Siemianowice Śląskie: NFZ zapłaci za leczenie poparzonych górników
fot: Andrzej Bęben
Obecnie w Centrum Leczenia Oparzeń hospitalizowanych jest 9 poszkodowanych w wypadku do którego doszło w dniu wczorajszym w kopalni Krupiński
fot: Andrzej Bęben
- Leczenie oparzonych górników w wyniku pożaru w kopalni Krupiński w Suszcu będzie rozliczane zgodnie z prawem, z katalogiem i zgodnie z warunkami, które dał Narodowy Fundusz Zdrowia - potwierdził dr Mariusz Nowak, dyrektor siemianowickiej oparzeniówki.
Przyznał, że koszt leczenia każdego pacjenta jest uzależniony od wielkości oparzeń jakich doznał. Wszystko zależy od wyceny poszczególnej procedury przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
- Minister Ewa Kopacz ustala warunki działania, a to, że są one takie, a nie inne, to jest już inna dyskusja. Ja się z tymi warunkami nie zgadzam, co do oparzeń, ale widocznie takie muszą być - przyznał dr Nowak podkreślając, że szpital nie zawsze otrzymuje od płatnika pełną refundację wydatków poniesionych na leczenie.
Oparzeniówka nie dostała jeszcze ok. 2 mln zł za leczenie górników poszkodowanych w wypadku w kopalni Wujek Ruch Śląsk. Szef CLO przyznał jednak, że od tego czasu sytuacja uległa pewnej poprawie, ale nie jest zadowalająca. Kilkakrotnie rozmawiano z przedstawicielami kierownictw szpitali wyspecjalizowanych w leczeniu oparzeń.
- Tyle tylko, że takie rozmowy takie są połowiczne. Nigdy nie jest tak, że coś się załatwia do końca i rzetelnie - zaznaczył.
Jego zdaniem wymagania NFZ, by w centrach leczenia oparzeń były tomografy komputerowe, są nietrafione. A to dlatego, że do tego rodzaju placówek trafia niewielu pacjentów, którzy wymagali by takiej diagnostyki obrazowej. Szpital, dla spełnienia wymogów płatnika, musiałby wydać kilka milionów złotych na sprzęt, który - przy jego działalności medycznej - byłby wykorzystywany w niewielkim stopniu.