Sposób na bumelantów

fot: Maciej Dorosiński

Obecność górnika w pracy można stwierdzić m.in. przez ewidencję zjazdów i wyjazdów prowadzoną w każdym podziemnym zakładzie górniczym

fot: Maciej Dorosiński

Gdy nie ma wszystkich rąk na pokładzie, ciężko jest zorganizować pracę przedsiębiorstwa, szczególnie tak dużego jak kopalnia. Z tego też powodu spółki węglowe uważnie monitorują wskaźniki absencji chorobowej. oczywiście w gronie nieobecnych są tacy, którzy rzeczywiście z powodów zdrowotnych i losowych nie mogą odbić karty. Pojawiają się jednak także tacy delikwenci, którym po prostu nie chce się pracować, a l4 traktują jako dodatkowe dni urlopu.

 

W Kompanii zimą, w Holdingu latem
W Kompanii Węglowej w pierwszym półroczu br. średnia zachorowalność wynosiła 6 proc. w styczniu absencja chorobowa wynosiła 5,3 proc., w lutym 7 proc., w marcu 6,9 proc., w maju 5,6 proc. wyraźnie widać, że mamy tu do czynienia z tendencją spadkową.

- Jedną z pierwszych decyzji nowego zarządu kw była sprawa ograniczenia i kontroli absencji chorobowych. dyrektorzy wszystkich zakładów i jednostek otrzymali polecenie, by bacznie przyjrzeć się temu problemowi i ograniczyć nieuzasadnioną absencję. Program przynosi już pierwsze pozytywne efekty. oczywiście na pierwszym miejscu jest i będzie bezpieczeństwo pracy - stwierdza Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej, który dodaje, że wzrost zachorowalności w kopalniach spółki można zauważyć w okresie zimowym. w grudniu 2012 r. absencja chorobowa w kw wyniosła 8,4 proc., w grudniu 2013 r. 6,7 proc., w styczniu 2014 r. także 6,7 proc, a w lutym br. 7 proc.

W kopalniach KHW na podstawie danych z lat poprzednich wykazano natomiast, że tzw. rewirów jest więcej w miesiącach letnich. Rosną wówczas o ok. 2 proc. Co oznacza, że w pracy jest o 112 pracowników mniej. W KHW próbowano m.in. walczyć z absencjami chorobowymi poprzez wykorzystanie systemu motywacyjnego. dzięki niemu nastąpił spadek liczby osób korzystających z l4, ale tylko w miesiącach, w których... wypłacono premię.

Puk, puk. Kto tam? Kontrola
Z problemem rewirów zderzyła się również kopalnia Piekary, która wraz z kopalnią Bobrek należy do spółki Węglokoks Kraj. Struktura zatrudnienia w tym zakładzie była skonstruowana tak, by ewentualna likwidacja nie wywołała poważnego problemu społecznego. W Piekarach pracowało dużo osób w wieku przedemerytalnym, które stopniowo uzyskiwały uprawnienia i odchodziły z pracy. W ten sposób zatrudnienie zmalało o 439 pracowników, ale pomimo takiego ubytku można było zorganizować pracę.

- Problem pojawił się w okresie wakacyjnym. ogólna absencja wynosiła w pewnym momencie ok. 34 proc., z czego samych l4 było 6,3 proc. były takie dni, że na 600 osób zatrudnionych na dole 240 było poza pracą. Wpływ na tę sytuację miał oczywiście niezweryfikowany plan urlopów, szczególnie że zatrudnienie zmniejszyło się o przeszło 400 pracowników. Niezależnie od tego postanowiliśmy przyjrzeć się absencjom chorobowym. Oczywiście pod uwagę nie byli brani ci, którzy mieli ciągłość zwolnień z racji wypadków czy pracownicy, którzy brali L4, bo musieli się zająć chorymi członkami rodziny. wytypowaliśmy grupę pracowników, którzy w sposób permanentny i z bliżej nieznanych nam powodów "chorowali", korzystając w okresie 1,5 roku ze zwolnień lekarskich przez 60 do 290 dni - wyjaśnia Jacek Srokowski, dyrektor biura zarządu w Węglokoksie Kraj.

Zasady panujące w kopalniach należących do spółki są bardzo jasne. w liście do załogi przedstawili je prezes Węglokoksu Jerzy Podsiadło i prezes Węglokoksu Kraj Krystian Kozakowski. "Każdy, kto ceni wartość pracy, może być spokojny o swój byt. Chcemy zadbać o bezpieczną i dostatnią przyszłość dla was i waszych rodzin. dajemy zatem gwarancje, że będziemy solidnie wynagradzać uczciwą i rzetelną pracę" - napisali prezesi.

Jak uznało kierownictwo spółki, uczciwie i rzetelnie nie pracowało siedmiu symulantów, którzy zostali wytypowani do zwolnienia.

- Przedstawiciele spółki jeździli do osób, które nadmiernie korzystały ze zwolnień lekarskich, i sprawdzali, czy rzeczywiście chorują. to wszystko działo się na przestrzeni ostatnich tygodni. o całej sytuacji poinformowaliśmy związki zawodowe, które powiadomiły nas, że będą bronić pracowników wytypowanych do zwolnienia, w tym rekordzisty, który w przeciągu 18 miesięcy opuścił 290 dni i przynosił 30 razy L4 - opisuje Srokowski, który dodaje, że poza zwolnieniami w ostatnim czasie spółka przyjęła 30 nowych pracowników.

- Widać, że tym ludziom zależy na pracy. Mogę podać przykład, że jeden z nowych pracowników za własne pieniądze zrobił kurs dla kombajnisty - podkreśla dyrektor biura zarządu.

Trzeba dodać, że akcja, którą przeprowadzono w kopalni Piekary, przyniosła efekt, bo absencja chorobowa z poziomu 6,2 proc. spadła do 5,2 proc.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.