Spa 1050 metrów pod ziemią (GALERIA)

fot: Jarosław Galusek/ARC

Obok metanowego właśnie zagrożenie klimatyczne jest największą zgryzotą górników Śląska

fot: Jarosław Galusek/ARC

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

Na nadszybiu ruchu Śląsk czekający na zjazd górnicy podkpiwają, roztaczając obietnicę "pakietu spa". Przeszło dwa kilometry "kolaską" głównym przekopem na poziomie 1050 można jeszcze od biedy potraktować jako "odrobinę luksusu". Owszem, ciepło, ale w silnym strumieniu powietrza od szybu nie ma jeszcze co specjalnie narzekać.

- Podczas niedawnej fali upałów nawet blisko podszybia trzeba było skracać dniówkę do sześciu godzin - napomyka Dariusz Wydra, zastępca głównego inżyniera ds. BHP i szkolenia w ruchu Śląsk.

Z "kolaski" można już światłem lampy wydobyć zwiastuny zmiany na lepsze: zawieszone na odrzwiach przekopu świeżo skręcone rurociągi, którymi za kilka tygodni do chłodnic w przodkach ma popłynąć bliska temperatury zamarzania woda. W Polu Panewnickim, gdzie mierzona na ociosie temperatura skał sięga 44°C, stosowane dotąd lokalne urządzenia klimatyczne nie radzą sobie ze zbijaniem jej poniżej 28°C.

Nieskuteczne rekwizyty
Osobliwego "spa" doświadczamy tuż po wyjściu z wagoników. Góra-dół, góra-dół... Miejscami pod nogami chlupocze błotnista breja. Co jakiś odcinek ogłuszający jazgot wentylatorów, tłoczących powietrze w lutniociąg. Piekielnie gorąco, wilgoć... Usta łapczywie chwytają powietrze. Pieką zalewane potem oczy. Wskazywane sztygarskim kilofkiem przez inżyniera Wydrę lokalne chłodnice wydają się jedynie teatralnym rekwizytem. Wyraźnie nie radzą sobie z temperaturą.

Brygada przodowego Jerzego Kacperskiego jest na 125. m pędzonej dowierzchni 4 wtórnej w panewnickim pokładzie 409.

- Mamy tak pracować do 65 lat? - z cierpką ironią pyta Kacperski, odciągając od piersi koszulę, która nie jest już w stanie chłonąć potu.

- Nie słyszałeś? Do 67 będziemy robić - docinają koledzy.

- Jakoś wytrzymujemy. Byle dorobić do Barbórki i na emeryturę - pozornie beztrosko uśmiecha się kombajnista Zbigniew Żyła.

Większość brygady Kacperskiego ma już przeszło 20 lat w górniczej biografii.

Kapa, dwie nogi...
W "spa" na 1050 dniówkę odmierzają kolejne odrzwia. Kapa, dwie nogi... Jeden zestaw - 400 kg. Do tego siatka, zamki, rozpory... Materiały, odstawa. W każdej chwili trzeba mieć na podorędziu hercówę. Harówka, dużo potu.

- Jak dobrze idzie, wychodzą cztery odrzwia na dniówkę, jak kiepsko - trzy - wyjaśnia Piotr Adamek, kierownik oddziału robót przygotowawczych.

Tempo nadaje Żyła. Od niego głównie zależy, ile węglowo-kamiennej calizny wyrżnie swoim AM-50.

- Bywa, że kombajn kaprysi

- niezupełnie jest zadowolony z maszyny, ale woli przemilczeć jej producenta.

- Doświadczenie, lata praktyki, zgranie brygady... No i materiał na czas, sprawna odstawa - mówi o tym, co najważniejsze w tej robocie, Piotr Adamek.

- Przodowy nie ma pracować. Ma pilnować roboty, każdemu patrzeć na ręce, żeby metry leciały bezpiecznie - dodaje kierownik.

Bezpieczeństwo jest sprawą pierwszorzędną. Wszyscy pamiętają tu, co zdarzyło się w Śląsku przed trzema laty. Zresztą niepodobna zapomnieć. Dzień w dzień w drodze na szychtę mijają pomnik ofiar katastrofy przed cechownią.

Metanowe i klimatyczne
Rejon Pola Panewnickiego jest prowadzony w IV kategorii zagrożenia metanowego. Urząd górniczy narzucił dla niego szczególnie surowe rygory. Zbigniew Żyła wskazuje dłonią czujnik metanometrii, umieszczony na drugiej stropnicy, czyli 2 m od czoła przodka. Metr obok zawiesił dodatkowo osobisty czujnik kombajnisty. Trzeci metanomierz jest elementem wyposażenia kombajnu.

- Oba czujniki pod stropem mają ustawiony obniżony do 0,5 procenta próg działania. Pojawienie się metanu w takim stężeniu powoduje wybicie zasilania maszyn. W sytuacji, gdyby zbliżało się do 2 procent, następuje bezwzględne wycofanie ludzi - tłumaczy inżynier Wydra.

Pędzona dowierzchnia ma mieć 375 m. Zmieniające się brygady robót przygotowawczych są więc w jednej trzeciej drogi. Każdy ustawiony komplet obudowy przybliża rozpoczęcie eksploatacji ściany nr 6.

Obok metanowego właśnie zagrożenie klimatyczne jest największą zgryzotą górników Śląska. Dlatego nadsztygar górniczy Robert Nowicki z uruchomieniem centralnej klimatyzacji w Polu Panewnickim Śląska łączy dwojakiego rodzaju nadzieje.

- Obniżenie temperatury do mniejszej niż 28 stopni to przede wszystkim lepszy komfort pracy górników. Ale nie zapominajmy również, że postęp przodka w dużym stopniu limituje czas pracy. Przy dniówce, z konieczności skróconej do sześciu godzin, i odjęciu po godzinie na dojazd i dojście ludzi do przodka oraz na drogę powrotną, efektywny czas pracy skraca się do czterech godzin. Klimatyzacja, pozwalająca na pracę przez pełną dniówkę, jest więc również nieobojętna dla wyników kopalni - zwraca uwagę nadsztygar.

 

W galerii: Wujek-Śląsk, 1050 m pod ziemią (zdjęcia: Jarosław Galusek - Trybuna Górnicza).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.