fot: Piotr Przeniosło
Kolejarze w czwartek będą pikietować przed katowickim dworcem PKP
fot: Piotr Przeniosło
Nawet 600 kolejarzy może stracić pracę, jeśli Śląski Zakład Przewozów Regionalnych zrealizuje zapowiedź zawieszenia kursowania ponad 100 pociągów - alarmują szefowie regionalnych struktur kolejarskiej Solidarności.
- Rozpoczęliśmy przygotowania do akcji protestacyjno-strajkowej. Nie zawahamy się przed zablokowaniem ruchu pociągów w regionie - zapowiedział dziś Mariusz Samek, szef MOZ NSZZ Solidarność w Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych.
O planach zawieszenia ponad 30 proc. wszystkich połączeń kolejowych w woj. śląskim poinformowało w czwartek kierownictwo Przewozów Regionalnych. Decyzję tłumaczy brakiem dofinansowania ze strony Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.
- Władze samorządowe województwa śląskiego nie chcą przyjąć do wiadomości, że co roku rosną koszty przewozów kolejowych, bo ceny podnoszą spółki odpowiedzialne za utrzymanie infrastruktury. W tym roku chcą dać na koleje tyle samo ile przed dwoma laty. To zdecydowanie za mało - podkreśla Tomasz Matera, szef Sekcji Zawodowej Przewozów Pasażerskich kolejarskiej Solidarności.
Mariusz Samek, szef MOZ NSZZ Solidarność w Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych przypomina, że urząd marszałkowski utworzył własną spółkę Koleje Śląskie i chce, aby 1 czerwca przejęła ona najbardziej obłożoną linię Częstochowa-Gliwice.
- Ale nie zastanawia się co z pozostałymi liniami i co z pracownikami Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Zakład zatrudnia ponad 2200 osób. Obecne plany zawieszenia kursów i wejście Kolei Śląskich w czerwcu oznaczają masowe zwolnienia. Nie możemy do tego dopuścić - podkreśla Samek.
Kolejarze spodziewają się, że ostateczna decyzja o zawieszeniu 100 pociągów zostanie ogłoszona już w przyszłym tygodniu. - Natychmiast po jej ogłoszeniu rozpoczniemy działania protestacyjno-strajkowe - zapowiada Samek