Ryszard Habryn: Likwidacja polskiej geologii to złe rozwiązanie

Rozmowa z Ryszardem Habrynem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Geologiczno–Wiertniczej NSZZ Solidarność.


Jak obecnie wygląda finansowanie polskich służb geologicznych?

 

W Polsce, na przestrzeni minionych lat, wypracowany został dobry model finansowania potrzeb państwa w zakresie geologii. Pieniądze na ten cel pochodzą z części środków pozyskiwanych od przedsiębiorstw z ich działalności górniczej i geologicznej, przede wszystkim z opłat eksploatacyjnych.


Zgodnie z art. 84 aktualnie obowiązującej ustawy Prawo geologiczne i górnicze przedsiębiorca wydobywający kopalinę ze złoża zobowiązany jest uiścić tzw. opłatę eksploatacyjną naliczaną za wydobytą kopalinę zgodnie z obowiązującymi stawkami, których wysokość określona została w załączniku do w/w ustawy i corocznie jest waloryzowana w drodze rozporządzenia Rady Ministrów o wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych.


Opłatami objęta jest też działalność w zakresie poszukiwania i rozpoznawania złóż, bezzbiornikowego magazynowania substancji w górotworze, podziemnego składowania odpadów. Przewidziano również kary za nielegalną działalność górniczą i geologiczną.


Ustawa reguluje również podział wpływów z tytułu w/w opłat w taki sposób, że 60 proc. całości środków przekazywanych jest do gmin na terenie których prowadzona jest przedmiotowa działalność a pozostałe 40 proc. stanowi dochód Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na mocy ustawy Prawo ochrony środowiska te 40 proc. dzielone jest po połowie wyłącznie na finansowanie potrzeb państwa w zakresie geologii oraz potrzeb górnictwa służących ograniczeniu negatywnego oddziaływania na środowisko i likwidacji zakładów górniczych.


Tak więc, na realizację polityki państwa w zakresie geologii corocznie przeznacza się 20 proc. opłat ustalonych na podstawie obowiązującej ustawy Prawo geologiczne i górnicze.
Ideą dotychczasowych, wyważonych proporcji podziału wpływów z opłat było przede wszystkim podtrzymanie i ochrona bazy surowcowej kraju tzn. na miejsce złóż wyeksploatowanych należy odkrywać i dokumentować nowe, jak również zabezpieczenie środków na likwidację skutków działalności górniczej.

 

Na co przeznaczane są te środki i czy ich wielkość jest wystarczająca do realizacji wszystkich zadań?

 

Ustawodawca w Prawie ochrony środowiska nakreślił jedynie ogólny cel przeznaczenia środków pochodzących z opłat wyliczonych w ustawie Prawo geologiczne i górnicze, a mianowicie finansowanie potrzeb geologii w zakresie poznania budowy geologicznej kraju oraz w zakresie gospodarki zasobami złóż kopalin i wód podziemnych.


Zadania stawiane współczesnej geologii są o wiele bardziej rozległe. Potrzeby państwa w tym zakresie ujęte zostały w kilku dokumentach rządowych określających kierunki badań w zakresie geologii na lata 2008 – 2015 podpisanych przez Głównego Geologa Kraju. Z tego szerokiego zestawu, ze względu na ograniczone finansowanie realizowane są tylko nieliczne zadania. Z ważniejszych można wymienić: wyznaczanie i monitorowanie zagrożeń naturalnych takich jak osuwiska czy tereny zalewowe, dokumentowanie bezpiecznych struktur do podziemnego składowania dwutlenku węgla, prowadzenie badań w zakresie pozyskiwania energii geotermalnej, odkrywanie i dokumentowanie złóż gazu łupkowego i zamkniętego, prowadzenie centralnej bazy danych geologicznych i centralnego archiwum geologicznego, prowadzenie bilansu zasobów kopalin i wód podziemnych, monitorowanie wód podziemnych, kartowanie geologiczne, geoturystyka itd. Środki finansowe o których mowa muszą również wystarczyć na zadania zdefiniowanych ustawowo służb: państwowej służby geologicznej i państwowej służby hydrogeologicznej.


Na mocy aktualnie obowiązującego prawa – z tytułu wpływów z opłat eksploatacyjnych, za pośrednictwem NFOŚiGW – nakłady finansowe na polską geologię wynoszą około 130 mln zł. Dla porównania jeden otwór wiertniczy za gazem łupkowym to koszt 40 – 45 mln zł, a ostatnie głębokie wiercenie, powyżej 1000 m, z funduszy państwowych wykonano w 1992 roku.

 

Nowe prawo geologiczne i górnicze może zmienić system finansowania polskiej geologii, pod warunkiem, że zostaną wprowadzone zmiany w art. 140 ustawy. Wówczas zmieni się wartość wpływów, pochodzących z opłaty eksploatacyjnej, do NFOŚiGW. Co to w praktyce może oznaczać dla polskiej geologii?

 

Środowisko geologiczne z coraz większym niepokojem śledzi przebieg prac wokół nowelizowanej ustawy Prawo geologiczne i górnicze, a zwłaszcza podziału wpływów z tytułu opłat eksploatacyjnych regulowanych aktualnie w art. 140 ustawy. Z ust niektórych polityków, w tym wicepremiera Waldemara Pawlaka, padają propozycje podziału w proporcji 90 proc. dla gmin, 10 proc. dla NFOŚiGW. Skutkiem przyjęcia przez sejm takiej regulacji będzie drastyczne ograniczenie środków przeznaczonych na finansowanie potrzeb państwa w zakresie geologii o 75 proc. czyli do około 32 mln zł, co wymusi rezygnację z prowadzenia większości prac geologicznych, a państwo nie będzie w stanie wywiązać się ze swoich ustawowych zobowiązań krajowych i międzynarodowych. Takie poważne ograniczenia zamówień publicznych pociągnie za sobą również negatywne skutki społeczne w postaci redukcji zatrudnienia doświadczonej i wysoko wykwalifikowanej kadry geologów oraz likwidację wielu przedsiębiorstw.

 
Największe kontrowersje w ustawie dotyczą opodatkowania wyrobisk górniczych. Sekcja Krajowa Geologiczno-Wiertnicza NSZZ Solidarność jest za wprowadzeniem ustawy bez poprawek. Jeśli tak, to wyrobiska górnicze zostaną objęte podatkiem od nieruchomości. Górnicy uważają to za „gwóźdź do trumny” dla branży.

 

Rozumiemy kontrowersje wokół proponowanych zapisów i wynikających z tego zobowiązań podatkowych dotyczących kwalifikacji wyrobisk i budowli podziemnych oraz braku kompromisu między planowanym wcześniej opodatkowaniem wyrobisk górniczych na rzecz gmin, a zagrożeniem dla płynności finansowej niektórych kopalń. Niemniej jednak, polska geologia nie może być ofiarą tego sporu. Niewątpliwie sprawę wyrobisk trzeba definitywnie rozstrzygnąć. Być może jakimś kompromisem mogłoby być ich zakwalifikowanie jako budowli w rozumieniu prawa budowlanego z zastrzeżeniem, że opłaty od tych budowli stanowiłyby np. 10 proc. opłat od równoważnych budowli naziemnych. Być może istnieją jeszcze inne formy porozumienia.


Z pewnością likwidacja polskiej geologii jest zdecydowanie złym rozwiązaniem, na dodatek nie załatwia sprawy. Na ograbieniu geologii samorządy uzyskałyby kwotę około 90 mln zł, podczas gdy spór między górnictwem a gminami górniczymi dotyczy 1,5 mld zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.