Rząd straszy związki KGHM prywatyzacją
fot: zzppm.pl
Związkowcy ZZPPM
fot: zzppm.pl
— Firma odczuwa już skutki kryzysu na rynku metali. Ceny miedzi spadają, koszty produkcji są nadal wysokie i właśnie w tej chwili załoga chce podwyżek. Takie żądania to nic innego, jak działanie na szkodę spółki. Jeśli związki nadal będą blokować reformy w firmie, może się okazać, że jedyną drogą dla KGHM będzie prywatyzacja — mówi Tomasz Misiak.
Senator PO uważa, że KGHM może podzielić los polskich stoczni, jeśli dziś załoga podejmie próbę zatrzymania reform i zdecyduje się na strajk.
— Dziś można dokonać tam zmian bez znaczących redukcji zatrudnienia. Sugeruję załodze dialog z zarządem — dodaje senator PO.
Jego zdaniem, w obecnej sytuacji powinna się rozpocząć dyskusja na temat prywatyzacji KGHM. Ocenia, że w przyszłości całościowy 42-procentowy pakiet skarbu państwa mógłby zostać sprzedany rodzimym funduszom emerytalnym. Załoga miedzi nie chce nawet o tym słyszeć.
— W czyim imieniu mówi senator Misiak? KGHM nie jest dobrem żadnej partii. Jego słowa to stek bzdur i w mojej opinii to złamanie ładu korporacyjnego. Sprawa powinna trafić do Komisji Nadzoru Finansowego — mówi Józef Czyczerski, członek rady nadzorczej KGHM i szef miedziowej Solidarności.
Z kolei senator Misiak uważa, że jako szef komisji gospodarki narodowej, w której kompetencji są sprawy dotyczące nadzoru właścicielskiego, ma prawo wypowiadać się na temat spółki.
Możliwości prywatyzacji nie chciały komentować władze firmy. Na ostatniej konferencji prasowej w KGHM prezes Mirosław Krutin zapewniał, że nie słyszał o takich planach.
Dla KGHM początek tygodnia na giełdzie nie był najlepszy. Akcje spółki spadły o ponad 2 proc., do 27,90 zł. Pod względem obrotów Polska Miedź była trzecią spółką na giełdzie. Właściciela zmieniło 210 mln walorów.