Elżbieta Mączyńska: Firmy starają się utrzymywać zatrudnienie, a część planuje podwyżki

1626856998 krzeslobiurowe

fot: www. pexels.com

Dobre krzesło, które będzie przez wiele godzin służyło nam do pracy biurowej, musi być tak dobrane, aby ten czas, który na nim spędzimy, nie prowadził do bólów mięśni czy stawów

fot: www. pexels.com

- Mimo spowolnienia gospodarczego firmy starają się utrzymywać zatrudnienie, a część planuje podwyżki - powiedziała prof. SGH Elżbieta Mączyńska. Jak wskazała, możliwość pracy zdalnej jest postrzegana przez pracowników jako korzyść porównywalna z kilkuprocentową podwyżką.

Według Mączyńskiej sytuacja na rynku pracy jest obecnie dobra, o czym - jak zaznaczyła - świadczą dane GUS za listopad (zatrudnienie rdr wzrosło o 2,3 proc., a mdm o 0,1 proc.). Jak zastrzegła, nie można przy tym wykluczyć, że w warunkach spowolnienia gospodarczego firmy mogą natrafić na barierę popytu na produkowane wyroby, przez co będą musiały redukować zatrudnienie. Już teraz zachodzi to w niektórych przedsiębiorstwach - dodała.

- Na przykład Velux, jeden z największych producentów okien, ale także markiz i rolet, ze względu na spadek zamówień najpierw zdecydował się na wprowadzenie skróconego, czterodniowego tygodnia pracy (przy zachowaniu poziomu wynagrodzeń). Jednak w związku z nadal spadającym popytem i pesymistycznymi prognozami rynkowymi rozpoczął zwolnienia grupowe. Z podobnymi problemami boryka się też Facro. Producent zmniejszył tygodniowy wymiar czasu pracy i poszukuje optymalnych rozwiązań w sferze racjonalizacji zatrudnienia - przypomniała ekonomistka.

Podkreśliła, że w warunkach spowolnienia wzrostu gospodarczego nie tylko w kraju, ale i za granicą pracownicy mają świadomość, że sytuacja na rynku pracy może się pogarszać. - I chociaż tempo wzrostu płac nie nadąża za inflacją, to dla nich ważniejsze jest w takiej sytuacji utrzymanie zatrudnienia niż walka o podwyżki. Bo co z tego, że je wywalczą, jeśli firma nie uniesienie takiego ciężaru kosztów i będzie zmuszona do redukcji zatrudnienia? - zauważyła.

Mączyńska oceniła, że obecnie trudno jest wyrokować, jak będą zachowywały się firmy w 2023 r. - Na razie przedsiębiorcy starają się utrzymywać zatrudnienie, a niemała część z nich planuje nawet podwyżki płac.

Ekonomistka powołała się na ostatnie badania Barometru Polskiego Rynku Pracy, z którego wynika, że 53 proc. przedsiębiorstw rozważa zwiększenie wynagrodzeń. Przy czym - jak wskazała - 17 proc. pracodawców planuje podwyżki w związku z podniesieniem płacy minimalnej (od 1 stycznia wzrośnie ona do 3490 zł brutto, a od lipca o kolejne 360 zł), 22 proc. przedsiębiorstw planuje wyrównywanie płac w proporcji do inflacji, a 14 proc. zamierza podnieść pensje bez względu na inflację i wyższą płacę minimalną.

Zdaniem ekspertki na rynku pracy są grupy pracowników w zawodach deficytowych, którzy mają świadomość, że są cenni i mogą skutecznie upominać się o podwyżki - m.in. specjaliści z branży IT, lekarze czy kierowcy. Zaznaczyła, że reakcje pracowników i pracodawców uzależnione są nie tylko od branży, ale też od sytuacji na rynku pracy w regionie, gdzie funkcjonują.

- Generalnie wszędzie tam, gdzie występują deficyty pracowników, zatrudnieni mogą oczekiwać podwyżek płac, dzięki czemu są w jakimś stopniu zabezpieczeni przed inflacją i spowolnieniem gospodarczym - podsumowała. Zastrzegła zarazem, że jeśli spowolnienie potrwa dłużej, nie można wykluczyć większych redukcji zatrudnienia, a nawet stagflacji, czyli jednoczesnego występowania inflacji, spadku produkcji i popytu oraz wzrostu bezrobocia.

Profesor SGH pytana o wpływ emigrantów z Ukrainy na polski rynek pracy wskazała, że wypełniają oni lukę, która pojawiła się już kilka lat temu - głównie w usługach i produkcji. Oceniła przy tym, że ani Polska, ani Unia Europejska nie jest dostatecznie przygotowana na optymalne rozwiązywanie problemów migracyjnych. Zauważyła, że do tej pory nie powstała np. zintegrowana, kompleksowa baza danych o imigrantach, obejmująca informacje o ich kwalifikacjach, doświadczeniu i preferencjach zawodowych. Według Mączyńskiej dysponowanie taką bazą jest niezbędnym warunkiem optymalnego zagospodarowywania zawodowego potencjału imigrantów.

- Straciliśmy wielką szansę na zgromadzenie takich danych i zidentyfikowanie tego potencjału chociażby podczas procedur nadawania migrantom numerów PESEL - wskazała. Podkreśliła, że znaczna liczba osób, które przyjechały do naszego kraju po wybuchu wojny w Ukrainie, ma wyższe wykształcenie, ale wiele z nich z konieczności podejmuje prace poniżej swoich kwalifikacji. - A to oznacza utracone możliwości ekonomiczne dla nich samych i dla gospodarki - dodała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zakład produkujący dla górnictwa z olbrzymim wsparciem

Zakład Nitroerg w Bieruniu, spółka z Grupy KGHM, zainwestuje około 300 mln zł w Krupskim Młynie w produkcję materiałów wybuchowych. Nitroerg i Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna podpisały w poniedziałek 3 sierpnia umowę o wsparciu dla inwestycji związanej z budową linii do produkcji pentrytu i heksogenu. Jest to jeden z kluczowych projektów w sektorze obronności.

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez całe lato

Wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez cały okres letni, choć eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby przejściowo zakłócić rozwój przemysłu - wynika z poniedziałkowego komentarza Erste Bank Polska do danych o PMI.

WIG20 przebił historyczne maksimum

Pierwsza w tym tygodniu sesja na GPW przyniosła wzrosty głównych indeksów i historyczne szczyty większości z nich. WIG20 przebił historyczne maksimum, pierwszy raz po ok. 19 latach, a mWIG40 i WIG poprawiły swoje rekordy z piątku. Motorami wzrostów są m.in. spółki energetyczne i największe banki.

Przybywa specjalistów, ale kształcenie nie jest dopasowane do potrzeb rynku pracy

Udział specjalistów w zatrudnieniu w Polsce jest wyższy od średniej UE, jednak przewaga absolwentów kierunków społecznych nad technicznymi i inżynieryjnymi wskazuje na niedopasowanie szkolnictwa wyższego do potrzeb nowoczesnej gospodarki - uważają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.