprężeń. Zderzenie tych dwóch zagrożeń - tąpaniami i metanowego - to jest dopiero problem - wyjaśnia nettg.pl Stanisław Gajos, prezes zarządu Katowickiego Holdingu Węglowego.
Prezes dodaje, że istota zagadnienia sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy sposób eksploatacji mieści się w granicach akceptowalnego ryzyka. Przekonuje, że na jego ocenę nie wpływa czyjekolwiek widzimisię. - Do określania tego ryzyka stosujemy profesjonalny, oparty o naukowe przesłanki program. W oparciu o niego dokonujemy poprzedzających przystąpienie do eksploatacji analiz - tłumaczy Gajos.