Samodyscyplina i podnoszenie świadomości wśród załogi, to były kwestie najistotniejsze

fot: Maciej Dorosiński

W ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit, zmieniono organizację pracy. Górnicy z poszczególnych zmian nie mieli z sobą kontaktu - mówił Dariusz Kołodziejczyk, szef działu BHP w KWK Piast-Ziemowit

fot: Maciej Dorosiński

Na atak pandemii koronawirusa nikt nie był przygotowany. Dla największych przedsiębiorstw, jakimi są kopalnie, było to prawdziwe wyzwanie. Trzeb było reorganizować pracę, stawić czoła sięgającej nierzadko 70 proc. absencji i zmieniać założone plany produkcyjne. O walce z koronawirusem w ruchu piast kopalni Piast-Ziemowit mówił podczas debaty w ramach IV edycji Akademii Bezpieczeństwa Wydawnictwa Górniczego, Dariusz Kołodziejczyk - szef działu BHP w KWK Piast-Ziemowit.

W ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit, zmieniono organizację pracy. Górnicy z poszczególnych zmian nie mieli z sobą kontaktu. Wprowadzono zmiany z regulaminach jazdy ludźmi szybami, wydłużono czas zjazdów. Ograniczono ponadto liczbę osób przebywających w klatce naczynia wyciągowego oraz w wagonach kolejki podziemnej. Rozpoczęto pomiar temperatury ciała przy wejściu na teren zakładu i zadbano o środki dezynfekujące.

Warto zatem przypomnieć, że ruch Ziemowit w okresie pierwszego uderzenia pandemii produkował płyn odkażający. Zakład pompuje z dołu spore ilości wody. Zawiera ona m.in. magnez, sód, wapń, wodorowęglany, niektóre chlorki i siarczany. Lędziński ruch dysponuje własną stacją uzdatniania wody, w której podlega ona procesowi filtracji. Do uzdatniania stosuje się podchloryn sodu. Jest on wykorzystywany w wielu gałęziach przemysłu, w gospodarce, a nawet w medycynie.

Substancja opiera się na chlorze, pierwiastku występującym powszechnie w przyrodzie. Służy on również do produkcji kosmetyków i preparatów oczyszczających stosowanych w leczeniu. Zmieszany z wodą w odpowiednich proporcjach staje się świetnym środkiem odkażającym, jakże poszukiwanym na rynku w dobie epidemii koronawirusa. Kierownictwo lędzińskiego zakładu, któremu przewodził wówczas Adam Rozmus, obecny dyrektor kopalni Mysłowice-Wesoła, długo nie zwlekając powiadomiło o swym pomyśle Główny Instytut Górnictwa.

Tamtejsi specjaliści błyskawicznie określili własności dezynfekcyjne środka i niemal natychmiast zabrano się za jego produkcję. Substancja regularnie spryskiwano pomieszczenia kopalni. Z płynu skorzystały szpitale, przychodnie, instytucje gminne, a nawet straż pożarna. Oczywiście

Nie przerwano szkolenia załogi, także w dziedzinie BHP. Wszelkie kursy przeniesiono do sieci internetowej, a pracowników administracyjnych z powierzchni skierowano do pracy zdalnej.

W ruchu Ziemowit wymazami objęto 3500 pracowników własnych, a także zatrudnionych w firmach zewnętrznych, w sumie ponad 9 tys. osób. Doskonale je zorganizowano. Wykonano 1400 wymazów na dobę.

- Samodyscyplina i podnoszenie świadomości wśród załogi, to były kwestie najistotniejsze. Przetestowaliśmy wiele rozwiązań związanych z przeciwdziałaniem pandemii i jesteśmy dobrze przygotowani organizacyjnie na kolejne ataki koronawirusa, jeśli takie nastąpią – przyznał Dariusz Kołodziejczyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

O polskich górnikach w czeskich kopalniach i o odchodzących na urlopy górnicze

Jak się wiodło polskim górnikom w czeskich kopalniach? I dlaczego tak wielkie znaczenie miał przenośnik taśmowy w libiąskiej kopalni? Ile osób odeszło na urlopy górnicze? I kto podkreślał, że program ratowania górnictwa musi być zrealizowany? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 3 października 1996 roku.

Wypadek w kopalni Ziemowit. Poszkodowany jeden górnik

W sobotę 3 października doszło do wypadku w należącej do Polskiej Grupy Górniczej kopalni Ziemowit. Poszkodowany został jeden z górników, przygniotła go bryła węgla. Trafił do szpitala.

Mamy kolejne zdjęcia z rewitalizacji szybu basztowego byłej kopalni Saturn

Czeladź pozyskała niemal 7 milionów złotych na ratowanie zabytkowego szybu basztowego dawnej kopalni Saturn. Mamy najnowsze zdjęcia w galerii, na których można zobaczyć, jak przebiegają prace rewitalizacyjne.

Orlen otworzył kolejną stację wodorową

Orlen uruchomił sprzedaż wodoru w Gorzowie Wielkopolskim. Nowy obiekt przy al. 11 Listopada 148 to już ósma ogólnodostępna stacja wodorowa koncernu w Polsce. Działa przez całą dobę i obsługuje samochody osobowe, autobusy oraz pojazdy ciężarowe. Inwestycja wzmacnia dostępność wodoru w zachodniej Polsce i wspiera rozwój niskoemisyjnego transportu.