Resorty dyskutują o darmowych pozwoleniach na emisję

fot: Kajetan Berezowski

Minister środowiska Marcin Korolec zapewnia, że przepisy dotyczące eksploatacji łupków będą spełniały najwyższe standardy ochrony środowiska

fot: Kajetan Berezowski

Już od listopada w różnych resortach trwają dyskusje dotyczące organizacji i usystematyzowania mechanizmu przyznawania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 dla polskiej elektroenergetyki w latach 2020-2030 - poinformował w czwartek (15 stycznia) wiceminister środowiska Marcin Korolec.

Przedstawił on posłom sejmowych komisji gospodarki, ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa podsumowanie październikowego szczytu UE, na którym przyjęto założenia nowego pakietu klimatyczno-energetycznego na lata 2020-2030.

Przypomniał, że w październiku 2014 r. ustalono, że Unia Europejska do roku 2030 zredukuje emisje CO2 o 40 proc. w stosunku do roku 1990, postanowiono, że w 2030 r. będzie posiadała 27 proc. energii ze źródeł odnawialnych i o 27 proc. zwiększy swoją efektywność energetyczną. Cele dotyczące udziału odnawialnych źródeł energii oraz efektywności energetycznej nie są wiążące na poziomie państw członkowskich.

Wiceminister tłumaczył posłom, że jeżeli w październiku nie ustalono by nowego pakietu energetyczno-klimatycznego, zgodnie z obowiązującymi zasadami pomiędzy rokiem 2020 a 2030 Polsce przypadałoby 1 mld 75 mln uprawnień do emisji tony CO2. - W wyniku ustaleń szczytu w tym okresie między 2020 a 2030 Polsce będzie przysługiwało 1 mld 119 mln, o 44 mln więcej w sytuacji, kiedy ogólna pula jest drastycznie zmniejszona - wskazał.

- Przyjęliśmy następujące założenie negocjacyjne: otóż możemy wyrazić zgodę na wyższe cele europejskie, pod warunkiem, że sytuacja Polski w wyniku tych negocjacji nie zmieni się w stosunku do okresu 2013-2020 - powiedział posłom Korolec.

Wskazał też, że w latach 2020-2030 darmowe uprawnienia dla elektroenergetyki będą stanowiły 40 proc. całej puli pozwoleń emisyjnych. Wyraził przekonanie, że mechanizm ich przyznawania powinien służyć unowocześnieniu polskiej energetyki, a obecnie powinno się rozmawiać sposobie jego funkcjonowania.

Dodał, że zastanowienia wymaga sposób działania funduszu modernizacji energetyki, w którym Polsce przysługuje równowartość 135 mln uprawnień do emisji CO2 w okresie 2020-2030. Jak tłumaczył to fundusz, który będzie zarządzany na poziomie krajowym, ale przy udziale Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Szczegóły wciąż czekają na ustalenia m.in. z Komisją Europejską.

Zdaniem Korolca fundusz powinien wspierać małe projekty energetyczne, małą energetykę odnawialną, rozwój sieci, czy energetykę obywatelską.

Wiceminister mówił także o emisjach CO2 poza unijnym systemem handlu emisjami, czyli tymi z budownictwa, rolnictwa i transportu. Nie doszło do precyzyjnych ustaleń - zauważył. Na szczycie postanowiono jedynie, że państwa członkowskie zredukują emisje w tym obszarze do 40 proc. i że poziom tego obciążenia będzie związany z zamożnością danego państwa. Korolec przewiduje, że konkretne zapisy w tej sprawie najprawdopodobniej pojawią się po konferencji klimatycznej w Paryżu, a więc w pierwszej połowie 2016 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.