Sąd odblokował wypłatę dywidendy KGHM
Władze miedziowej spółki dzieliły pieniądze z zysków za 2006 roku w lipcu na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu. Przeciwko ich decyzjom zaprotestował Ryszard Zbrzyzny, szef największego w kombinacie Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Przekonywał, że zgodnie z kodeksem spółek handlowych zyski może dzielić jedynie zwyczajne walne zgromadzenie. Władze spółki broniły się, twierdząc, że nadzwyczajne walne zwołano, by naprawić błąd, który przy naliczaniu dywidendy popełniło Ministerstwo Skarbu napisała „Gazeta Wyborcza”.
Zbrzyzny oddał jednak sprawę do sądu. Ten we wrześniu uznał jego racje i zablokował wypłatę pieniędzy akcjonariuszom. KGHM odwołał się od tej decyzji. W środę przed wrocławskim sądem apelacyjnym spółkę reprezentował profesor Stanisław Sołtysiński, jeden z największych autorytetów w dziedzinie prawa gospodarczego w Polsce. Tłumaczył, że sądy nie powinny mieć formalistycznego podejścia do spółek, bo może to doprowadzić do paraliżu działalności gospodarczej. Wyjaśniał, że KGHM zwołał nadzwyczajne walne zgromadzenie, bo chciał szybko naprawić błąd. - Starali się znaleźć rozwiązanie racjonalne z punktu widzenia logiki i ekonomii - przekonywał profesor Sołtysiński.
Sąd uznał jego argumentację. - Zarząd KGHM niezwłocznie podejmie decyzję o dacie wypłaty drugiej transzy dywidendy - zapowiedział po orzeczeniu rzecznik kombinatu Radosław Poraj-Różecki.