Sąd Pracy: Kolejny lider strajku w kopalni Budryk ma wrócić do pracy

Budryk strajk Gal 04

fot: Jarosław Galusek

Wiesław Wójtowicz, lider związkowy, podczas strajku w kopalni Budryk

fot: Jarosław Galusek

Jeden z liderów trwającego półtora miesiąca strajku w kopalni Budryk Wiesław Wójtowicz oraz inny zwolniony wraz z nim po strajku związkowiec Mirosław Dynak powinni wrócić do pracy – zdecydował sąd w Mikołowie.

Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), której zarząd zwolnił związkowców, czeka na uzasadnienie tej decyzji. Dopiero po jego otrzymaniu zdecyduje, czy odwoła się od wyroku. Ewentualne przywrócenie zwolnionych do pracy może nastąpić dopiero, gdy wyrok się uprawomocni.

- Czekamy na dokumentację z sądu wraz z uzasadnieniem, na sporządzenie którego sąd ma miesiąc. Jeżeli uznamy, że są podstawy do odwołania, na pewno skorzystamy z tej możliwości – powiedziała w piątek rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer.

Strajk na tle płacowym trwał w Budryku od połowy grudnia ubiegłego roku do końca stycznia 2008. Pracodawca uważał go za nielegalny. Po zakończeniu protestu JSW, do której od stycznia należy kopalnia, zwolniła z pracy 13 osób, zarzucając im łamanie przepisów i regulaminów pracy. Wójtowicz i Dynak zostali zwolnieni dyscyplinarnie, bez okresu wypowiedzenia.

Wszyscy zwolnieni zaskarżyli decyzje JSW do sądu. W czerwcu spółka zdecydowała o wycofaniu wypowiedzeń wobec kilku osób, m.in. innego lidera protestu, Krzysztofa Łabądzia ze związku Sierpień 80. Przywróceni do pracy górnicy zrezygnowali z procesów. Sprawa Wójtowicza i Dynaka jest pierwszą, w której rozstrzygał sąd.

- W sądzie toczy się jeszcze sprawa dotycząca przywrócenia do pracy pięciu zwolnionych pracowników. Spodziewamy się, że decyzja zapadnie 20 października – powiedział Wójtowicz. Podkreślił, że w tej grupie jest trzeci lider protestu, Grzegorz Bednarski ze związku Kadra Budryka.

Niezależnie od spraw o przywrócenie do pracy trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie strajku. Na początku września mikołowska prokuratura poinformowała o postawieniu zarzutów jego trzem liderom – Wójtowiczowi, Łabądziowi i Bednarskiemu. Dotyczą one m.in. naruszenia przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Prokuratura zastrzega, że choć stawiane liderom protestu zarzuty dotyczą naruszenia ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, to o legalności lub nielegalności strajku ostatecznie zdecyduje sąd.

Jak mówił w piątek Wójtowicz, w ustnym uzasadnieniu decyzji o przywróceniu go do pracy, mikołowski sąd uznał strajk za zgodny z prawem. Wskazał też, że włączając kopalnię Budryk do JSW właściciel, czyli Skarb Państwa, powinien zgodnie np. z unijnymi dyrektywami, wyrównać pensje w obu firmach. Właśnie taki był postulat związkowców – chcieli, by górnicy z Budryka zarabiali tyle, co górnicy w JSW.

Wójtowicz – poza naruszeniem ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych – odpowie dodatkowo za podżeganie pracowników do pozbawienia wolności byłego prezesa kopalni Piotra Bojarskiego. Prokuratura nie wyklucza postawienia kolejnych zarzutów i zwiększenia liczby podejrzanych. Wielowątkowe śledztwo dotyczy m.in. gróźb karalnych wobec górników, którzy nie zgadzali się ze strajkującymi i chcieli podjąć pracę oraz zniszczenia mienia kopalni.

Kierownictwo JSW od początku stało na stanowisku, że strajk był nielegalny. Jednak w maju Państwowa Inspekcja Pracy oceniła, że zwolnienie z pracy Łabądzia i Bednarskiego było nieprawidłowe. W związku z tym inspekcja wystąpiła o ukaranie dyrektora kopalni. PIP nie zakwestionowała merytorycznych powodów zwolnień związkowców, lecz naruszenie przez dyrekcję kopalni procedur. Zwolnienia dokonane zostały bowiem bez zgody zakładowych organizacji związkowych.

Związkowcy nie zostali zwolnieni za udział w strajku, lecz za łamanie prawa. Postawione im zarzuty dotyczyły m.in. wprowadzenia w błąd kierownictwa kopalni, naruszenia nietykalności cielesnej, szantażu, stosowania gróźb, pomawiania, znieważania, łamania regulaminu pracy oraz uniemożliwienia podziemnych kontroli.

W trwającym od 17 grudnia ub. roku do 31 stycznia br. strajku uczestniczyło kilkaset z liczącej ok. 2,4 tys. osób załogi \"Budryka\". Protestujący chcieli wyrównania swych płac do poziomu JSW, której częścią samodzielna dotąd kopalnia stała się w styczniu. Okupację prowadzono na powierzchni i pod ziemią, ponad dwa tygodnie trwała też podziemna głodówka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielka iluzja wydajności. Ile naprawdę osób musi pracować na jedną ścianę w kopalni?

Z uwagą obejrzałem na naszym portalu (netTG.pl) debatę o przyszłości naszego górnictwa węglowego i kolejny raz staję się przeciwnikiem takich rozmów. Wypowiadają się w takich niby-dyskusjach ludzie, którzy mają powierzchowny obraz i wiedzę o naszej branży. W trakcie wspomnianej debaty padło ze strony prowadzącego pytanie, czy naprawdę może zabraknąć ludzi do fedrowania węgla

Polska energetyka wzmacnia ochronę przed cyberzagrożeniami

Polska buduje nową linię obrony przed cyberatakami na sektor energii. Polskie Sieci Elektroenergetyczne utworzą i będą prowadzić CSIRT Energia – wyspecjalizowany zespół, który będzie wspierał spółki z sektora w reagowaniu na cyberzagrożenia oraz koordynował, we współpracy z nimi, obsługę incydentów. Porozumienie w tej sprawie podpisali minister energii Miłosz Motyka i prezes PSE Grzegorz Onichimowski. W wydarzeniu uczestniczył wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Zmarli powracają w snach. Oni wciąż żyją w naszych sercach

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem ludzkiego życia. Wspominamy tych, których nie ma już wśród nas, ale też zastanawiamy się nad własnym istnieniem. mamy świadomość tego, że nas kiedyś również zabraknie na tym świecie. O sprawach ostatecznych rozmawiamy z ks. Piotrem Brząkalikiem, emerytowanym proboszczem, publicystą i rekolekcjonistą.

Zaduszki na Śląsku w cieniu górniczych tragedii. Te wspomnienia zostają w nas na zawsze

W Zaduszki wspominamy tragicznie zmarłych w kopalnianych katastrofach. Ale na Śląsku echa tych przykrych wydarzeń wybrzmiewają tak naprawdę na każdym kroku, przez cały rok, przez całe nasze życie.