Śląskie: przetestują elektrofiltry, by poprawić jakość powietrza

fot: WFOŚiGW w Katowicach

Kawka służy poprawie jakości powietrza w miastach poprzez m.in. likwidację lub ograniczenie źródeł tzw. niskiej emisji - głównie nieefektywnych przydomowych kotłów grzewczych opalanych węglem oraz transportu

fot: WFOŚiGW w Katowicach

Samorządy Zabrza, Sosnowca oraz Żywiecczyzny przetestują wkrótce montowane na kominach domów elektrofiltry, które nawet o 90 proc. mogą ograniczyć emisję zanieczyszczeń z urządzeń grzewczych opalanych węglem czy drewnem. Efektem ma być poprawa jakości powietrza.

W piątek (18 listopada) samorządowcy podpisali w tej sprawie w Gliwicach listy intencyjne z katowicką Grupą CZH, która zamierza wprowadzić na rynek urządzenie stworzone przez naukowców z Politechniki Śląskiej. Może ono być stosowane zarówno w domach jednorodzinnych, jak i w większych budynkach komunalnych. W ramach pilotażu na kominach pojawi się w sumie ok. 50 elektrofiltrów.

Jak tłumaczy dr inż. Robert Kubica z Katedry Inżynierii Chemicznej i Projektowania Procesowego na Wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej, same elektrofiltry nie są niczym nowym - od dawna stosuje się je w zawodowej energetyce i ciepłownictwie. Teraz jednak jest szansa na rozpowszechnienie ich także do indywidualnego użytku.

- Obecnie elektrofiltry są najczęściej instalowane w kotłowniach, za urządzeniami grzewczymi. Natomiast nasze rozwiązanie umożliwia montaż na wylocie komina - wyjaśnił w piątek naukowiec, który jest współtwórcą projektu. Skuteczność elektrofiltru może wahać się w granicach 60-90 proc. w zależności od rodzaju i jakości źródła emisji.

- Dzięki projektowi dostosowaliśmy rozwiązanie stosowane dotąd w zawodowej energetyce do sytuacji na rynku grzewczym w Polsce, charakteryzującym się dużym rozproszeniem źródeł ogrzewania; szacuje się, że w kraju jest ok. 3,5 mln węglowych palenisk grzewczych - powiedział prezes Grupy CZH Adam Gorszanów, który wskazuje, że stosowanie elektrofiltrów może znacząco zmniejszyć emisję zanieczyszczeń i poprawić jakość powietrza bez rezygnacji z węgla jako paliwa.

Na efekty planowanych jeszcze w tym roku testów, kiedy skuteczność elektrofiltrów będzie sprawdzona w rzeczywistych warunkach, czekają samorządowcy. Prezydent Zabrza, a zarazem przewodnicząca Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, Małgorzata Mańka-Szulik, zadeklarowała w piątek, że jeżeli pilotaż wypadnie pozytywnie, samorząd będzie rekomendował to rozwiązanie funduszom ochrony środowiska: narodowemu i wojewódzkiemu, które dofinansowują walkę z tzw. niską emisją.

- W ostatnich latach w Zabrzu wydaliśmy ponad 150 mln zł na poprawę jakości powietrza, w tym różne formy ograniczania niskiej emisji. Jednak ograniczeniem dla nas wciąż jest skala problemu oraz duża ilość starej substancji mieszkaniowej, gdzie znajdują się paleniska węglowe. Wydaje się, że urządzenie, które będziemy testować, może być pewnym antidotum na nasze bolączki - powiedziała prezydent Zabrza, gdzie ponad 40 proc. domów i mieszkań ogrzewanych jest węglem.

Tzw. niska emisja należy do największych problemów polskich miast. W wielu miejscowościach normy emisji zanieczyszczeń wydobywających się z palenisk ogrzewających budynki komunalne oraz domy jednorodzinne są wielokrotnie przekraczane. Samorządy realizują programy ograniczające negatywne oddziaływanie na środowisko zanieczyszczeń z niewielkich kotłowni, ale potrzeby wciąż są ogromne.

Według niedawnego raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy są aż 33 polskie miejscowości, w tym 14 z woj. śląskiego. Zanieczyszczenie powietrza szkodliwym pyłem zawieszonym i rakotwórczym bezo(alfa)pirenem nasila się w okresie grzewczym, kiedy wielu użytkowników ogrzewa mieszkania i domy spalając paliwa stałe: węgiel i drewno. Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami szacuje, że aż 87 proc. unoszących się w powietrzu rakotwórczych cząsteczek WWA pochodzi z domowych palenisk i wiąże się z ogrzewaniem budynków.

Dodatkowo wielu Polaków pali w domu rzeczami, które się do tego nie dają, np. starymi meblami, tworzywami sztucznymi czy po prostu śmieciami. Te przedmioty spalane - choć jest to zabronione - w domowych piecach powodują dodatkowe emisje innych trujących substancji takich jak m.in. dioksyny czy metale ciężkie. Autorzy elektrofiltrów kominowych przyznają, że przy spalaniu śmieci czy tworzyw nie będą one skuteczne i prawdopodobnie szybko ulegną zniszczeniu. Urządzenie sprawdzi się natomiast przy spalaniu węgla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Benzyna Pb95 - 6,05 zł za litr, diesel - 6,34 zł za litr

W poniedziałek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,05 zł, benzyny 98 - 6,63 zł, a oleju napędowego - 6,34 zł. Oznacza to spadek cen maksymalnych wszystkich paliw względem piątku.

Piekary Pielgrzymka KZ 7

Piekary pielgrzymka mężczyzn

Do Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich przybyły  w tradycyjnej pielgrzymce w niedzielę, 31 maja, tysiące młodzieńców i mężczyzn, wśród nich górnicy.  Odbywa się cyklicznie w ostatnią niedzielę maja, gromadząc tysiące wiernych, którzy przybywają pieszo, rowerami lub autokarami.

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.