Śledztwo w sprawie zatrzymania szefa Orlenu zawieszone
fot: ARC
Zbigniew Siemiątkowski
fot: ARC
Nieprawidłowości przy zatrzymaniu przez UOP Modrzejewskiego w lutym 2002 r. (początek rządów SLD) były powodem powołania w 2004 r. sejmowej komisji śledczej. Podczas jej prac padło szereg oskarżeń pod adresem lewicy o niejasne interesy na rynku paliw. Niewiele z nich trafiło potem do prokuratury. Żadne z doniesień komisji nie skończyło się wyrokiem skazującym.
Śledztwo w sprawie zatrzymania Modrzejewskiego wszczęto właśnie po doniesieniu komisji. Objęło ono Siemiątkowskiego (w 2002 r. szefa UOP) oraz dwóch pułkowników tej służby - Mieczysława Tarnowskiego i Ryszarda Bieszyńskiego. Od 2005 r. mają oni zarzuty przekroczenia uprawnień, ale prokuratura nie ogłosiła aktu oskarżenia - napisała w poniedziałek \"Gazeta Wyborcza\".
Jak dowiaduje się \"Gazeta\", 29 września śledztwo zostało zawieszone. Powód? Od prawie trzech lat prowadząca sprawę prokuratura w Katowicach nie może doprowadzić do uchylenia immunitetu Małgorzacie Dukiewicz, byłej naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Zdaniem katowickich śledczych Dukiewicz miała naciskać na swoich podwładnych, by wydali nakaz zatrzymania prezesa Orlenu.
Groził jej za to zarzut przekroczenia uprawnień. Ale w maju 2006 r. sąd dyscyplinarny odmówił uchylenia chroniącego ją immunitetu. Rok później sąd drugiej instancji uchylił tę decyzję i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Nie wiadomo, kiedy zostanie prawomocnie rozstrzygnięta.
- Uniemożliwia nam to dalsze prowadzenie postępowania, stąd decyzja o jego zawieszeniu - mówi prokurator Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Jej zdaniem sprawy Dukiewicz nie można wyłączyć do odrębnego postępowania, bo \"jest integralnie połączona z wątkiem oficerów UOP\".
Zdaniem katowickiej prokuratury służby specjalne uknuły intrygę, która doprowadziła do odwołania Modrzejewskiego. Oficerowie UOP przekazali warszawskim prokuratorom, którzy prowadzili śledztwo w sprawie przestępstw giełdowych, nieprawdziwe informacje, że prezes Orlenu planuje ucieczkę do USA. Dlatego prokuratura wydała nakaz jego zatrzymania.
Naprawdę chodziło o niedopuszczenie do podpisania przez Modrzejewskiego kontraktu ze spółką J&S na dostawy rosyjskiej ropy i obsadzenie zarządu Orlenu ludźmi związanymi z politykami lewicy. Według prokuratury Siemiątkowski i Tarnowski wiedzieli o kulisach całej akcji i ją akceptowali, a Bieszyński miał osobiście ją nadzorować.
Decyzja o zawieszeniu śledztwa w sprawie PKN Orlen nie jest prawomocna. Modrzejewskiemu i podejrzanym oficerom UOP przysługuje prawo jej zaskarżenia. - Uważam, że zawieszając śledztwo, prokuratura próbuje odwlec moment, kiedy będzie musiała zdecydować albo o umorzeniu sprawy albo o posłaniu jej do sądu, który zweryfikuje oskarżenia i - jak ufam - pokaże, że działaliśmy zgodnie z prawem, w interesie państwa - mówi Siemiątkowski.
B. szef UOP rozważa, czy nie zaskarżyć decyzji o zawieszeniu śledztwa: - Komisja Orlenu zrobiła mi już dwie sprawy, w których zostałem uniewinniony. Nie mogę bez końca funkcjonować z piętnem osoby podejrzanej.
- Gdyby komisja mogła działać dalej, to dopilnowalibyśmy tych śledztw. To, że sprawy są teraz umarzane czy zawieszane, nie świadczy o porażce komisji. To porażka sprawiedliwości w Polsce - komentuje Andrzej Aumiller, przewodniczący komisji, w rządzie PiS minister budownictwa, dzisiaj pracownik firmy deweloperskiej i działacz Samoobrony.
Zbigniew Wassermann (PiS), wiceprzewodniczący komisji ds. Orlenu i współautor doniesień do prokuratury: - Przepychanki z immunitetem prokurator Dukiewicz potwierdzają, iż prokuratura jako korporacja nie dorosła do samodzielności, bo nie potrafi oczyścić własnych szeregów - powiedział nam Wassermann.
Jego zdaniem nie można mówić, że brak końcowych wyników prokuratorskiego śledztwa kładzie się cieniem na pracach komisji. - Mieliśmy wykazać nieprawidłowości i to się nam udało. Natomiast zadaniem prokuratury było postawienie przed sądem i doprowadzenie do skazania ludzi odpowiedzialnych za te nieprawidłowości. Nie pojmuję, dlaczego przy tak mocnych ustaleniach to się nie udało - dodaje Wassermann.