Rozmowy strajkujących i niestrajkujących górników Budryka
fot: Jarosław Tondos
Sytuacja w kopalni robi się coraz bardziej napięta
fot: Jarosław Tondos
Niestrajkujący górnicy chcieli wejść na teren zakładu, ich protestujący koledzy nie pozwolili im na to. Obie grupy przez ok. godzinę stały przy bramie, najpierw ostro ścierając się słownie, potem również merytorycznie dyskutując. Potem górnicy w spokoju rozeszli się. Całą sytuację obserwowali policjanci.
Według informacji rzecznika prasowego kopalni \"Budryk\" Mirosława Kwiatkowskiego, naprzeciw siebie stanęło ok. 200 górników chcących podjąć pracę i ok. 70 prowadzących okupację zakładu uzbrojonych m.in. w kilofy.
- Najpierw doszło do utarczek słownych. Potem jednak górnikom udało się w mniejszych grupkach rzeczowo ze sobą porozmawiać. Z tych rozmów – często między kolegami stojącymi po obu stronach sporu – wynikało, że protestujący w kopalni nie mają pełnej wiedzy o sytuacji, np. o składanych im propozycjach – powiedział Kwiatkowski.
Według jednego z liderów strajku, szefa \"Kadry\" w \"Budryku\" Grzegorza Bednarskiego, komitet strajkowy rzetelnie przekazuje protestującym wszystkie informacje. Bednarski ocenił liczbę \"łamistrajków\" na 120 osób. Zapewnił, że przy bramie czekała na nich liczniejsza grupa protestujących.
Kwiatkowski podkreślił, że podobna próba podjęcia pracy przez górników niepopierających strajku zostanie podjęta we wtorek rano. Wcześniej górnicy ci odrzucili propozycje Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) - przejęła \"Budryka\" na początku stycznia - podjęcia pracy w innych kopalniach JSW na czas trwania strajku.
Według JSW, na urlopach lub zwolnieniach lekarskich przebywa obecnie ok. połowa załogi \"Budryka\". Inni nieuczestniczący w strajku podpisują rano gotowość do pracy i otrzymują tzw. dniówki postojowe, czyli 60 proc. normalnej płacy.
Górnicy, którzy chcieliby wrócić do pracy w \"Budryku\", od kilku dni podpisują się również pod tekstem porozumienia zaproponowanego przez JSW 23 stycznia. Spółka rozesłała jego egzemplarze do domów całej załogi kopalni. Według Kwiatkowskiego, w poniedziałek dysponowała już poparciem ok. połowy spośród ponad 2,4 tys. pracowników tego zakładu.
W ocenie protestujących, spółka pozyskuje podpisy poparcia głównie od osób, które nie mają stałej umowy o pracę i boją się jej utraty w razie odmowy. Sami strajkujący zażądali w piątek od JSW rezygnacji ze wszystkich dotychczasowych ustaleń i powrotu do negocjacji na podstawie pierwotnych postulatów sporu zbiorowego sprzed dwóch miesięcy.
Zarząd JSW wezwał wówczas komitet strajkowy do rozmów na podstawie ostatniego projektu porozumienia z 23 stycznia. Stanowisko zarządu popiera strona społeczna JSW (tj. związki z tej spółki reprezentujące ok. 90 proc. załogi), która ze względu na stanowisko strajkujących wycofała się z udziału w ewentualnych kolejnych rozmowach.
Według informacji rzeczniczki JSW Katarzyny Jabłońskiej-Bajer, do spotkania stron mogłoby dojść już w poniedziałek ok. godz. 15. w siedzibie JSW – zarząd spółki zaprosił na tę godzinę protestujących. Bednarski powiedział PAP, że komitet strajkowy skonsultuje w poniedziałek z uczestnikami strajku możliwość wyjazdu do Jastrzębia-Zdroju.
Jabłońska-Bajer podkreśliła, że jeśli komitet strajkowy nie podpisze proponowanego porozumienia do 29 stycznia, wynagrodzenia za styczeń obliczone zostaną dla \"Budryka\" według starych zasad, przewidujących jedynie 8-proc. podwyżkę płac. Podpisanie porozumienia zapewniłoby zgodną z nim wypłatę z dodatkową 10-proc. podwyżką.
Bednarski przypomniał, że jeszcze w poniedziałek protestujący zamierzają wysłać list do wicepremiera, ministra gospodarki Waldemara Pawlaka zawierający m.in. prośbę o spotkanie lub inną formę rozmowy, a także przedstawienie \"rzeczywistego obrazu sytuacji w kopalni\" oraz pomysły górników na zakończenie strajku.
Według informacji przedstawicieli komitetu strajkowego z \"Budryka\", protest głodowy pod ziemią prowadzi stale 30 górników, na powierzchni głoduje 5 kolejnych. Strajk okupacyjny pod ziemią kontynuuje około 150 osób; naziemne obiekty kopalni zajmuje podobna liczba strajkujących.
Rzecznik kopalni zaprzecza tym informacjom, oceniając maksymalną liczbę okupujących kopalnię górników na \"nieco ponad 200\". Jego zdaniem pod ziemią przebywa łącznie ok. 130 górników, w tym 30 głodujących. Na powierzchni pozostawać miałoby ok. 70 górników – praktycznie wszyscy oni mieli przyjść w poniedziałek rano przed bramę.