Śląski Park Przemysłowo-Technologiczny przywraca życie zdegradowanym terenom poprzemysłowym

Hala slaski park przem ruda sl ARC

fot: ARC

Na największej działce powstał kompleks z nowoczesną halą produkcyjną, w której wytwarza się konstrukcje stalowe a pracę ma 100 pracowników

fot: ARC

Prawie 10 lat bez gospodarza obracały się w rumowisko cechownia, łaźnia, lampownia i stacja ratownictwa po zlikwidowanej kopalni „Walenty-Wawel”. Przed kilku laty to niszczycielskie działanie czasu i szabrowników na granicy Rudy Śląskiej i Zabrza zostało powstrzymane.

 

Wraz z postępującą rewitalizacją, odstręczający przedtem krajobraz stopniowo ożywa małą i średnią przedsiębiorczością. W przywracaniu górniczym budowlom pierwotnej urody i nadawaniu im nowych funkcji pomogły unijne dotacje.
 

Przed 5 laty w Rudzie Śląskiej został powołany Śląski Park Przemysłowo-Technologiczny. Jego zadaniem było zagospodarowanie terenów i obiektów poprzemysłowych. Rudzki Ratusz przekazał ŚPPT około 60 ha trudnych, przez nikogo niechcianych, gruntów po kopalni i koksowni. W przeobrażaniu tej spuścizny – pod kontrolą Agencji Rozwoju Przemysłu – pomogły środki unijne z sektorowego programu operacyjnego „Wzrost konkurencyjności”.
 

– W latach 2005-2008 wykorzystaliśmy 28 mln złotych unijnej dotacji. Spożytkowaliśmy ją na przygotowanie infrastruktury dla małych i średnich przedsiębiorstw, głównie w Rudzie Śląskiej. Drugi projekt, w który zaangażowaliśmy około 17,5 mln złotych, obejmował odrestaurowanie i zagospodarowanie budynków po jednej z najstarszych kopalń w Europie – mówi Paweł Błażyca, prezes zarządu ŚPPT.
 

O tym, jak w księżycowy krajobraz może wkroczyć aktywność gospodarcza, przekonują nowe inwestycyjne tereny w rejonie ul. Zajęczej.
 

– Pierwotnie trudno tu było sobie wyobrazić użyteczny grunt. Prawdę powiedziawszy, nad brzegiem Czarniawki na krańcach Rudy Śląskiej straszyła gigantyczna dziura bez jakiejkolwiek drogi i infrastruktury. Trzeba było podnieść ten teren o 20 m. Do makroniwelacji wykorzystywaliśmy odpady pokopalniane i pyły. Te drugie, po odsączeniu wody, stabilizują grunt niczym beton. Uzyskanie nośności terenu, zbliżonej do tej spod autostrady, było w tym przypadku istotne, ponieważ zagraniczny inwestor planował w tym miejscu produkcję konstrukcji stalowych z użyciem suwnic o udźwigu 12,5 tony – relacjonuje prezes Błażyca.
 

Przygotowany i uzbrojony teren przy ul. Zajęczej, o powierzchni 12 ha, jest sukcesywnie udostępniany inwestorom. Został podzielony na działki po 3 ha, 1 ha i 0,5 ha, czekając na kolejnych zainteresowanych.
 

– Na największej działce zbudowaliśmy ogrodzony kompleks z halą produkcyjną, placem o powierzchni 11 tys. m2, budynkiem socjalnym, kotłownią, odprowadzaniem ścieków i porządną drogą. Dziś jest tam spółka, która zainwestowała 50 mln złotych. Wytwarza konstrukcje stalowe z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii spawania i – co bardzo ważne – zatrudnia 100 pracowników – cieszy się prezes Paweł Błażyca.
 

Dawny powab i nowe funkcje zyskują jednocześnie dawne kopalniane budynki.
 

– Postawiliśmy na biura wykorzystywane na niekonwencjonalne siedziby firm. Tak zrodziła się koncepcja inkubatora geodezyjno-architektonicznego. Co ciekawsze, ten pomysł wypłynął od grupy kilkunastu studentek V roku Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej. Później ta wizja dojrzewała i nabierała kształtów na wspólnych warsztatach z ich kolegami z Wyższej Szkoły Technicznej w Cottbus – opowiada prezes ŚPPT.
 

Dawna łaźnia została „rozparcelowana” na tzw. moduły o powierzchniach po 120 m2. Każdy z nich może być dodatkowo dzielony na mniejsze przestrzenie, urządzane według upodobań zainteresowanych użytkowników. W jej największym fragmencie, o powierzchni 1000 m2, zadomowili się geodeci i architekci. Ich firma zatrudnia 80 projektantów. Jedna z zabrzańskich firm na siedzibę dyrekcji zajęła cały budynek lampowni. Inna firma, zajmująca się nowoczesnymi technikami pomiarowymi i badaniami laboratoryjnymi, osiadła w gmachu byłej szkoły górniczej. Przed odrestaurowaniem budynku stacji ratownictwa, ŚPPT powstrzymał niedostatek środków. Mimo to miejsce robi się modne, albowiem znalazła się kolejna zabrzańska firma, gotowa urządzić ją dla swoich potrzeb własnym staraniem.

 

Firma, wytwarzająca konstrukcje stalowe, najpierw pochwaliła się nowiuteńką halą przy Zajęczej gościom. Następnego dnia przy agregatach spawalniczych stanęło prawie 100 nowo zatrudnionych pracowników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.