Śląskie i szwedzkie ślady Mikołaja Kopernika - w 467 rocznicę śmierci
fot: ARC
Wrocławski monument Kopernika przywodzi na myśl m.in. związki astronoma z ziemią śląską i... górnictwem miedzi
fot: ARC
W minioną niedzielę we Fromborku odbył się powtórny pogrzeb księdza kanonika Mikołaja Kopernika (* 19.02.1473 +24.05.1543). Jego wielkie dzieło streszcza znane powiedzenie, że zatrzymał Słońce, a poruszył Ziemię. Jest w tej przenośni niesamowita siła i moc wyobraźni. Przecież tak naprawdę Kopernik niczego nie zatrzymał ani nie poruszył. Jednak jego wielkie odkrycie spowodowało rewolucję we wszystkich naukach pokrewnych.
Jego dzieło „De revolutionibus orbium coelestium” zapewniło mu tytuł astronoma wszechczasów. Są to dziś na ogół wiadomości dobrze znane każdemu absolwentowi szkoły podstawowej.
Mniej znane jest natomiast śląskie pochodzenie rodziny wielkiego astronoma i jego związki z tą ziemią. Jednym ze znawców i publicystów zajmujących się śląskimi dziejami Kopernika jest znany opozycjonista z czasów PRL, prawnik i historyk oraz dziennikarz i wydawca dr Antoni Lenkiewicz*). Na podstawie jego studiów i dociekań możemy z dużym przybliżeniem przedstawić śląski okres w życiu Mikołaja Kopernika.
Koperniki i Pszenno
Powszechnie uważa się, że rodzina Mikołaja Kopernika „po mieczu” pochodziła z miejscowości Koperniki znajdującej się w powiecie nyskim. Sama nazwa miejscowości wiąże się ze staropolską tradycją, która związana była z charakterystycznym zawodem jej mieszkańców. Na tej zasadzie powstawały popularne nazwy różnych miejscowości, jak „Dębniki”, „Chmielniki”, „Pokrzywniki” itp.
Dawniej „kopernikiem” nazywano ludzi, którzy zajmowali się obróbką miedzi. W staropolskim języku od łacińskiego słowa – cuprum, oznaczało to kogoś, kto wydobywał i wykonywał różne urządzenia z miedzi.
Jego dziadek i ojciec byli zamożnymi kupcami krakowskimi, którzy utrzymywali żywe kontakty handlowe ze Śląskiem. Matka jego Barbara Waczenrode, pochodziła z miejscowości Pszenno koło Świdnicy. Miejscowość ta jeszcze do 1945 roku nosiła niemiecką nazwę „Weizenrodau”. Była to zgermanizowana nazwa rodowej miejscowości Waczenrodów.
W XIV wieku opuścili oni Śląsk i udali się do Torunia. Przypuszcza się, że uchodzili oni przed niemieckim panowaniem, które nastąpiło tutaj w wyniku przejęcia Śląska na podstawie układów między cesarzem Karolem IV a królem Kazimierzem Wielkim w 1356 roku.
Krakowska Alma Mater
Mikołaj Kopernik przyszedł na świat 19 lutego 1473 roku w Toruniu. Po przedwczesnej śmierci rodziców młodym Mikołajem i jego starszym bratem Andrzejem zaopiekował się jego wuj biskup warmiński Łukasz Waczenrode. Był on znany ze swoich pomysłów przeniesienia Zakonu Krzyżackiego na Wołoszczyznę. Obu braci postanowił kształcić na krakowskim uniwersytecie. Studia rozpoczęli w 1491 roku.
W tym czasie na uczelni dominowali wybitni uczeni pochodzący ze Śląska. Jednym z najbardziej znanych wykładowców był Jan z Głogowa, który wyraźnie odróżniał astronomię od astrologii. Dla Kopernika niezwykle inspirujące były jego poglądy na rolę poszczególnych planet i gwiazd. Przypisywał on wyjątkowe znaczenie Słońcu. Twierdził on, że „Słońce jest najdostojniejszą planetą, więc jej wpływ jest szlachetniejszy. Ta planeta jest godniejsza, rządzi wszystkimi ruchami, kieruje nimi i mierzy”. Stąd był już tylko krok do potwierdzających to pomiarów i obserwacji, które wykonał później Mikołaj Kopernik w Toruniu.
Jan z Głogowa był autorem licznych podręczników. Wykładał również geografię, a w tym zakresie naukę o sporządzaniu map. Mając takiego nauczyciela przyszły astronom został dobrze przygotowany do swoich samodzielnych już studiów i prac.
Wykładowcą był tu też matematyk, filozof i astronom Michał Falkner z Wrocławia.
Ze Środy Śląskiej pochodził wykładający tu geografię Wawrzyniec Korwin. Był on autorem dzieła pt. „Kosmografia”, a każdy kandydat do stopnia magisterskiego musiał zdać u niego egzamin z tego przedmiotu.
Z Wrocławiem związany był jeden z najwybitniejszych uczonych tego czasu Bernard Wapowski, kartograf i astronom znany ze swoich wszechstronnych zainteresowań.
Do osobistych przyjaciół Mikołaja należał jeden z najwybitniejszych lekarzy, Łużyczanin Jan Benedykt Solfa.
Kolejnym etapem edukacji Kopernika były studia we Włoszech na uniwersytetach w Bolonii, Padwie i Ferrarze, gdzie ukończył medycynę i prawo oraz prowadził badania astronomiczne.
Wielki uczony z Wrocławia
Mikołaj Kopernik wiele razy przebywał we Wrocławiu. Tu otrzymał stanowisko scholastyka przy kościele św. Krzyża. Posiadanie beneficjum i zapewne skromne z niego dochody powodowały, że kilka razy był on we Wrocławiu.
Jeden z jego tutejszych śladów odnotowany został w literaturze naukowej tamtych czasów. W jednej z ksiąg odnotowano dysputę na temat komet. Wśród jej uczestników na pierwszym miejscu wymieniony jest „Wielki uczony z Wrocławia – Copernicus, który wykładał w Rzymie w 1500 roku.” Tłumaczy się to w ten sposób, że Kopernik przebywając we Wrocławiu wysłał stąd list, który stanowił jego głos w dyskusji.
Ludność tamtych czasów uważała, że ukazanie się komety zwiastuje koniec świata. Z tego powodu był to temat bardzo frapujący i istotny również dla uczonych. Nasz astronom zajął w tej sprawie stanowisko całkowicie uspokajające strwożone umysły. Niestety nie udało się odnaleźć oryginału wspomnianego listu.
Po śmierci Kopernika (24 maja 1543 r.) we Wrocławiu zamieszkał wydawca „De revolutionibus…” Jerzy Joachim Retyk, który był też posiadaczem rękopisu dzieła. Po burzliwych przejściach rękopis ten znalazł się w Pradze. W 1956 roku przekazany został do Biblioteki Jagiellońskiej w zamian za rękopisy i druki czeskie.
Retyk odnotował w swoich pamiętnikach, że to Kopernik rozbudził w nim zainteresowanie dla górnictwa. Astronom wielokrotnie prosił go, aby zwiedził kopalnię soli w Wieliczce, gdyż interesowały go kryształy soli.
Szwedzka historia
Podczas potopu szwedzkiego z Torunia zrabowane zostały i wywiezione oryginalne prace, pisma i księgi należące do Mikołaja Kopernika. Niektóre z nich podczas jednej z ostatnich wizyt w Polsce premiera Szwecji zostały nam zwrócone. Najważniejsze jednak ponad trzysta lat przeleżały w tamtejszych archiwach nie wzbudzając większego zainteresowania.
Tymczasem w Polsce poszukiwano grobu Mikołaja Kopernika. Wiedziano na pewno, że został on pochowany w katedrze we Fromborku. Jednakże pochowanych tam było przynajmniej kilku innych dostojników Kościoła. Nie sposób było ustalić, które ze szczątków należą do wielkiego astronoma.
I oto podczas studiów nad osobą Mikołaja Kopernika poszukiwaniami zainteresował się badacz życia astronoma - dr Jerzy Sikorski. Na podstawie wielu analiz i porównań ustalono, które szczątki z pochowanych tam osób należą do Mikołaja Kopernika. Jednakże nie było jeszcze stuprocentowej pewności.
Profesor Göran Henrikson z Królewskiego Uniwersytetu w Uppsali, który opiekował się księgozbiorem Kopernika, wpadł na ciekawy pomysł. Oto zaproponował on, aby dokładnie przejrzeć te księgozbiory i sprawdzić, czy nie zachował się jakiś włos astronoma. Było to tym bardziej prawdopodobne, że do księgozbiorów tych nikt nie zaglądał, gdyż Szwedów Kopernik po prostu nie interesował.
Jakież było szczęście badaczy, kiedy natrafili na dwa włosy, których DNA okazało się identyczne ze znalezionymi szczątkami. Jeszcze ciekawsze jest to, że w księgach zachowały się też włosy dwóch kotów, rudego i burego, które prawdopodobnie towarzyszyły badaniom naszego wielkiego odkrywcy. Jest prawie pewne, że gdyby dzieła Kopernika nie zostały wywiezione do Szwecji, w Polsce wobec wielokrotnego ich przeglądania owe dwa włosy zostałyby zniszczone.
Pomnik
W pięćsetną rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika na skwerze przy ulicy Wierzbowej, na skraju parku obok fosy Wrocław wystawił mu piękny pomnik. Stylizowana wykuta w granicie postać Mędrca Fromborskiego ma wysokość 6,5 m. Jego stylizowana głowa i symbolika astronomiczna budzą powszechne zainteresowanie. Projekt pomnika sporządził Leon Podsiadły.
Był to rok 1973 i rządzący trochę poniewczasie zorientowali się, że Kopernik był też księdzem katolickim i - jako taki - ich przeciwnikiem ideowym! Niestety pomnik już stał. W tej sytuacji postanowiono przynajmniej przemilczeć jego powstanie. Nie urządzono żadnej uroczystości odsłonięcia monumentu i przez wiele lat nie było napisu, kim jest osoba stojąca na tym cokole.
Z niewiadomych powodów Mikołaj Kopernik nie jest lubiany przez władze Wrocławia. Odmówiły one uznania jego osoby za patrona podczas starań o Expo’92 w Sewilli. Stanowisko to władze nadal podtrzymują przy promocji organizowanych tu międzynarodowych imprez. Jest to tym bardziej dziwne, że z Wrocławia pochodzi obecny minister kultury Bogdan Zdrojewski. Miejmy nadzieję, że wielkość naszego rodaka, którego dzieło zdumiało cały świat, przetrwa niechęć małych ludzi.
*) Antoni Lenkiewicz – Śląskie Kopernikana. Wydawnictwo – Biuro Tłumaczeń. Wrocław 1997.
Czytaj: Felietony Adama Maksymowicza