Sławomir Kozłowski : Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu

Kozlowski slawomir solid jsw GAL

fot: Jarosław Galusek

- Podejrzewam, że walka ze związkami zawodowymi ma odwrócić uwagę od bardzo trudnej sytuacji spółki, która wynika z pewnych nieudolnych decyzji - uważa Sławomir Kozłowski

fot: Jarosław Galusek

Załoga Jastrzębskiej Spółki Węglowej wybierała we wtorek wiceprezesa ds. pracowniczych. Został nim Artur Wojtków, jedyny kandydat na to stanowisko. Wybór nowego wiceprezesa w rozmowie z portalem nettg.pl skomentował Sławomir Kozłowski, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w JSW.

 

- Dotychczasowe efekty pracy Artura Wojtkowa oceniamy pozytywnie (Wojtków był wiceprezesem ds. pracowniczych od sierpnia 2009 roku – nettg.pl). Mamy nadzieje, że dalej będzie dobrze reprezentował załogę. Oczekujemy, że będzie zwracał uwagę na kwestie bezpieczeństwa, warunków pracy i wynagrodzeń. Wiemy, że jedna osoba nie może podejmować decyzji ale może wywierać wpływ na decyzję zarządu i przedstawiać istotne postulaty związane ze sprawami pracowniczymi. Z osobą Artura Wojtkowa są związane duże oczekiwania ale skoro podjął się takiego zadania to będzie musiał się z nim zmierzyć. Uważamy, że z racji posiadanej wiedzy i doświadczenia, jest to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.