Rosjo, pomóż!

Borynia wegiel 01 GAL m

fot: Jarosław Galusek

fot: Jarosław Galusek

Czy import rosyjskiego węgla może nas uratować?Nasze kopalnie nie nadążają z wydobyciem węgla, więc coraz częściej musimy sprowadzać go z zagranicy. Okazuje się, że coraz częściej z... Rosji.
Wiadomo już, że Vattenfall, największy na Śląsku dostawca energii elektrycznej, kupi w tym roku dla swoich elektrociepłowni ok. 300 tys. ton rosyjskiego węgla. Jest on o ok. 20 proc. droższy od krajowego surowca, ale firma nie ma wyjścia. Nasze kopalnie nie nadążają z wydobyciem.

W 2007 roku spółki węglowe wyprodukowały o 7 mln ton węgla mniej, niż zakładano. W tym roku sytuacja się powtórzy, a kto wie, czy nie będzie jeszcze gorsza. Brak pieniędzy na inwestycje i konieczność schodzenia na coraz głębsze pokłady (poniżej tysiąca metrów) powodują, że tegoroczne wydobycie może być nawet o 9 mln ton mniejsze, niż zakładano. – Teraz płacimy za pochopne decyzje likwidacji kopalń, takich jak „Dębieńsko”, „Morcinek”, „Siersza” czy „Niwka-Modrzejów” – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, odpowiedzialny za górnictwo.

Okazuje się, że załamanie się naszego wydobycia coraz częściej wykorzystują Rosjanie. W tym roku na polski rynek trafi ok. 5 mln ton węgla ze Wschodu (niektórzy eksperci przewidują, że będzie to nawet 6 mln ton), z czego część dostarczy Sibirskaja Ugolnaja Energieticzeskaja Kompania, największy producent węgla w Rosji. Firma, licząc na stałą współpracę, otworzyła swoje przedstawicielstwo w naszym kraju. – Nie byłoby nas, gdyby nie braki w wydobyciu na rynku krajowym. A tak możemy sprzedawać węgiel po cenach światowych, wyższych niż w Polsce – przyznaje Piotr Matuszak, prezes SUEK Polska.

Prezes Matuszak zastrzega jednak, że jego firma nie zamierza bezpośrednio konkurować z polskimi kopalniami. Chce tylko wypełnić lukę, jaka powstała na rynku. Dlatego odbiorcami węgla dostarczanego przez rosyjski koncern w większości nie są duże polskie zakłady, ale głownie małe i średnie elektrociepłownie. – Od początku istnienia zakładaliśmy, że będziemy tylko uzupełnieniem dla krajowych dostaw i tego się trzymamy – mówi skromnie Matuszak.

Być może reakcja prezesa byłaby inna, gdyby nie nasilające się ostatnio kłopoty z dostawami węgla z Rosji do Polski, których nie było jeszcze na początku tego roku. – Co tu dużo mówić. Rosyjski węgiel jest niepewny. Raz przyjedzie, innym razem nie, i nawet nie sposób ustalić dlaczego – mówi przedstawiciel jednego z polskich odbiorców, który zakontraktował ostatnio kilka tysięcy ton węgla ze Wschodu.

Wbrew pozorom, nie chodzi tu o pogorszenie się relacji polsko-rosyjskich, spowodowanych konfliktem w Gruzji. – Polityka nie ma z tym nic wspólnego – przyznaje prezes Matuszak.
Kłopoty z terminową dostawą do Polski spowodowane są problemami rosyjskich elektrowni, które też czekają na węgiel. Tymczasem tamtejsi dostawcy mają zbyt mało wagonów, nie mówiąc już o tym, że często tabor jest w opłakanym stanie. W pierwszej kolejności rosyjski węgiel trafia wiec na lokalny rynek, a dopiero potem wysyłany jest na eksport, w tym do Polski. – Naszym głównym problemem jest dziś nie węgiel, bo mamy go pod dostatkiem, ale logistyka. Przede wszystkim, jak zapewnić płynność i terminowość dostaw – nie ukrywa Piotr Matuszak.

Być może z tego też powodu Rosjanie nie myślą na razie o detalicznej sprzedaży węgla w Polsce, mimo że kupcy z pewnością by się znaleźli. Wystarczy tylko wspomnieć właścicieli nowoczesnych pieców na eko-groszek, którzy dziś mają spore kłopoty ze zdobyciem opału na zimę. Mimo że Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy podwoiły w tym roku produkcję węgli kwalifikowanych, paliwa brakuje. Zdarzają się więc prywatne składy, które na własną rękę decydują się na sprzedaż węgla z Rosji prywatnym odbiorcom, ale to margines. – Aby prowadzić sprzedaż detaliczną, musielibyśmy mieć sieć dilerską. A na to nie możemy sobie pozwolić – przyznaje Matuszek.

Cześć ekspertów przewiduje, że import rosyjskiego węgla będzie w kolejnych latach systematycznie rósł, nawet o sto procent rocznie. Bo choć rosyjski węgiel jest droższy, to ze względu na niską zawartość siarki ma dobrą jakość. Nie wszyscy podzielają jednak opinię o lawinowym imporcie. – Byłbym ostrożny. Wszystko będzie zależało od tego, czy nasze górnictwo będzie w stanie wywiązać się z kontraktów z elektrowniami. Jeżeli tak, import rosyjskiego węgla, mimo że dobrego jakościowo, ze względu na wyższą cenę nie będzie aż tak powszechny – przewiduje Jerzy Galemba, szef działu analiz rynkowych Węglokoksu.

– Potwierdzają to dane zebrane przez Węglokoks. W 2007 roku sprowadziliśmy do Polski nieco ponad 3 mln ton węgla z Federacji Rosyjskiej, a w pierwszym półroczu tego roku 2 mln 345 tys. Widać wzrost, ale nie jest on tak duży, jak można by się spodziewać – podkreśla Galemba i potwierdza spostrzeżenia prezesa SUEK. – Głównym problemem Rosjan są kłopoty logistyczne, zwłaszcza zbyt mała liczba wagonów. A tego problemu nie można przekroczyć z dnia na dzień – potwierdza przedstawiciel Węglokoksu.

Czy rzeczywiście nie ma się co bać rosyjskiej konkurencji? Przedstawiciele Kompanii Węglowej, największej górniczej firmy w Europie, podchodzą do sprawy spokojnie. – Nie zauważyliśmy, by import wpłynął na mniejsze zainteresowanie naszym węglem. Na kopalniach nie ma zwałów, a wszystko, co wydobywamy, sprzedajemy na pniu. Bacznie zwracamy jednak uwagę na koszty. Nie możemy sobie pozwolić, by w przyszłości cena naszego węgla zbliżyła się do ceny konkurentów – przyznaje Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii.

Dominik Kolorz, szef górniczej „Solidarności” przypomina natomiast rok 1999, gdy jedna ze śląskich firm sprowadziła do Polski pierwsze 500 tys. ton węgla z Rosji. Związkowcy zareagowali wtedy gwałtownymi protestami. O mało nie doszło do bijatyki z ochroniarzami. Teraz dostawy węgla z Rosji nie wzbudzają już takich emocji. Dlaczego? – Mamy świadomość, że krajowego węgla brakuje i protesty uderzyłyby w nasze zakłady. Ale dalej uważamy, że lukę, powinny wypełnić nasze kopalnie, a nie dostawy z zagranicy – mówi Kolorz.

Przyznaje, że węgla rosyjskiego nie uważa za duże zagrożenie. – Wciąż jest on o 20, a nawet 40 proc. droższy, więc masowa sprzedaż nie wchodzi raczej w grę – przekonuje związkowiec.
Tymczasem konieczność kupowania przez elektrownie droższego węgla z zagranicy ma również pośredni wpływ na wzrost cen energii elektrycznej (w tym roku ceny prądu dla odbiorców indywidualnych wzrosły o 13 proc., dla firm o ok. 20 proc). Ceny węgla dla energetyki, o ok. 11 proc., podniósł też największy krajowy dostawca, czyli Kompania Węglowa.

– Skoro rosną ceny surowca, to rosną też ceny prądu – przyznaje jeden z przedstawicieli firmy energetycznej.
Nie wszyscy producenci energii korzystają jednak z rosyjskiego węgla. Wśród nich jest Południowy Koncern Energetyczny, który deklaruje, że korzysta tylko z rodzimych dostaw.
– Mimo wzrostu cen węgla na krajowym rynku nadal uważamy, że nasze paliwo jest bardziej konkurencyjne w stosunku do oferty zagranicznej. Choć ceny węgla zza wschodniej granicy zbliżyły się do oferowanego w Polsce, należy jeszcze wziąć pod uwagę koszty transportu oraz niepewną sytuację na tamtejszych rynkach, która może wpłynąć na nasze bezpieczeństwo energetyczne. Kupowanie węgla na Wschodzie jest nieracjonalne ekonomicznie w sytuacji, gdy nasze elektrownie znajdują się praktycznie obok kopalń, niektóre są wręcz połączone z nimi taśmociągami – przekonuje Paweł Gniadek, rzecznik prasowy PKE.

Dodaje, że osiem elektrowni i elektrociepłowni PKE zużywa około 11 milionów ton węgla rocznie. Największymi dostawcami są Kompania Węglowa (ok. 5,7 mln ton), Południowy Koncern Węglowy (ok. 3,4 mln ton) oraz Katowicki Holding Węglowy (0,8 mln ton).
To, że w najbliższych latach raczej nie zaleje nas rosyjski węgiel, wydaje się pewne. Tym bardziej, że może nam też pomóc polityka premiera Rosji, Władimira Putina. Część rosyjskich ekspertów zwraca uwagę na zapowiedzi byłego prezydenta, który stwierdził ostatnio, że energetyka rosyjska musi zwrócić się ku węglowi, kosztem gazu. Rosjanie chcą bowiem zarabiać na gazie jak największe pieniądze i opłaca się im sprzedawać go za granicę. Gdyby tak było w rzeczywistości, rosyjskie kopalnie byłyby zmuszone produkować wyłącznie na rynek krajowy. O masowym eksporcie nie byłoby mowy.

Tekst: Tomasz Głogowski
Autor jest publicystą \"Gazety Wyborczej\" w Katowicach

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen podniósł hurtowe ceny paliw

Orlen podniósł w piątek hurtowe ceny benzyny Eurosuper 95 o 66 zł, benzyny Super Plus 98 o 42 zł, a oleju napędowego Ekodiesel o 44 zł na metr sześc. - wynika z danych opublikowanych przez koncern. Poprzednio, w czwartek, w hurcie Orlenu benzyna staniała, a olej napędowy zdrożał.

Kąpielisko Fala w Tauron Parku Śląskim rozpoczyna sezon

Zapowiada się bardzo gorący weekend, a uczniowie rozpoczynają wakacje – to najwyższy czas, by rozpocząć sezon na Fali w Tauron Parku Śląskim. Kąpielisko czynne jest od dziś (26 czerwca 2026 r.), w godzinach 9.00 – 19.00.

Jastrzębskie Carbonarium się rozwija. Wkrótce otwarcie nowej części wystawy

Wystawa Carbonarium w Instytucie Dziedzictwa i Dialogu Łaźnia Moszczenica w Jastrzębiu-Zdroju rozrasta się. Na 5 lipca 2026 r. zaplanowano otwarcie nowej części ekspozycji, która skupia się przede wszystkim na ukazaniu zmian przestrzennych i demograficznych, które zaszły w mieście w okresie powojennym.

Na tegoroczne wakacje wydamy średnio niemal 300 zł więcej na osobę niż rok temu

Średnio 2042 zł wyda statystyczny Polak na tegoroczne wakacje; to o niemal 300 zł więcej niż rok wcześniej - wynika z badania "Wakacyjny Portfel Polaków 2026". Przeciętne gospodarstwo domowe na letni wypoczynek przeznaczy ok. 5,1 tys. zł, czyli ponad 700 zł więcej niż w 2025 r.