Śląska Liga Górnicza: Jeszcze można zgłosić drużynę

Liga gornicza SN

fot: Sebastian Nowicki

Drużyna Sierpień 80 KWK ,,Wujek” była najlepsza w I edycji ŚLG

fot: Sebastian Nowicki

Gramy fair play – pod takim hasłem odbywają się rozgrywki Śląskiej Ligii Górniczej, której II edycja rozpocznie się na początku października.


W rywalizacji może wziąć udział 16 zespołów. Organizatorzy mają jeszcze 6 miejsc i do 20 września br. czekają na zgłoszenia górniczych teamów. Pierwsza edycja ligi była organizowana przez Związek Zawodowy Górników w Polsce przy KWK „Mysłowice-Wesoła”. Pomysłodawcą rozgrywek był Sebastian Nowicki, który w mysłowickiej kopalni pracuje ponad dwa lata.


– Swój pomysł przedstawiłem zarządowi związku i dostałem upoważnienie do organizacji ligi. Na początku szukaliśmy sponsorów wśród firm, które współpracują z Katowickim Holdingiem Węglowym. Gdy zebraliśmy środki niezbędne na wynajem boiska i zapłacenie sędziów, można było wystartować z rozgrywkami – opowiada Nowicki.


W pierwszym sezonie w ŚLG występowało 8 ekip, które reprezentowały kopalnie należące do KHW. Pierwszym mistrzem została ekipa Sierpień 80 z KWK „Wujek”, która o tytuł walczyła do ostatniej kolejki.


Do drugiej edycji zgłosiło się już 10 ekip, wśród których będzie drużyna ZZG KWK „Pokój”, reprezentująca Kompanię Węglową SA. – W lidze zostało jeszcze 6 miejsc do obsadzenia. Do 20 września będziemy przyjmować zgłoszenia, tak, aby spokojnie 3 października rozpocząć ligową rywalizację – mówi Nowicki.


Rozgrywki ŚLG są bardziej zbliżone do rozgrywek piłki halowej niż do klasycznego futbolu. Drużyny składają się z 7 zawodników, a mecz trwa 50 minut i odbywa się na sztucznej murawie. W lidze mogą występować tylko górnicy lub członkowie ich najbliżej rodziny, np. synowie. Wpisowe dla drużyny wynosi 650 zł.

 

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego