Skok notowań funta to wstęp do większych wahań brytyjskiej waluty

fot: ARC

W przypadku odmowy, spółki musiały występować na drogę sądową, by uzyskać pozwolenie na wiercenia i ustalić wysokość odszkodowania

fot: ARC

Funt spadł we wtorek, 3 września, do najniższego poziomu od trzech lat, by następnie zyskać 0,5 proc. i osiągnąć poziom 1,21 dol. - podała agencja Reutera. Zdaniem analityków to wstęp do większych wahań wartości brytyjskiej waluty, bo "bitwa o brexit wkracza w kolejną kluczową fazę".

Jak wskazała agencja, wartość funta szterlinga spadła we wtorek poniżej 1,20 dol., czyli do najniższego poziomu od 2016 r., by następnie zyskać na wartości 0,5 proc. i osiągnąć najwyższą tego dnia wartość 1,2157 dol. Natomiast w stosunku do euro brytyjska waluta poszła w górę o 0,4 proc. do 90,78 pensów.

"Zysk, który nastąpił po gwałtownym spadku funta, prawdopodobnie poprzedzi większe wahania cen tej waluty, bo bitwa o brexit wkracza w kolejną kluczową fazę" - napisano. Dodano, że niepewność inwestorów w związku z brexitem jest wciąż wysoka.

Jak podaje agencja, większość analityków przewiduje, że "wzmocnienie funta szterlinga będzie tymczasowe" i prognozuje "dalsze zawirowania" w notowaniach brytyjskiej waluty.

Np. eksperci z ING, których cytuje agencja, zaznaczają, że prawdopodobieństwo przedterminowych wyborów "nie jest dobrą wróżbą dla funta". Dodali, że "niepewność co do wyniku wyborów pozostaje wysoka", a to nie oznacza "wytchnienia dla funta".

We wtorek posłowie sprzeciwiający się bezumownemu brexitowi przejęli kontrolę nad porządkiem obrad Izby Gmin, aby zablokować taki scenariusz wyjścia kraju z Unii Europejskiej. Opozycja - do której podczas głosowania dołączyło aż 21 posłów Partii Konserwatywnej, usuniętych później karnie z klubu parlamentarnego - zebrała 328 głosów przy zaledwie 301 na rzecz rządu (przewaga 27 głosów).

Dzięki temu zwycięstwu w środę parlament będzie - wbrew woli rządu - obradował nad opozycyjnym wnioskiem, otwierającym drogę do zablokowania bezumownego brexitu i do potencjalnego opóźnienia brexitu do 31 stycznia 2020 r., jeśli porozumienie z Brukselą nie zostanie wypracowane do 19 października br.

Posłowie zagłosują też nad rządowym wnioskiem w sprawie rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.