Ruda Śląska: kontrole pieców w domach jednorodzinnych i kamienicach

fot: Andrzej Bęben/ARC

Pierwsza, pilotażowa edycja programu Kawka obejmuje w Szczecinie 67 miejsc

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wzmożone kontrole pieców grzewczych w domach jednorodzinnych i kamieniach zapowiedziała straż miejska w Rudzie Śląskiej. Ma to związek z notowanymi od paru dni w regionie przekroczeniami zanieczyszczeń powietrza, powodowanymi przez tzw. niską emisję.

Jak wynika z danych automatycznego systemu monitoringu jakości powietrza w woj. śląskim Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, w czwartek rano dopuszczalne stężenia pyłu zawieszonego PM10, będącego jednym z głównych składników tzw. niskiej emisji, były znacznie przekroczone na stacjach pomiarowych m.in. w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu i Sosnowcu.

Przy normie dopuszczalnego średniego dobowego stężenia pyłu zawieszonego na poziomie 50 mikrogramów na metr sześc., wartości ostrzegawczej 200 mikrogramów i alarmowej 300 mikrogramów, chwilowe odczyty na godz. 9. wynosiły: w Katowicach 348, w Gliwicach 262, w Zabrzu 476 i w Sosnowcu - 257 mikrogramów. W kolejnych godzinach stężenia te stopniowo spadały, utrzymując się jednak znacznie powyżej norm.

W poprzedniej dobie średnie dobowe stężenia pyłu zawieszonego wynosiły w Katowicach 188, w Gliwicach 200, w Zabrzu 200 i w Sosnowcu - 171 mikrogramów.

Jako przyczynę utrzymywania się tych zanieczyszczeń Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach wskazuje warunki meteorologiczne utrudniające rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń wobec wzmożonej emisji z tzw. sektora bytowo-komunalnego. To tzw. niska emisja będąca efektem przede wszystkim spalania w prymitywnych paleniskach paliw złej jakości, w tym śmieci.

Wobec wysokiego poziomu zanieczyszczeń w powietrzu władze Rudy Śląskiej przypomniały w czwartek m.in., że osoby u których wykryte zostanie palenie śmieci w domowych piecach i kotłowniach, mogą spodziewać się kar sięgających 5 tys. zł. Od stycznia ub. roku do końca września br. tamtejsza straż miejska sprawdziła pod kątem pieców i gospodarki odpadami ponad 300 budynków, w 111 przypadkach stwierdzając nieprawidłowości.

Ponieważ podstawowym elementem ograniczania niskiej emisji jest prawidłowa gospodarka odpadami i przestrzeganie zakazu spalania odpadów poza specjalnymi instalacjami, rudzcy strażnicy miejscy systematycznie prowadzą kontrole w tym zakresie.

Jak przypomniał komendant rudzkiej straży Krzysztof Piekarz, funkcjonariusze mają prawo samodzielnie lub z rzeczoznawcą wejść do domu i pobrać do badań popiół. Nie wpuszczając w takiej sytuacji strażnika miejskiego właściciel nieruchomości popełnia przestępstwo zagrożone w kodeksie karnym karą do trzech lat więzienia (z art 225.), a strażnik może w takiej sytuacji wezwać policję. Z kolei za spalanie w piecu odpadów grozi grzywna do 5 tys. zł.

Rudzka straż miejska zaapelowała też w czwartek do mieszkańców o zgłoszenia, jeżeli ktoś zauważy wydobywający się z komina dziwny dym. "Nie bądźmy obojętni w takich sytuacjach, pamiętajmy, że szkodliwe substancje z naszych kominów trafiają wprost do naszych płuc" - podkreślił Piekarz.

Niezależnie od szukania źródeł zanieczyszczeń rudzki samorząd przyjął plan gospodarki niskoemisyjnej, który m.in. umożliwia sięgnięcie po unijne środki na ograniczenie niskiej emisji i poprawę efektywności energetycznej. Główne działania to likwidacja starych kotłów bądź wymiana na nowe w budownictwie indywidualnym, termoizolacja budynków wielorodzinnych czy wykorzystywanie alternatywnych źródeł energii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.