Marsz gwiaździsty. To krzyk rozpaczy ze Śląska AKTUALIZACJA

fot: Tomasz Czoik

Rusza marsz gwiaździsty

fot: Tomasz Czoik

+15 Zobacz galerię

Galeria
(18 zdjęć)

Pogarszająca się sytuacja w przemyśle i brak zadowalających rezultatów rozmów z rządem na temat problemów hutnictwa i górnictwa. To dlatego 4 listopada związkowcy reprezentujący Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, zorganizowali marsz gwiaździsty. Idzie w nim około 10 tysięcy osób.

- Czekamy na notyfikację umowy społecznej dla górnictwa. Ani poprzednia ekipa rządząca, ani obecna tego nie zrobiły. Dostajemy pieniądze jako branża, ale jak się w Brukseli jakiś urzędnik obudzi to może powiedzieć: Oddajcie te pieniądze. Wtedy leżymy. Umowa to nie tylko wygaszanie górnictwa, zabezpieczenie pracowników, ale też inwestycje, których nie ma. Jest 52 posłów ze Śląska, 12 senatorów. To nie jest mała siła, by w końcu zacząć o ten region, o Śląsk ponad podziałami, jak w LW Bogdance - mówi Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności, której przedstawiciele ruszyli spod Spodka. Jest ich kilka tysięcy.

Patryk Pieczko, WZZ Sierpień 80 w rozmowie z netTG.pl podczas marszu, który ruszył z Załęża: - Widzimy pierwsze efekty naszych protestów, bo pracownicy JSW skorzystają z osłon socjalnych, urlopów. Dzisiejszy marsz to kulminacja związkowych działań. Czekamy na rozwój sytuacji. Jeśli rządzący nadal będą niszczyć polski przemysł to następnym razem spotkamy się w Warszawie.

Dodał: - Najważniejsze, że wszystkie związki idą dzisiaj razem. Szkoda, że nie stało się tak wcześniej. Mam wrażenie, że rządzący nie wiedzą o czym mówią, bo nie znają się na górnictwie i energetyce. Dobry sygnał to nowy wiceminister energii do spraw górnictwa, który jest górnikiem. To pierwszy dobry ruch.

Przedstawicieli WZZ Sierpnia 80 także jest kilka tysięcy. 

O 15.30 ruszyły trzy pochody - od Załęża, parku Kościuszki i Spodka przed Śląski Urząd Wojewódzki, gdzie ok. 17.00 spotkają się na półtoragodzinnej demonstracji. Kolumny manifestantów przemieszczają się przez ścisłe centrum Katowic.

- Bez względu na sympatie polityczne, zjednoczyliśmy się wszyscy razem. To pokazuje, jak poważna jest sytuacja. Znikają kolejne miejsca w motoryzacji. Przemysł hutniczy w Polsce przegrywa z zalewem importowanej stali z Chin i z Ukrainy. Umowa społeczna dotycząca transformacji górnictwa i regionu nie jest realizowana. Sytuacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest beznadziejna. W koksownictwie grozi nam utrata płynności finansowej. Walczymy o to, żeby Śląsk nie umarł - zadeklarował Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

- Na Śląsku nie tylko górnictwo się sypie. Mamy problemy z hutnictwem, z przemysłem motoryzacyjnym, więc ta demonstracja jest takim krzykiem rozpaczy ze strony pracowników, społeczeństwa naszego regionu, że trzeba usiąść i pracować nad kolejnymi rozwiązaniami - stwierdził Bogusław Ziętek, szef WZZ Sierpnia'80.

Przypomnijmy, zanim doszło do organizacji marszu w Katowicach m.in. WZZ Sierpień 80 organizował mniejsze protesty m.in. w Katowicach, Jastrzębiu Zdroju i w Tychach. Niestety dopiero przyłączenie się Solidarności i OPZZ spowodowało, że rząd przyjął nowelizację ustawy górniczej dającej szanse na pomoc i odprawy także dla JSW oraz Bogdanki, a także powołał wiceministra energii do spraw górnictwa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.