Skarb i pracownicy blokują debiut Enei
Enea po konsultacji z Ministerstwem Skarbu Państwa uważa, że uzasadnione jest umożliwienie inwestorom zapoznania się ze sprawozdaniami finansowymi za I półrocze tego roku. Tym samym spółka zadecydowała, aby kontynuować prace mające na celu realizację oferty w najbliższym możliwym terminie po okresie wakacyjnym — tak brzmi komunikat opublikowany przez spółkę po tym, jak pb. pl jako pierwszy ujawnił, że Enea przełożyła na jesień lipcowy debiut na giełdzie.
To wersja oficjalna, która nie brzmi zbyt przekonująco. A jaki jest prawdziwy powód odłożenia oferty? Nie poszło o słaby debiut prywatyzowanych w ostatnich dniach Zakładów Azotowych Tarnów, których akcje pierwszego dnia notowań straciły 20 proc. w stosunku do ceny emisyjnej - napisał „Puls Biznesu”.
O prawdziwych przyczynach spółka dyskretnie milczy, bo niezręcznie jej wskazywać winnych — związkowców i właściciela, którzy nie potrafili się dogadać w sprawie upłynnienia akcji pracowniczych. W ramach pierwszej oferty publicznej na rynek miały trafić wyłącznie akcje nowej emisji, co oznacza, że — podobnie jak w przypadku PGNiG — pracownicy nie dostaliby darmowych papierów do czasu sprzedaży przez skarb państwa (MSP) co najmniej jednej akcji. Związkowcy domagali się od MSP zobowiązania, że upłynni minimum jeden walor i odblokuje akcje pracownicze w ciągu roku od debiutu spółki. Porozumienie zostało wynegocjowane z udziałem przedstawicieli zarządu Enei, skarbu i związkowców. Aleksander Grad, minister skarbu, nigdy go jednak nie podpisał.