Sankcje nie zmienią polityki Rosji wobec Ukrainy

fot: ARC

Europejskie magazyny gazu pustoszeją

fot: ARC

Sankcje nie zmienią polityki Rosji wobec kryzysu na Ukrainie. Te nałożone na rosyjski sektor naftowy mogą być skuteczne, o ile będą długookresowe - ocenił ekspert ds. sektora gazowego w Oxford Institute for Energy Studies (OIES) Jonathan Stern.

Przyjęte we wtorek (29 lipca) przez Unię Europejską sankcje dotyczące m.in. niektórych gałęzi sektora energetycznego spotkały się z mieszanym przyjęciem ze strony brytyjskich mediów. Z jednej strony zauważa się kolejny krok, jaki poczyniła UE w związku z brakiem postępów w kierunku zażegnania kryzysu, z drugiej jednak eksperci zwracają uwagę na poważne luki w sankcjach, które znacząco osłabiają ich wymowę.

W komentarzach podkreśla się przede wszystkim nieuwzględnienie w pakiecie sankcji sektora gazowego, który jest kluczowym źródłem przychodów dla rosyjskiego eksportu. Zdaniem Jonathana Sterna nie jest to zaskakujące.

- Nie powiedziałbym, że brak sankcji dotyczących sektora gazowego osłabia ich siłę, a to dlatego, że nigdy nie oczekiwałem, że będą one uwzględnione w tym pakiecie. Jedyną możliwością było włączenie technologii LNG w sankcje dotyczące eksportu technologii, co mogłoby uderzyć w rosyjskie projekty w tym sektorze, przede wszystkim projekt Jamał LNG - mówi ekspert OIES.

Stern przyznaje, że prawdą jest, iż Europa obawia się potencjalnych konsekwencji ograniczenia importu rosyjskiego gazu.

- Myślę, że chodzi jednak o coś innego, niż obawa o zakłócenia w dostawach surowca. Moim zdaniem na pierwszym planie jest tu obawa o konsekwencje prawne takiego ruchu. Pamiętajmy, że w kwietniu tego roku były przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso w liście do prezydenta Putina stwierdził, że UE oczekuje, iż firmy po obu stronach będą respektować swoje zobowiązania wynikające z zawartych kontraktów. W tej sytuacji Rosja mogłaby odpowiedzieć na sankcje krokami prawnymi przeciwko krajom członkowskim UE twierdząc, że utrudniają one wykonywanie tych zobowiązań - twierdzi Stern.

Jego zdaniem już same sankcje dotykające sektora naftowego mogą być odczuwalne dla Rosji, pod warunkiem jednak, że nie będą tymczasowe.

- Sankcje nałożone na rosyjski sektor naftowy, a przede wszystkim na projekty arktyczne, mogą być skuteczne, ale wyłącznie pod warunkiem, że zostaną utrzymane przez kilka lat. Należy jednak mieć na uwadze, że nawet z pomocą technologiczną Europy i USA, projekty te miałyby szansę wejść w etap komercyjnego wydobycia najwcześniej za około 10 lat - podkreśla.

Ekspert oksfordzkiego instytutu odnosi się także do potencjalnego wpływu sankcji na relacje z Rosją i jej polityki wobec sytuacji na Ukrainie.

- Oczywiście sankcje mają w zamyśle wywrzeć presję na politykę Rosji wobec Ukrainy, ale pamiętajmy, że nikt nie chce, by miały one znaczący wpływ na gospodarki krajów UE - podkreśla.

Zauważa przy tym, iż jedynymi krajami, które mają stosunkowo niewielkie relacje handlowe z Rosją, a więc mają stosunkowo mało do stracenia, są USA i Wielka Brytania.

- Wierzę, że jest to kolejne ostrzeżenie dla prezydenta Putina i jeśli sytuacja na Ukrainie nadal będzie się pogarszać, to sankcje zostaną zaostrzone - dodał.

- Obawiam się jednak, że nawet te sankcje nie zmienią polityki Rosji wobec sytuacji na Ukrainie. Ma ona bowiem daleko większe znaczenie dla Rosji, niż dla któregokolwiek z państw Unii Europejskiej, nie wspominając o USA. Pamiętajmy, że prezydent Putin cieszy się wśród Rosjan ogromnym poparciem - nie może więc pozwolić sobie na utratę tego poparcia, co byłoby nieuniknione, gdyby uległ zagranicznej presji gospodarczej - mówi Jonathan Stern.

Według niego, jeszcze przed nałożeniem sankcji mieliśmy do czynienia z różnego rodzaju krokami odwetowymi ze strony Rosji, jak choćby stwierdzenie naruszania rosyjskich norm przez McDonalds, czy groźba zakazu świadczenia usług konsultingowych i audytorskich przez zachodnioeuropejskie firmy.

- Spodziewałbym się, że w najbliższych tygodniach czy miesiącach, wzrośnie liczba tego typu działań ze strony Rosji. Najbardziej może to dotknąć firmy z sektora usług finansowych - prognozuje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Coraz bliżej budowy polskiej fabryki samochodów elektrycznych. Projekt ze wsparciem KPO i partnerem z Tajwanu.

Pierwsze auta mają zjechać z taśmy w 2029 roku. Budowa fabryki samochodów elektrycznych w Jaworznie przestaje być planem na papierze. ElectroMobility Poland rozpoczęło rekrutację, zabezpieczyło finansowanie i finalizuje umowę z tajwańskim gigantem technologicznym Foxconn. 

Kluczowa inwestycja ORLEN Termika na Śląsku. Ma duże znaczenie dla południa regionu

ORLEN Termika Silesia rozpoczyna kluczową inwestycję w południowej części województwa śląskiego. Systemy ciepłownicze zakładów w Jastrzębiu-Zdroju i Pawłowicach zostaną połączone.

Odleć do Słońca z Katowice Airport. Zimą nowe kierunki i bezpośrednie loty Dreamlinerem

Z Katowice Airport będzie można zamienić zimową kurtkę na strój kąpielowy. W siatce połączeń „Zima 2026/2027” z katowickiego lotniska dostępnych jest 71 tras, w tym 40 regularnych i 31 czarterowych. W ruchu regularnym zadebiutuje znana linia niskokosztowa Air Arabia, która połączy Katowice Airport z Szardżą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W ruchu czarterowym królować będą dalekie podróże bezpośrednie Dreamlinerem oraz szerokokadłubowym Airbusem 330-300. Czekają m.in. Tajlandia, Wietnam, Kostaryka, Meksyk, Wenezuela i Dominikana.

Pozwolenia zintegrowane w praktyce – jakie dokumenty warto przygotować przed rozpoczęciem procedury?

Uzyskanie pozwolenia zintegrowanego wymaga zgromadzenia dokumentacji technicznej, środowiskowej i formalnej. Brak wymaganych informacji może skutkować koniecznością uzupełnienia wniosku, a tym samym wydłużyć postępowanie administracyjne. Odpowiednie przygotowanie dokumentów pozwala ograniczyć ryzyko opóźnień i dodatkowych kosztów. Od czego zacząć i jakie materiały należy zebrać przed złożeniem wniosku? Sprawdź, na które wymagania warto zwrócić szczególną uwagę!