Sposób na zawał na dole
W polskich kopalniach wzrasta liczba zgonów z przyczyn naturalnych. Ich powodem są głównie choroby serca.
W górnictwie wzrasta liczba zgonów z przyczyn naturalnych. W większości ich przyczyną są zawały mięśnia sercowego. Począwszy od 2000 roku w samych tylko kopalniach węgla kamiennego zmarło na nie 109 górników. Najgorszy był 2008 rok. Odnotowano wówczas 18 śmiertelnych zawałów serca. Ubiegłe 2 lata przyniosły co prawda niewielką poprawę (po 15 zawałów), ale sytuacja i tak wymaga podejmowania nadzwyczajnych działań ze strony pracodawców.
– Monitorujemy problem od dawna, stwierdzając, że najbardziej narażoną grupą pracowników są mężczyźni po 45. roku życia. Komisja Bezpieczeństwa, działająca przy prezesie Wyższego Urzędu Górniczego, zwróciła już pracodawcom uwagę na konieczność prowadzenia wnikliwych badań układu krążenia u górników w tej grupie wiekowej, a także pilną potrzebę wyposażenia zakładów górniczych w odpowiedni sprzęt ratowniczy – mówi Janusz Malinga, dyrektor Departamentu Warunków Pracy w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach.Pierwsze wyniki kontroli wykonywania zaleceń organów nadzoru górniczego dały pozytywny efekt. Kopalnie kierują górników na badania specjalistyczne, obejmujące nie tylko EKG, ale także pomiar ciśnienia tętniczego i gospodarkę lipidową organizmu. To najłatwiejszy sposób na wczesne wykrycie choroby wieńcowej.
Dla przykładu, w Kompanii Węglowej badaniami kardiologicznymi objęto w ostatnich latach rzeszę prawie 10 tys. pracowników. Około 15 proc. pacjentów skierowano na dodatkowe badania specjalistyczne. Bez wątpienia udało się w ten sposób uniknąć wielu zawałów, również poza miejscem pracy.
Spółki węglowe wywiązują się też z drugiego zalecenia organów nadzoru górniczego i zaopatrują kopalnie w nowoczesny sprzęt do ratowania życia. W ciągu ostatnich 2 miesięcy dzięki zastosowaniu defibrylatorów uratowano już życie 2 górnikom.