Sparing ratowników przed światowymi mistrzostwami
Polskę na VI Międzynarodowych Zawodach Zastępów Ratowniczych w USA reprezentować będą pracownicy ZG „Sobieski” i KGHM Polska Miedź.
W ubiegły czwartek na terenie Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Jaworznie odbyły się ostatnie ćwiczenia przed VI Międzynarodowymi Zawodami Zastępów Ratowniczych w USA. 14–17 lipca w amerykańskim Reno prawdopodobnie wywalczą kolejne prestiżowe sukcesy dwa zastępy ratowników z: ZG „Sobieski” i KGHM Polska Miedź. Są w Polsce najlepsi. Reprezentanci węgla kamiennego dwa lata temu zajęli w tych cyklicznych mistrzostwach drużynowo drugie miejsce, pierwsze przypadło organizatorom zawodów – Chińczykom. W udzielaniu pomocy medycznej byli wtedy najlepsi. We wcześniejszych edycjach mistrzostw – w Głogowie i USA – wygrali ratownicy z naszego górnictwa miedziowego. Niewykluczone, że za Oceanem pomiędzy polskim reprezentacjami rozegra się decydujący, punktowy pojedynek o laury zwycięstwa. W Jaworznie nie było bakcyla rywalizacji.
Ćwiczyli mistrzowskie konkurencje
Przeprowadzali penetrację symulowanego linami wyrobiska, budowali tamy na niby, oddymili wyrobisko, szukali poszkodowanych i po udzieleniu im pierwszej pomocy, przetransportowali do bazy.
– Dziś nie jest ważne, kto wygra, kto szybciej pokona tor przeszkód. Istotne jest, by przećwiczyć wszystkie mistrzowskie konkurencje. W Stanach Zjednoczonych będzie czteroetapowa rywalizacja. Najpierw trzeba zaliczyć symulowaną akcję ratowniczą. Następnie czeka nas sprawdzian z udzielania pierwszej pomocy. Dwa kolejne zadania dotyczyć będą mechaniki: aparatów przyrządowych oraz aparatów pomiarowych. O zwycięstwie zadecyduje sumaryczna punktacja z tych czterech konkurencji. Trzeba je zaliczyć w ciągu dwóch godzin – wyjaśniał mistrzowskie zasady Ryszard Mlostek, kierownik Stacji Ratowniczej ZG „Sobieski” PKW.
Andrzej Okoń, dyrektor techniczny ZG „Sobieski” PKW zapewniał, że ratowników do mistrzostwa dopinguje bezpieczeństwo załogi.
– Może właśnie dlatego mamy najlepszych ratowników, ponieważ relatywnie w porównaniu do innych kopalń w naszym zakładzie zagrożenia naturalne nie są duże – mówił dyrektor Okoń.
W Jaworznie na zastępy ratownicze czekały zadania niespodzianki. Tor przeszkód opracowali dla nich Mirosław Koziura, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego i Andrzej Kleszcz, główny specjalista Departamentu Górnictwa WUG. Nie wzorowali się na polskich ćwiczeniach ratowniczych.
Samodzielne decyzje
– Filozofia międzynarodowych mistrzostw bardzo się różni od polskich sprawdzianów, w których liczy się kondycja, szybkość i sprawność fizyczna. W Stanach Zjednoczonych zastępy ratownicze samodzielnie rozwiązują zadania i podejmują decyzje. Muszą przejść tor przeszkód w dwie godziny, nie liczy się jednak, kto zrobi to szybciej. Są punkty karne za przekroczenie limitu czasowego. Istotna jest dokładność, wykonanie wszystkich pomiarów zapewniających ratownikom bezpieczeństwo i dobra komunikacja ze sztabowym – wylicza Andrzej Kleszcz.
– Podczas prawdziwej akcji jest więcej uczestników. Zadania rozdziela sztab. Podczas symulowanej zastęp jest zdany sam na siebie. Jest to zgodne z amerykańską procedurą. Idea mistrzostw ratowniczych powstała w Stanach Zjednoczonych. Co roku pojawiają się modyfikacje tych zawodów – dodaje Michał Masiarczyk, kierownik bazy akcji ratowniczej ZG „Sobieski”.
Sztabowy w Jaworznie siedział pod pergolą, czyli w dużej odległości od ćwiczących na torze ratowników. Ubrani w kombinezony ratownicy mieli z nim kontakt radiowy. Pomagał im rozwiązywać zadania, odpowiadając na pytania dotyczące zagrożeń. Miał mapę wyrobiska. Opierając się na komunikatach mapowy z ratowniczego zastępu kreślił swoją. Po zakończeniu ćwiczeń porównywano zgodność obu map. I omawiano błędy. Wytknięto im np., że każda tama zmienia wentylację i nie spenetrowali wszystkiego. Jolanta Patlewicz pomagała ratownikom przygotować się do udzielania pierwszej pomocy. Nie tylko instruowała z reanimacji czy innych czynności medycznych, ale także malowała pozoranta. Po charakteryzacji wyglądał na rannego.
– Żona mnie w domu nie pozna, ale może jak dobrze wypadnę na ćwiczeniach, to zabiorą mnie ze sobą do Ameryki – żartował Krzysztof Micor, zastępowy Pogotowia Górniczego w jaworznickiej OSRG.
Odmłodzony skład - mówi Tadeusz Oleksy, zastępowy Ratowników KGHM Polska Miedź
Przygotowania do mistrzostw tak na poważnie rozpoczęliśmy trzy miesiące temu. Spotkania treningowe są ważne, ponieważ trzeba się zgrać w akcji, choć jest ona tylko symulowana. Nasz zastęp pojedzie do Stanów Zjednoczonych w mocno odmłodzonym składzie. Koledzy, którzy wygrywali poprzednie mistrzostwa, przeszli już na emerytury.
Międzynarodowe Zawody Zastępów Ratowniczych zostały po raz pierwszy zorganizowane w 1998 roku w Stanach Zjednoczonych. Ich pomysłodawcą była tamtejsza Administrację Bezpieczeństwa i Zdrowia w Górnictwie, w skrócie MSHA. Odbywają się co dwa lata, pierwsze trzy zorganizowano na terenie USA. Gospodarzem ich czwartej edycji była Polska (odbyły się w Głogowie). W piątych na terenie Pingdingshan w Chinach było więcej uczestników niż w Polsce. Rywalizacje ratowników w Państwie Środka cieszyły się dużym zainteresowaniem publiczności, miały piękną ceremonię otwarcia i zamknięcia zawodów. Transmitowano je w telewizji. Po raz pierwszy na mistrzostwach pojawiły się wówczas delegacje kilku państw w charakterze obserwatorów.