Z raportu wynika, że w pierwszym półroczu 2008 r. obrót na rynku handlu emisjami wyniósł 38 miliardów euro, co daje wzrost o 41 proc. w stosunku do I półrocza 2007 roku. Średnia cena za jedno uprawnienie do emisji o wartości 1 tony CO2, wyniosła 20,61 euro. W tym czasie firmy zainteresowane kupnem prawa do emisji mogły wyemitować 1,84 miliarda ton CO2, co oznaczało wzrost o 56 proc. w porównaniu do roku 2007.
Do kwoty globalnego handlu wliczane są handel emisjami w Nowej Południowej Walii (Australia) oraz system handlu emisjami prowincji Alberta w Kanadzie.
Uprawnienia do emisji przyznawane są podmiotom objętym systemem handlu na kilkuletnie okresy - obecnie działa okres pięcioletni - 2008-2013 - i są swego rodzaju wielkością dopuszczalną emisji. Przydział uprawnień - jedno uprawnienie odpowiada emisji 1 tony CO2 - ma pokryć własne potrzeby emisyjne instalacji wynikające z wielkości produkcji.
Wygospodarowana nadwyżka po modernizacji zakładu lub inwestycji proekologicznych może zostać sprzedana na rynku - innej firmie, która wyemitowała do atmosfery więcej CO2 niż mogła - podkreśla gazeta.pl za doniesieniami PAP.
Handel emisjami CO2 w krajach Unii Europejskiej został formalnie zapoczątkowany 1 stycznia 2005 r. Europejski rynek handlu emisjami według autorów raportu to 30 miliardów euro i stanowi 70 proc. ogólnej wartości handlu emisjami na świecie.
Autorzy raportu chcieliby, aby system objął jak najwięcej rozwinięty krajów świata. Jednym z zagrożeń jaki może czekać w przyszłości rynek handlu emisjami może być spekulacja tymi walorami.
- W UE musi powstać przejrzyste prawo co do handlu emisjami tak, by nie doszło do spekulacji uprawnieniami, po prostu nie powinno się z tego handlu czerpać korzyści - powiedział w środę podczas konferencji prasowej jeden z autorów Raportu - Bill Kyte.
Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.