Ściany - felieton Jacka Korskiego

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Przyzwyczailiśmy się, że kopalnie węgla kamiennego to szyby (nie okna!) i ściany. Jest to jednak niemal wyłącznie prawdziwe dla głębokich kopalń węgla. W wielu zagłębiach węglowych świata szyby są rzadkim sposobem udostępnienia pokładów węgla, a jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia w wielkim amerykańskim górnictwie węglowym połowa wydobycia z kopalń podziemnych była uzyskiwana w systemach komorowych (room & pillar). Ten system jako pierwszy był intensywnie mechanizowany, bo to tu na dużą skalę wprowadzono kombajny, czyli maszyny urabiająco-ładujące (stosowane do dziś continuous miner). Prawdopodobnie pierwsza hydrauliczna zmechanizowana obudowa Dowty Rodjo została zastosowana w Pensylwanii właśnie w przodkach komorowo-filarowych.

A ściany? Ich początki sięgają podobno XVII wieku w Anglii, gdzie zastosowano je do eksploatacji cienkich pokładów węgla jako Shropshire Mining Method. W odróżnieniu od stosowanych wcześniej chodnikowych systemów wydobycia eliminował kłopoty związane z przewietrzaniem przodka i mijaniem się ludzi (często dzieci), które po spągu chodnika ciągnęły skrzynie, potem wózki z węglem. System z długim (szerokim) przodkiem z dwoma chodnikami na końcach pozwalał na jednokierunkową cyrkulację powietrza i przemieszczania się ludzi transportujących węgiel. Ta idea ściany wydobywczej jest obowiązująca do dziś, choć był czas, kiedy systemu ścianowego zaniechano na dłuższy czas, kiedy ujawniła się jego wada związana z oddziaływaniem na powierzchnię. Prowadzone płytko ściany powodowały duże deformacje na powierzchni, w tym uszkadzanie budowli. Kiedy jednak okazało się, że brakuje przodków i górników, aby zaspokoić rosnący popyt na węgiel, system ścianowy wrócił pod koniec XIX wieku do łask, ale już zmieniony. Do urabiania, a właściwie jeszcze tylko podwrębienia (podcinania) węgla stosowano już wrębiarki, a do transportu węgla zaczęto stosować przenośniki (najpierw taśmowe, a potem także rynny potrząsalne). Przez pewien czas system ścianowy właśnie wskutek zastosowania przenośników nazywano systemem przenośnikowym (continuous mining).

Kiedy kilka lat temu przygotowywaliśmy się do obchodów 100-lecia FAMUR-u, który powstał w 1922 r. jako spółka-córka działającej w Szarleju (dziś Piekary) firmy Stephan, Froelich-Kluepfel AG, znalazłem informację o tym, że spółka ta była jednym z pierwszych producentów przenośników wstrząsanych, nazywanych inaczej rynnami potrząsalnymi. Urządzenia te wynalazł inżynier Roman Rieger. Ten absolwent Akademii Górniczej w Loeben i późniejszy profesor krakowskiej Akademii Górniczej (AGH) skonstruował ok. 1906 roku taki właśnie przenośnik potrząsalny. Dziś już nie pisze się, że pierwszy taki przenośnik zastosowano w kopalni Hohenzollern, czyli późniejszych Szombierkach. Rynny potrząsalne i ładowarki zwane „kaczymi dziobami” stały się popularne w całym ówczesnym górniczym świecie, choć mało kto wie o ich polskich korzeniach i profesorze Romanie Riegerze. Drugim rodzajem przenośników pracujących w ścianach były przenośniki taśmowe. W katalogu wyrobów wspomnianej piotrowickiej spółki, czyli późniejszego Famuru, wydanym w latach 30. ubiegłego wieku zachowały się rysunki ścian z taśmowym przenośnikiem ścianowym. Pierwsze kombajny ścianowe, jak na przykład Meco-Moore, ładowały węgiel na przenośnik ścianowy zabudowany za linią stojaków, czyli w drugim polu.

Przenośniki zgrzebłowe pojawiły się w ścianach późno (pierwszy podobno na Górnym Śląsku), bo dopiero w czasie II wojny światowej. Dziś w światowym górnictwie węglowym takie przenośniki to już standard. System ścianowy postrzegany był jako najbardziej produktywny, bo z jednego przodka pozwalał wydobyć więcej węgla niż w innych stosowanych systemach. Dzisiaj w świecie można spotkać ściany tradycyjne z ręcznym urabianiem i ręcznym ładowaniem i transportem urobku (np. w pakistańskim Beludżystanie czy Pendżabie). Są oczywiście ściany w pełni zmechanizowane czy nawet częściowo zautomatyzowane. Z tymi ostatnimi mamy do czynienia w Polsce i tylko żal, że uzyskiwane z polskich ścian wydobycie dobowe jest rażąco niższe od uzyskiwanego w zaawansowanych górniczo krajach świata.

Jacek Korski

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bankowcy ostrzegają przed oszustami w tegoroczne lato

Podczas letniego odpoczynku należy pamiętać nie tylko o swoim bezpieczeństwie, ale też o bezpieczeństwie swoich finansów, w tym dokumentów i kart płatniczych - radzi Związek Banków Polskich. Bankowcy apelują o zachowanie ostrożności podczas dokonywania płatności oraz wypłat gotówki.

1709131158 1glownepellet

Resort energii monitoruje sytuację na rynku pelletu

Ministerstwo Energii monitoruje sytuację na rynku pelletu, by sprawdzić, czy wzrost cen tego paliwa nie wynika z pozarynkowych czynników - poinformował w środę wiceminister energii Konrad Wojnarowski. Resort zwrócił się o zbadanie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Inflacja w 2026 r. wyniesie od 2,4 do 3,3 proc.

Lipcowa projekcja Narodowego Banku Polskiego zakłada, że inflacja znajdzie się z 50-proc. prawdopodobieństwem w przedziale 2,4 - 3,3 proc. w 2026 r., to wzrost wobec marcowej projekcji z prognozą 1,6 - 2,9 proc. - poinformował w środę bank centralny.

Znamy średnią wysokość górniczych emerytur. Markowski: Nie można ich nazwać godnymi

Sprawdziliśmy, jak średnia górnicza emerytura wypada na tle średniego świadczenia w kraju.