RWE zamierza inwestować
Jeden z największych producentów prądu w Europie właśnie zwiększył swoje udziały w rosyjskiej elektrowni TGK-2. Wraz z miejscowym partnerem Sintez Group wyłożył 378 mln euro i ma już 43 proc. firmy. Jednocześnie chce przejąć słoweńską elektrownię Sostanj. To ostatnie z szeregu informacji pokazujących rosnące zaangażowanie RWE w naszej części Europy. A fundusze na zakupy Niemcy mają ogromne - czytamy w \"Parkiecie\".
- Wiadomo, że koncentrujemy się m.in. na krajach środkowoeuropejskich: Polsce, Czechach, Słowacji i Węgrzech. Jednakże spoglądamy również z zainteresowaniem ku krajom Europy Południowo-Wschodniej, jak Słowenia, Rumunia i parę innych - powiedział \"Parkietowi\" rzecznik RWE. Przed kilkoma tygodniami firma poinformowała, że prowadzi rozmowy w sprawie przejęcia w Turcji, a spogląda również choćby na Rosję. W międzyczasie wygrała - w konsorcjum z innymi europejskimi potentatami - duży konkurs w Rumunii i znalazła się na krótkiej liście przetargu na jeszcze bardziej lukratywny projekt w Bułgarii.
Na razie RWE obecne jest w krajach \"czwórki Wyszehradzkiej\". Warszawski STOEN przejęło w 2002 r. W Czechach kontroluje znaczną część rynku gazu, na Słowacji zajmuje się raczej, podobnie jak u nas, produkcją elektryczności. Na Węgrzech działa w obu tych segmentach.
Pierwsze kroki na Bałkanach już poczyniono. Przed kilkoma dniami konsorcjum stworzone przez RWE, CEZ, Iberdrolę, Enel, Electrabel, rumuńską Nuclearelectricę i Arcelora Mittala wygrało wart 2,2 mld euro przetarg na budowę dwóch reaktorów nuklearnych w Cernejvodzie. Z kolei Bułgarzy szukają chętnych do udziału w rozbudowie elektrowni Belene. Tu RWE jest już w ostatecznym etapie rozgrywki, a jego konkurentem jest belgijski Electrabel.
Koncern jest zainteresowany budową nowych mocy wytwórczych i w Polsce. - Myślimy między innymi o dwóch blokach o mocy 800 MW każdy oraz o uczestnictwie w modernizacji mocy już istniejących - mówi Filip Thon, prezes działającego w Polsce RWE Stoen.