Specjaliści z GIG gaszą hałdę w Biskupicach
fot: arc
Hałda w Zabrzu -Biskupicach jeszcze niedawno płonęła i zionęła fetorem. Obecnie hałda jest rekultywowana i nie zagraża już środowisku
fot: arc
Jest takie miejsce w Zabrzu, które jeszcze kilka lat temu trzeba było omijać wielkim łukiem. Mowa o hałdzie „Ruda” w Biskupicach. W 2006 r. zionęła drażniącym fetorem. Jej rozpalona powierzchnia przypominała wulkan. Teraz, dzięki specjalistom z Głównego Instytutu Górnictwa, hałda jest rekultywowana i nie zagraża już środowisku.
Nie jest łatwo ugasić zapożarowane zwałowisko odpadów pogórniczych, zwłaszcza gdy temperatura we wnętrzu objętego ogniem terenu sięga sześciuset stopni Celsjusza. Trzeba było jednak działać szybko, w przeciwnym razie „Rudę” spotkałby ten sam los, co zwałowisko w Makoszowach, a więc całkowita degradacja.
– Postanowiliśmy zastosować metodę sprawdzoną podczas likwidowania podobnych zagrożeń na Dolnym i Górnym Śląsku. Polega ona na oddzieleniu ekranami palącej się części hałdy od reszty terenu i odcięciu dostępu powietrza. Jest to metoda mało inwazyjna. Nie rozkopuje się terenu, aby nie narażać mieszkańców na przykre zapachy – wyjaśnia Krzysztof Gogola, kierownik Pracowni Gospodarki Odpadami Komunalnymi i Poprzemysłowymi w Głównym Instytucie Górnictwa w Katowicach.
Przy pomocy specjalnych urządzeń iniekcyjnych, „Rudę” napompowano sporą ilością mieszaniny popiołu, iłów i wody pod ciśnieniem czterech atmosfer. – Mieszanina taka przejmuje ciepło rozżarzonej hałdy i pod jego wpływem tężeje. Tak właśnie powstaje krąg zapobiegający rozszerzaniu się zapożarowania – tłumaczy dalej Gogola.
Od kiedy biskupicka hałda się pali – nie wiadomo. Przyczyna powstania pożaru to najprawdopodobniej samozapalenie, spowodowane przenikaniem powietrza w głąb. Nie ma wątpliwości, że została źle usypana. Jej zbocze – jak ustalili eksperci z GIG-u – nie powinno być jednolitą stromą ścianą, lecz powierzchnią przedzieloną półką retencyjną. Dlatego pękała, stanowiąc coraz większe zagrożenie dla środowiska i ludzi.
Likwidacja zapożarowania zwałowiska kosztowała już miasto prawie 8 mln zł. Środki przekazał Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Obecnie trwa drugi etap prac rekultywacyjnych od strony północnej. Po całkowitym ugaszeniu, teren „Rudy” pokryty zostanie warstwą humusu użyźniającego glebę. Wyrośnie na niej trawa, podobnie jak po południowej stronie.
Już teraz dziko żyjąca zwierzyna, zwłaszcza ptactwo, coraz chętniej odwiedza hałdę w Biskupicach.
– Za dwa, trzy lata będzie można tu z przyjemnością pospacerować – zapowiada Krzysztof Gogola.